Niewiele brakowało, aby już w pierwszym secie sobotniego spotkania z liderem Plus Ligi Kobiet, Aluprofem Bielsko-Biała, siatkarki Gedani Żukowo postarały się o nie lada niespodziankę i wygrały partię z aktualnymi jeszcze wicemistrzyniami Polski. Skończyło się tak jak zwykle, na 0:3, ale podopieczne Grzegorza Wróbla zagrały już zdecydowanie lepiej niż choćby jeszcze w ostatnim spotkaniu z Muszyną.
Choć wynik końcowy nie poprawia pozycji żukowianek w ligowej tabeli, niewątpliwie można wyłuskać z niego kilka pozytywów. Przede wszystkim Gedania rozegrała najlepszy set w sezonie, zdobywając w inauguracyjnej partii 23 punkty. Co więcej, uczyniła to mając za przeciwniczki sam Aluprof, a więc głównego pretendenta do mistrzowskiej korony. Zawodniczki z Bielska wystąpiły co prawa bez swoich największych gwiazd – Doroty Świeniewicz, Anny Barańskiej i … trenera Prielożnego, ale takie nazwiska jak Dziękiewicz, Skorupa, Horka czy Bamber to także najwyższa półka kobiecej siatkówki w tym kraju. Potwierdziły to wydarzenia na parkiecie, choć tym razem ambitne żukowianki pokazały pazur i powalczyły, szczególnie w pierwszym secie.
Pierwsze punkty w meczu zdobyła Łozowska, ale już chwilę później przegrywaliśmy 2:6. Wówczas to skutecznością w ataku błysnęła Plebanek, wspomagana przez uważną grę koleżanek w odbiorze i na pierwszą przerwę techniczną faworytki schodziły przy stanie 7:8. Po kolejnej akcji był remis. Sytuacja powtórzyła się na drugiej przerwie technicznej. Aluprof nie był w stanie obronić tym razem już czteropunktowego prowadzenia i ku uciesze kompletu publiczności dość niespodziewanie obserwować mogliśmy dramatyczną końcówkę. Od remisu 18:18 obie ekipy szły „łeb w łeb”. Niestety w samym finiszu decydujące znaczenie miało większe opanowanie przyjezdnych. Przy 22:23 na zagrywce pomyliła się Plebanek, a po chwili Sachmacińska zaatakowała w taśmę i było po secie.
Kolejna partia zaczęła się równie obiecująco. Wynik otworzyła Sachmacińska i przez kilka pierwszych wymian na siatce nie było widać różnicy jaka dzieli w tabeli walczące teamy. Aluprof nie pozwolił już sobie jednak tym razem na równie nerwową końcówkę. Jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną zaczął wyraźnie odskakiwać, a we znaki zaczęły nam się coraz bardziej dawać rzadko mylące się Studzienna, Bamber, Horka czy Dziękiewicz. W efekcie gra zakończyła się stosunkowo szybko, bo naszą przegraną do 13.
W trzeciej i niestety ostatniej odsłonie tego meczu Gedania znów miała przebłyski i do połowy seta można było odnieść wrażenie, że o jego losach znów zadecyduje końcówka. Dziewczęta z Kaszub dzielnie walczyły dwukrotnie odrabiając kilkupunktowe straty. Po drugiej przerwie technicznej zabrakło już najwyraźniej sił. Powrócił koszmar poprzednich spotkań i seryjnie wręcz oddawanych punktów po własnych, niewymuszonych błędach. Bielszczankom nie pozostało więc nic innego jak zakończyć seta i cały mecz po nieco ponad godzinie gry.
Pierwszą część sezonu Gedania zakończyła więc bez zdobyczy punktowej i z katastrofalnym bilansem setów – 0:24. Już w najbliższą sobotę rusza seria rewanżowa, w której to żukowianki zmierzą się we własnej hali z PTPS Piła.
Komentarze