Wiedli spokojne i mimo zmagań zdrowotnych szczęśliwe życie. Zawsze pogodni i chętni do pomocy innym. W miesiąc ich życie odwróciło się o 180 stopni. W jedną z listopadowych nocy pan Marek źle się poczuł. W karetce stracił przytomność. Miesiąc walczył o życie. I właśnie w tym czasie w jego domu doszło do pożaru. W budynku przebywała jego żona Ewa i pies. Oboje zostali ranni. Ci wspaniali ludzie potrzebują pomocy. Pana Marka czeka długa rehabilitacja, a dom wymaga odbudowy. Liczy się każda złotówka.
Jak mówi stare powiedzenie, nieszczęścia chodzą parami. I niestety historia pana Marka i pani Ewy z Kartuz jest tego potwierdzeniem. Los doświadcza ich od dawna. Pani Ewa od wielu lat zmaga się z silną osteoporozą połączoną z zwyrodnieniem stawów. Przeszła szereg operacji, w tym cementowanie kręgosłupa. Porusza się o kulach, bo na chodzik jej nie stać. Pan Marek z kolei od 20 lat choruje na astmę i cukrzycę. Przeszedł covid i zapalenie płuc.
- W listopadową noc bardzo źle się poczuł. Pani Ewa wezwała pogotowie. Niestety w karetce pan Marek stracił przytomność. Jego serce ustało. Ratownicy jednak się nie poddali i po 30 minutowej reanimacji przywrócili akcję serca. Skutkiem tego była śpiączka, z której udało się Pana Marka wybudzić raptem dzień przed Wigilią. Nie wiadomo jeszcze jaki będzie funkcjonował i jakie funkcje, ruchowe uda się obudzić - informuje Fundacja Druga Szansą, której pan Marek i pani Ewa są podopiecznymi.
Reklama
Teraz pana Marka czeka długa rehabilitacja, by mógł powrócić do sprawności i zdrowia. To i tak już sporo, jak dla dwojga starszych ludzi. To jednak nie koniec. Kiedy wszyscy przygotowywaliśmy się na święta, w ich domu wybuchł pożar.
W poniedziałek, 19 grudnia o godzinie 4.30 dyżurny Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego PSP w Kartuzach otrzymał zgłoszenie o pożarze w budynku mieszkalnym przy ulicy Słowackiego w Kartuzach. Jak informował wówczas mł. bryg. Marek Szwaba, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej PSP w Kartuzach, po przybyciu na miejsce pierwszych zastępów zastano pożar pokoju na parterze budynku, a ogień widoczny był przez okna. W pomieszczeniach panowało silne zadymienie. Jeszcze przed przybyciem służb, właściciel budynku ewakuował na zewnątrz 58-letnią kobietę - panią Ewę, która z objawami podtrucia dymu została przetransportowana do szpitala.
Podczas działań strażacy ewakuowali z objętego pożarem budynku psa, któremu podano tlen i przetransportowano do lekarza weterynarii. Czworonoga udało się uratować. Straty wstępnie oszacowano na około 80.000 zł. Spaleniu uległo pomieszczenie wraz z wyposażeniem, w tym sprzętem RTV. Wstępnie jako przyczynę podaje się zwarcie instalacji elektrycznej.
Czego nie zniszczył ogień zalane zostało wodą w trakcie akcji ratunkowej.
- Kosztorys odbudowy budynku opiewa na dość pokaźną kwotę - już za sam remont, ale dom trzeba jeszcze umeblować nawet skromnie, sprzęty, ubrania itd. Sami wiecie, ile wszystko kosztuje, a Ci przemili ludzie stracili wszystko. Pomóżmy im ! Może i już po świętach, więc Mikołajem nie będziecie, ale możecie zostać królami dobroczynności, w końcu niedługo święto Trzech Króli. Liczymy na to, że naszych, Królów będzie więcej niż trzech i szybko zbierzemy środki, by mogli wrócić do domu. A może uda się zebrać tyle by kupić jeszcze chodzik dla Pani Ewy. Wierzymy, że macie ogromne serca i umiecie się dzielić - apelują organizatorzy zbiórki.
Reklama
Obecnie pani Ewa przebywa u swojego syna. Pragnie jednak powrócić do swojego miasta - Kartuz. Tu ma przyjaciół i swoje życie. Stąd też również apel do osoby, która posiada do wynajęcia małe mieszkanie za rozsądną cenę, aby pani Ewa mogła w nim pomieszkać do momentu odbudowy domu. Pan Marek nie wie, że póki co nie ma dokąd wracać, bo jego dom strawił pożar....
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze