Reklama

Dziesiątka Sokoła, Bat nie dał rady. Koszykarze ze zmiennym szczęściem

09/02/2010 21:04
Zwycięstwo numer dziesięć zanotowali w miniony weekend koszykarze Sokoła Kartuzy. W Krokowej, mimo fatalnego początku pokonali miejscowy UKS 117:98. Znacznie gorzej spisał się Bat Sierakowice ulegając wyraźnie Gryfowi Prabuty 106:76

UKS Krokowa – Sokół Kartuzy 98:117 (30:19,12:27,19:39,37:32)

Sokół: Pawlak 40, Redek 23, Birn 21, Szmelter 14, Wróbel 10, Szymichowski 5, Wójcik 4, Drywa, Regliński

Krokowa Centkowski 37, Ryński 29, Belgradt 15, K. Kreft 7, Koszałka 6, Ł. Kreft 2, Penkowski 2, Ryba, Wiśniewski

To miało być kolejne gładkie zwycięstwo lidera gr A. Mimo, że Sokół wyjechał na mecz do Krokowej w okrojonym składzie (w kadrze meczowej zabrakło Piotra Kryszewskiego i Bartłomieja Masiulańca, a także trenera Tomasza Sikory, zaś zastępujący go Bartosz Regliński na parkiecie pojawił się dopiero w samej końcówce – red.) i tak był zdecydowanym faworytem potyczki z dużo niżej notowanym przeciwnikiem. Tym bardziej, że w pierwszej części sezonu kartuzianie rozgromili rywali różnicą 45 punktów!

Początek niedzielnego spotkania był tymczasem dla naszego zespołu prawdziwym szokiem. Miejscowi z marszu zaaplikowali nam trzy „trójki”, po czy poprawili kilkoma wejściami. Sokół odpowiedział tylko raz, trafieniem Redka spod kosza i po upływie 180 sekund przegrywaliśmy już różnicą przeszło 10 punktów! Potem zza linii 6,25 skuteczne próby zaliczyli Birn i Szmelter, ale to gospodarze w pełni kontrolowali grę, powiększając jeszcze przewagę do 15 „oczek”. Największa w tym zasługa najlepszych strzelców Krokowej – Centkowskiego i Ryńskiego. Dopiero ostatnie akcje tej kwarty pozwoliły nieco zniwelować straty, ale po koszach Redka i Pawlaka i tak schodziliśmy na pierwszą przerwę przy stanie 30:19.

W drugiej odsłonie Sokół na szczęście się przebudził. Zagrał zdecydowanie lepiej w ofensywie, dzięki czemu straty szybko zostały odrobione, i to z nawiązką. Pomiędzy 3, a 9 minutą tej kwarty rzuciliśmy 15 punktów, nie tracąc przy tym żadnego! Gospodarze w niczym nie przypominali teamu z pierwszych 10 minut - niemiłosiernie pudłowali, seriami popełniając niewymuszone błędy. Dość dodać, że gdyby nie dwie „trojki” w ostatniej minucie gry, tą część meczu zakończyliby z dorobkiem zaledwie 6 oczek. Po pierwszej połowie, mimo fantastycznego otwarcia przegrywali 46:42.

Losy spotkania rozstrzygnęły się w kolejnej kwarcie, wygranej przez kartuzian różnicą 20 punktów. Świetną partię rozgrywał Birn, punktował też Wróbel, a także niezawodni Pawlak i Redek. UKS był bezradny kilkakrotnie przerywając jedynie pojedynczymi koszami serie gości. Czynili to zwykle wspomniani już Centkowski lub Ryński, którzy wspólnie rzucili prawie 70% wszystkich punktów swojego zespołu.

Na ostatnią odsłonę meczu Sokół wychodził prowadząc 85:61. Przy niezagrożonym już praktycznie wyniku liderzy gr. A pozwolili sobie na rozluźnienie nieco szyków. Miejscowi automatycznie zaczęli częściej trafiać, ale równie często punkty tracili. Chwilowo udało im się nawet zmniejszyć dystans z 24 do 14 punktów, lecz ostatecznie ulegli wysoko 117:98.


PTK Gryf Prabuty – Bat Sierakowice 106:76 (32:19,26:13,27:29,21:15)

Bat Izraelski 26, Królikiewicz 15, Kordunowski 8, Kruze 8, Hinc 7, Markowski 7, Bladowski 5, Piekarski, Kołduński, Wenta

Gryf: Mądry 28, Puncewicz 26, Żołędziewski 15, Mielnik 11, Gałdziński 8, Sokołowski 5, Nadolski 4, Kania 4, Lopko 3, Jaobczyk 2, Weber

Niestety z wygranej nie mogli się cieszyć koszykarze sierakowickiego Batu. W Prabutach przegrali z miejscowym Gryfem różnicą 30 punktów. Co ciekawe w pierwszej części sezonu, w identycznym stosunku punktowym górą był Bat.

Podobnie jak zawodnicy z Kartuz, sierakowiczanie fatalnie zaczęli. Już na samym początku dali się zaskoczyć gospodarzom, którzy odskoczyli błyskawicznie na przeszło dziesięć punktów, To ustawiło dalszy przebieg meczu, bo z takiego dołka podopieczni Dariusza Kolki nie zdołali już się podnieść. Przegrali tą partię 32:19, zaś kolejną 26:13 i praktycznie było już po wszystkim. 58:32 po pierwszej połowie nie pozostawiało złudzeń, kto wyjdzie z tej batalii zwycięsko.

Po zmianie stron gra była już zdecydowanie bardziej wyrównana, choć wynikało to raczej z mniejszej koncentracji zawodników z Prabut. Różnica punktowa utrzymywała się jednak wciąż na podobnym poziomie. Największe problemy miał nasz zespół z zatrzymaniem Krzysztofa Mądrego oraz Damiana Puncewicza. Obaj rzucili przeszło połową wszystkich punktów swojego zespołu. W szeregach Batu kroku był w stanie im dotrzymać jedynie Kamil Izraelski, zdobywca 26 punktów. 15 dorzucił co prawda Damian Królikiewicz, ale na wywiezienie z Prabut pełnej puli było to stanowczo za mało.

Ostatnia kwarta była już właściwie tylko formalnością. Bez emocji, zaangażowania i happy endu. Bat przegrał także tą partię i cały mecz 106:76, znacznie komplikując sobie szanse na dobrą pozycje w klasyfikacji końcowej. Póki co, plasuje się na miejscu trzecim, ale ma na koncie o trzy spotkania więcej aniżeli trójka rywali. O utrzymanie się na podium będzie więc wyjątkowo ciężko.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości