Zwycięstwo numer dziesięć zanotowali w miniony weekend koszykarze Sokoła Kartuzy. W Krokowej, mimo fatalnego początku pokonali miejscowy UKS 117:98. Znacznie gorzej spisał się Bat Sierakowice ulegając wyraźnie Gryfowi Prabuty 106:76
To miało być kolejne gładkie zwycięstwo lidera gr A. Mimo, że Sokół wyjechał na mecz do Krokowej w okrojonym składzie (w kadrze meczowej zabrakło Piotra Kryszewskiego i Bartłomieja Masiulańca, a także trenera Tomasza Sikory, zaś zastępujący go Bartosz Regliński na parkiecie pojawił się dopiero w samej końcówce – red.) i tak był zdecydowanym faworytem potyczki z dużo niżej notowanym przeciwnikiem. Tym bardziej, że w pierwszej części sezonu kartuzianie rozgromili rywali różnicą 45 punktów!
Początek niedzielnego spotkania był tymczasem dla naszego zespołu prawdziwym szokiem. Miejscowi z marszu zaaplikowali nam trzy „trójki”, po czy poprawili kilkoma wejściami. Sokół odpowiedział tylko raz, trafieniem Redka spod kosza i po upływie 180 sekund przegrywaliśmy już różnicą przeszło 10 punktów! Potem zza linii 6,25 skuteczne próby zaliczyli Birn i Szmelter, ale to gospodarze w pełni kontrolowali grę, powiększając jeszcze przewagę do 15 „oczek”. Największa w tym zasługa najlepszych strzelców Krokowej – Centkowskiego i Ryńskiego. Dopiero ostatnie akcje tej kwarty pozwoliły nieco zniwelować straty, ale po koszach Redka i Pawlaka i tak schodziliśmy na pierwszą przerwę przy stanie 30:19.
W drugiej odsłonie Sokół na szczęście się przebudził. Zagrał zdecydowanie lepiej w ofensywie, dzięki czemu straty szybko zostały odrobione, i to z nawiązką. Pomiędzy 3, a 9 minutą tej kwarty rzuciliśmy 15 punktów, nie tracąc przy tym żadnego! Gospodarze w niczym nie przypominali teamu z pierwszych 10 minut - niemiłosiernie pudłowali, seriami popełniając niewymuszone błędy. Dość dodać, że gdyby nie dwie „trojki” w ostatniej minucie gry, tą część meczu zakończyliby z dorobkiem zaledwie 6 oczek. Po pierwszej połowie, mimo fantastycznego otwarcia przegrywali 46:42.
Losy spotkania rozstrzygnęły się w kolejnej kwarcie, wygranej przez kartuzian różnicą 20 punktów. Świetną partię rozgrywał Birn, punktował też Wróbel, a także niezawodni Pawlak i Redek. UKS był bezradny kilkakrotnie przerywając jedynie pojedynczymi koszami serie gości. Czynili to zwykle wspomniani już Centkowski lub Ryński, którzy wspólnie rzucili prawie 70% wszystkich punktów swojego zespołu.
Na ostatnią odsłonę meczu Sokół wychodził prowadząc 85:61. Przy niezagrożonym już praktycznie wyniku liderzy gr. A pozwolili sobie na rozluźnienie nieco szyków. Miejscowi automatycznie zaczęli częściej trafiać, ale równie często punkty tracili. Chwilowo udało im się nawet zmniejszyć dystans z 24 do 14 punktów, lecz ostatecznie ulegli wysoko 117:98.
PTK Gryf Prabuty – Bat Sierakowice 106:76 (32:19,26:13,27:29,21:15)
Niestety z wygranej nie mogli się cieszyć koszykarze sierakowickiego Batu. W Prabutach przegrali z miejscowym Gryfem różnicą 30 punktów. Co ciekawe w pierwszej części sezonu, w identycznym stosunku punktowym górą był Bat.
Podobnie jak zawodnicy z Kartuz, sierakowiczanie fatalnie zaczęli. Już na samym początku dali się zaskoczyć gospodarzom, którzy odskoczyli błyskawicznie na przeszło dziesięć punktów, To ustawiło dalszy przebieg meczu, bo z takiego dołka podopieczni Dariusza Kolki nie zdołali już się podnieść. Przegrali tą partię 32:19, zaś kolejną 26:13 i praktycznie było już po wszystkim. 58:32 po pierwszej połowie nie pozostawiało złudzeń, kto wyjdzie z tej batalii zwycięsko.
Po zmianie stron gra była już zdecydowanie bardziej wyrównana, choć wynikało to raczej z mniejszej koncentracji zawodników z Prabut. Różnica punktowa utrzymywała się jednak wciąż na podobnym poziomie. Największe problemy miał nasz zespół z zatrzymaniem Krzysztofa Mądrego oraz Damiana Puncewicza. Obaj rzucili przeszło połową wszystkich punktów swojego zespołu. W szeregach Batu kroku był w stanie im dotrzymać jedynie Kamil Izraelski, zdobywca 26 punktów. 15 dorzucił co prawda Damian Królikiewicz, ale na wywiezienie z Prabut pełnej puli było to stanowczo za mało.
Ostatnia kwarta była już właściwie tylko formalnością. Bez emocji, zaangażowania i happy endu. Bat przegrał także tą partię i cały mecz 106:76, znacznie komplikując sobie szanse na dobrą pozycje w klasyfikacji końcowej. Póki co, plasuje się na miejscu trzecim, ale ma na koncie o trzy spotkania więcej aniżeli trójka rywali. O utrzymanie się na podium będzie więc wyjątkowo ciężko.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze