W ostatnich tygodniach wiele mówi się o problemach firmy Eurofoods z Kartuz, która do tej pory zalega z wypłatami dla rolników za zakupione od nich w ubiegłym roku warzywa i owoce. Sytuację komplikuje dodatkowo fakt, że zakład złożył wniosek o upadłość, ale jak zapewnia jej prezes, Eugeniusz Stoltmann, przedsiębiorstwo w dalszym ciągu pracuje. - Jestem przekonany, że wszystkie nasze zobowiązania wobec rolników zostaną uregulowane - dodaje.
Informacje o problemach z wypłacalnością firmy wypłynęły w marcu, w czasie spotkania członków Kaszubskiego Stowarzyszenia Producentów Truskawek. Część z nich żaliła się, że do tej pory nie otrzymała pieniędzy za sprzedane przedsiębiorstwu Eurofoods z Kartuz owoce.
Ostatnie doniesienia mogą jeszcze bardziej niepokoić lokalnych plantatorów. Jak podał "Express Kaszubski", firma ogłosiła upadłość, a likwidacją jej majątku zajmuje się już sąd oraz syndyk. Co więcej, wierzyciele mają czas do 7 maja by zgłosić swoje roszczenia wobec zadłużonej spółki. Poszkodowanym rolnikom w wypełnianiu niezbędnej dokumentacji pomaga Kaszubskie Stowarzyszenie Producentów Truskawek.
Ze spokojem do całej sytuacji podchodzi jednak prezes Eurofoods, Eugeniusz Stoltmann, zapewniając że firma nadal prowadzi działalność, a zarząd robi wszystko by zakład nie zniknął na dobre.
- Rzeczywiście złożyłem wniosek o upadłość do sądu, bo tego wymaga ode mnie prawo. Firmy nie stać w tej chwili na bieżące pokrywanie wszystkich płatności. Stąd taka decyzja, choć wielu prezesów na moim miejscu by tego w tej sytuacji nie zrobiło. To dla mnie przykre i trudne, ale niestety czasem tak bywa. Mimo to jestem optymistą i wierzę, że kłopoty uda się zażegnać lub przynajmniej doprowadzić ten proces do końca w najmniej dotkliwy dla rolników i pracowników sposób - mówi prezes Stoltmann.
Jak dodaje, produkcja w zakładzie nadal jest prowadzona, zatrudniani są nawet kolejni pracownicy na umowę zlecenia. Trwają również rozmowy z potencjalnymi inwestorami, którzy byliby w stanie kupić lub przekształcić zakład.
Zdaniem prezesa, nie powinno też dojść do sytuacji, w której rolnicy którzy współpracowali z firmą, nie otrzymają zaległych pieniędzy.
- Znając wartość zakładu i wysokość naszych zobowiązań jestem przekonany, że pieniądze się znajdą. Na tą chwilę nie wypłaciliśmy jeszcze około 9 procent dostawy truskawki. Wśród naszych wierzycieli są osoby, którym zalegamy kilkaset złotych, ale i tacy którym musimy oddać 20.000 zł. Z każdym z nich kontaktowaliśmy się listownie i informowaliśmy o zaistniałej sytuacji. Oni stanowią w tej chwili drugą grupę do wypłaty zobowiązań. Ich dobro leży nam na sercu i jak już powiedziałem, jestem przekonany, że każdy z nich otrzyma zaległe pieniądze - konkluduje Eugeniusz Stoltmann.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Co teraz czują rolnicy, plantatorzy i pracownicy