Elżbieta Świętoń, dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Somoninie podjęła w tym roku decyzję o przejściu w sierpniu br. na emeryturę. Kierowała somonińską szkołą przez 36 lat i stworzyła wyjątkowe miejsce. Dziś somonińska szkoła jest w regionie liderem kształcenia specjalistów z branży turystycznej i gastronomicznej. O to, jak wyglądały początki jej pracy, skąd decyzja o emeryturze i co będzie najmilej wspominać, pytała Magdalena Damps.
To prawda, że jeszcze podczas nauki w technikum rolniczym zaklinała pani, że nie zostanie nauczycielką?
Oj tak. Uczyłam się w technikum rolniczym w Bolesławowie i jego dyrektor namawiał mnie bym poszła na studia pedagogiczne na kierunku biologia. Powiedziałam mu jednak wtedy, że nie chcę i nigdy nie będę nauczycielką. Marzyłam o studiach rolniczo-ekonomicznych na SGGW-AR w Warszawie i je ukończyłam. Wówczas jednak PGR zaczęły upadać, a ja zaczęłam szukać pracy w szkole. Najpierw podjęłam zatrudnienie w szkole podstawowej w Goręczynie, a po czterech latach przeniosłam się do Somonina.
Dlaczego postanowiła pani wtedy zmienić pracę?
Z dwóch powodów – zawsze chciałam pracować w szkole rolniczej i zależało mi na pracy z młodzieżą. Dziś bardzo cieszę się z tego, że obrałam taką drogę zawodową. Praca w szkole w Somoninie była moim miejscem na ziemi. Uwielbiam swoją pracę i młodzież. Nie czuję się zawodowo wypalona. Zawsze powtarzam i będę powtarzać, że młodzież jest najlepsza na świecie.
Skąd więc decyzja o przejściu na emeryturę?
Głównie ze względu na to, że osiągnęłam już wiek emerytalny. W sierpniu będę świętować jubileusz 40-lecia swojej pracy zawodowej. W szkole w Somoninie pracuję 36 lat. Uważam, że trzeba wiedzieć, kiedy odejść i zrobić to z godnością. Myślę, że nadszedł najwyższy na to czas. Decyzję tę przyśpieszyła też pandemia koronawirusa. Dużo się zmieniło, a ja zawsze miałam duże wymagania w stosunku do siebie i moich pracowników. Zawsze zależało mi na tym, by jakość nauczania była jak najwyższa.
Stworzyła Pani w szkole wyjątkową atmosferę, co podkreślają zarówno odwiedzający ją goście, jak i sami absolwenci.
Do pracy zawsze przychodziłam z radością. Zależało mi na tym, by społeczność naszej szkoły była zgrana i by panowała tu rodzinna atmosfera. Każdego ranka wychodzę na korytarz, witam się z uczniami i ich zagaduję. Jeśli ktoś nie powiedział pierwszy „dzień dobry”, ja mówiłam. Dziś w naszej szkole wszyscy się kłaniają . Myślę, że to jest bardzo ważne i mam nadzieję, że zwyczaj ten tutaj zostanie. Naszej działalności przyświecają słowa Jana Pawła II: "W każdym człowieku tkwi dobro i mądrość - należy je tylko umieć wyszukać". Nasza szkoła ma specyficzny, niepowtarzalny klimat, który tworzą budynki i społeczność szkolna. Zresztą nawet o mnie mówi się, że jestem specyficzna, choć nie wiem dlaczego. Zawsze jestem sobą, nikogo nie udaję i dużo od siebie wymagam. Myślę, że w naszej szkole czuć bluesa. W swojej pracy zawsze kierowałam się dobrem uczniów, troską o ich zdrowie, postawę moralną i obywatelską .
Wróćmy do początków Pani pracy w Somoninie. Jak wówczas wyglądała szkoła?
