Stężyca gościła w niedzielę setki ludzi z żelaza, którzy pokonując własne słabości udowodnili, że chcieć znaczy móc. Około 850 zawodników (łącznie z zawodnikami Garmin Kids) wzięło udział w najstarszej triathlonowej imprezie w Polsce. Sprawdzali się w pływaniu, jeździe na rowerze i bieganiu. Uczestnicy mierzyli się na dwóch dystansach 1/8 i 1/4 Iron Mana.
Garmin Iron Triathlon to najstarszy cykl triathlonowy w Polsce. Uczestniczą w nim sportowcy i amatorzy z całego kraju. Imprezę po raz drugi zorganizowano w Stężycy. Zawodnicy rywalizowali na dwóch dystansach - głównym - 1/4 Iron Mana i krótszym 1/8 IM.
Imprezie towarzyszyły też zawody biegowe dla najmłodszych - Garmin Kids. Ich uczestnicy zmierzyli się z dystansami 200, 500 i 1000 m.
W dystansie głównym mieli do pokonania 950 m pływając, 45 km na rowerze i 10,55 km na trasie biegowej. W krótszym zawodnicy musieli przepłynąć 475 m, przejechać rowerem 22,5 km i przebiec 5,275 km.
Trasę pływacką wyznaczono na Jeziorze Raduńskim Górnym. Następnie zawodnicy pokonali rowerami trasę wokół jeziora, biegi odbyły się w kompleksie wokół stężyckiego amfiteatru.
- Triathlon to najlepszy wyznacznik kondycji ogólnej, pozwala na sprawdzenie siebie i pokonanie własnych słabości. Najlepiej czułem się na rowerze, najtrudniejsze było dla mnie pływanie. Startowałem w Garminie po raz drugi i w tym roku osiągnąłem czas 10 minut lepszy niż rok temu. Pokonałem trasę w 1:39 i jestem z tego wyniku zadowolony. Jeśli chodzi o samą organizację imprezy muszę przyznać, że była na bardzo wysokim poziomie, stężyckie tereny są świetne. Fantastyczny był też doping na trasie, naprawdę dawał moc do dalszej walki - opowiada Tomasz Skierka z Sierakowic, jeden z uczestników na dystansie 1/8.
- Był to mój drugi triathlon w tym roku. Takie zawody są fantastyczną okazją do tego, by pokonać własne ograniczenia i przekonać się, że chcieć to móc. Byłam bardzo zadowolona z pływania i roweru, biegi poszły mi nieco gorzej. Bardzo pomagał doping na trasie, towarzyszyło mi wielu przyjaciół, a to dodaje skrzydeł - opowiada pani Natalia, jedna z zawodniczek na dystansie 1/8.
Wśród uczestników był wyjątkowy zawodnik, który wszystkim udowodnił, że niemożliwe nie istnieje, a chcieć znaczy móc. Jacek Tomczak, znany jako Jack Strong 7 lat temu stracił lewą nogę. W Stężycy ukończył swój pierwszy triathlon.
Komentarze