Szkoła wówczas działała jako filia 3-letniego Technikum Rolniczego i ZSR w Przodkowie. Rozpoczęłam pracę jako kierownik tej filii w 1986 roku, placówka miała wówczas pięć lat i funkcjonowała w niewielkim budynku parterowym, który powstał dzięki wsparciu Jana Czapiewskiego. Szkoła liczyła wtedy 40 uczniów. Wraz ze mną pracował Marian Kowalewski, obecny wójt gminy Somonino, który był również moim kolegą ze szkolnej ławki. Gdy przyszłam do pracy tak naprawdę nikt mnie tutaj nie znał. Przyszłam z czystą kartą. I to najlepsze, co może być tworzyć w danym środowisku coś zupełnie od nowa.
W jakich kierunkach wtedy kształciliście młodzież?
Najpierw była to zasadnicza szkoła rolnicza i ogólnorolnicza. Gdy zaczynałam otwarto klasę dla dziewcząt o specjalności wiejskie gospodarstwo domowe. Na początku lat 90. kształciliśmy również uczniów zasadniczej szkoły zawodowej o specjalnościach operator urządzeń przetwórstwa owocowo-warzywnego i mięsnego. Powstało też liceum zawodowe, a dwa lata później technikum ze specjalnością technika obsługi turystycznej. Potem utworzyliśmy też liceum ekonomiczne, a z czasem technikum żywienia i gospodarstwa domowego. W 1998 roku szkołę przekształcono w Zespół Szkół Agroturyzmu. Wówczas uczyło się tutaj 385 osób w 13 oddziałach.
W międzyczasie doprowadziła Pani również do tego, by szkoła w Somoninie stała się odrębną placówką.
Nastąpiło to we wrześniu 1989 roku. W 1991 roku podlegaliśmy już pod Inspektorat Oświaty i Wychowania w Somoninie. Z czasem udało się rozbudować szkołę o budynek, który dziś jest głównym oraz salę gimnastyczną z łącznikiem. Bardzo nam w tym wszystkim pomogła rodzina Czapiewskich, z Janem Czapiewskim na czele, przekazali nam nieodpłatnie działkę pod salę. Jestem i zawsze będę za to ogromnie wdzięczna.
Dziś szkoła jest swojego rodzaju liderem w kształceniu w branży hotelarskiej i gastronomicznej, ale trzy lata temu uruchomiliście również technikum weterynarii.
Szkoła bardzo się rozwinęła. Jesteśmy świadomi, że zawód wiąże się ze zdobyciem pracy, która zapewni młodym ludziom stabilną przyszłość, dobry start w dorosłość. W technikum dajemy możliwość zdobywania wiedzy i umiejętności z dziedziny hotelarstwa i gastronomii, w tym celu realizujemy nie tylko proces dydaktyczny, lecz także organizujemy liczne kursy, zajęcia dodatkowe, uczestniczyliśmy i uczestniczymy też w licznych projektach unijnych. Stwarzamy okazję, by tu na miejscu młodzi ludzie mogli uczyć się, rozwijać pod okiem wybitnych fachowców, którzy współpracując z naszą szkołą, dają młodzieży coś, co jest najcenniejsze - żywy kontakt "uczeń - mistrz". Taki przekaz dociera najszybciej, inspiruje, zachęca, zaszczepia pasje.
Co było największym wyzwaniem przez te wszystkie lata pracy?
Myślę, że budowa łącznika i sali gimnastycznej oraz przystąpienie do realizacji projektów unijnych. Wystartowaliśmy z nimi w 2005 roku jako pierwsi w regionie. Realizowaliśmy m.in. takie projekty jak - Sokrates Comenius, Leonardo da Vinci, Erasmus+. Przy udziale szkół partnerskich i pracodawców z Grecji, Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Rumunii, Słowacji, Malty, Turcji i wielu innych zrealizowano około 20 projektów o różnorodnej tematyce. Młodzież podczas staży rozwijała swoje umiejętności zawodowe, językowe, personalne i społeczne potwierdzone certyfikatami Europass Mobilność oraz poznawała zabytki i atrakcje turystyczne danego kraju. Projekty unijne to coś, co wyróżniało naszą szkołę. Zostaliśmy liderem w tym zakresie i pozyskaliśmy bardzo wiele funduszy, a co najważniejsze mogliśmy kształcić młodzież na europejskich rynkach pracy.
Co uważa Pani za swój największy sukces?
Moje relacje z uczniami. Starałam się dbać o każdego ucznia, dziś mam świetny kontakt ze swoimi absolwentami i rodzicami uczniów. Moi absolwenci posyłają do naszej szkoły swoje dzieci. Myślę, że to najlepsza rekomendacja dla tego miejsca.
A co najbardziej lubi i lubiła Pani w swojej pracy?
Bardzo lubię wyjeżdżać z młodzieżą na praktyki i wycieczki, bo wtedy mogę najlepiej poznać uczniów i ich problemy. Ostatnio spędziłam z nimi miesiąc w Belgii. Myślę, że to był bardzo dobry czas.
Jakie najmilsze wspomnienia zabierze pani z sobą na emeryturę?
Najmilej będę wspominać moich pracowników administracji, obsługi, kadrę zarządzającą,nauczycieli oraz chwile tutaj spędzone i oczywiście uczniów. Chciałabym w tym miejscu podziękować wszystkim, którzy przez te lata mnie wspierali i współpracowali ze mną. Dziękuję władzom powiatu kartuskiego starostom – Bogdanowi Łapie, Janinie Kwiecień i Jolancie Tersie, dyrektor wydziału edukacji. Dają nam dyrektorom dużo swobody, ale też dużą odpowiedzialność. Zawsze mogłam liczyć na zrozumienie i nigdy nie otrzymałam odmowy, gdy prosiłam o wsparcie dla szkoły. Dziękuję też wszystkim pracodawcom, z którymi współpracowałam, rodzinie Czapiewskich i każdemu, kto wspierał naszą szkołę przez te lata.
Jakie to uczucie opuszczać szkołę, którą Pani w zasadzie zbudowała i związała z nią niemal całe życie zawodowe?
Jeszcze nie potrafię tego określić, bo nie umiem sobie tego wyobrazić. Będzie to trudne, ale teraz dopiero czuję się spełniona. Zaczynaliśmy tak naprawdę od zera. Od około10 lat czuję, że mam wystarczające doświadczenie, że wiem, jak co rozwiązać. Gdybym z takim doświadczeniem zaczynała....
Planuje pani powrót do szkoły w charakterze nauczyciela?
Na ten moment nie. Powiedziałam, że w przyszłości mogę ewentualnie jeździć z młodzieżą na praktyki. W tej chwili potrzebuję czasu dla siebie, choć praca w szkole była przyjemnością.
Czego Pani życzyć na tej „nowej” drodze na emeryturze?
Sił i zdrowia. Chciałabym dużo podróżować. A jeśli chodzi o szkołę to moim największym marzeniem jest, by funkcjonowała jak najlepiej, rozwijała się, a uczniowie dobrze się w niej czuli.
Dziękuję za rozmowę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bardzo miło wspominam tę szkołę i kadrę oczywiście. Miło też jak po 20 latach nauczyciele, którzy cię tam uczyli nadal na ulicy cię rozpoznają.
Najlepsza Pani Dyrektor jaką miałam okazję spotkać na swojej drodze edukacji. Zawsze miło wspominam szkołę, nauczycieli oraz Panią Dyrektor. Gratuluję Pani Dyrektor za stworzenie takiego miejsca gdzie uczniowie mogą czuć się bezpiecznie, swobodnie, jak po prostu w domu, bo taka właśnie jest Somonińska Szkoła. Życzę zdrowia i dużo sił na emeryturze.
Bardzo miło wspominam tę szkołę i kadrę oczywiście. Miło też jak po 20 latach nauczyciele, którzy cię tam uczyli nadal na ulicy cię rozpoznają.
Najlepsza Pani Dyrektor jaką miałam okazję spotkać na swojej drodze edukacji. Zawsze miło wspominam szkołę, nauczycieli oraz Panią Dyrektor. Gratuluję Pani Dyrektor za stworzenie takiego miejsca gdzie uczniowie mogą czuć się bezpiecznie, swobodnie, jak po prostu w domu, bo taka właśnie jest Somonińska Szkoła. Życzę zdrowia i dużo sił na emeryturze.