Reklama

Glincz. Aleksandra Jelińska z synkiem Jasiem wprowadzili się już do nowego domu

To była wyjątkowa akcja. W rekordowym czasie udało się postawić dom w stanie surowym. Udział w pracach brali wolontariusze i to nie tylko z sołectwa Glincz. Wykonawcami były też firmy budowlane, hydraulicy, elektrycy, dekarze i cieśle. Znaczna część prac wykonywana była za symboliczne Bóg zapłać. Również wiele materiałów budowlanych „zdobyto” za darmo, a te które były jeszcze potrzebne, kupowano z akcji „Zrzutka”. Wszystko to dla Aleksandry Jelińskiej, samotnej matki i jej synka Jasia.

- Pierwszy raz miała miejsce taka akcja w naszym sołectwie. Cieszę się, że to już koniec, dzięki temu Ola zaczyna nowe życie. Mam nadzieję, że tę szansę wykorzysta w pełni. Cieszę się też z tego, że Jasiu zaczyna fajne dzieciństwo. Wymagało to ogromnej pracy i zaangażowania. Wiedziałam, że prędzej czy późnej w stu procentach wywiążemy się z danej Oli obietnicy wybudowania domu. To co się wydarzyło przywraca  wiarę w ludzi – stwierdziła Hanna Ratowt ze Stowarzyszenia Radunia z Glincza.  

Zaczęto od rozebrania starego domu. Zrobiono to w ciągu jednego dnia. Budowa zajęła trzy tygodnie, a tydzień trwało wykańczanie. Suszenie ścian to prawie trzy miesiące.

Reklama

- Jako grupa wolontariuszy działamy pod hasłem „Pomagamy. Bądź z nami”. To przesłanie dotyczy wszystkich naszych inicjatyw. Dom w Glinczu jest naszą największą akcją, którą realizowaliśmy do tej pory. Budowy domu od podstaw jeszcze nie robiliśmy. To ogromna dla nas satysfakcja i wielkie pozytywne odczucie, że zrobiliśmy coś niesamowitego – stwierdził Jacek Miąskowski, sprawujący pieczę nad budową.  

- Chciałbym bardzo podziękować wszystkim moim znajomym, przyjaciołom, ludziom, którzy do nas dotarli, bo dzięki nim to co zrobiono, stało się możliwe. Najcudowniejsze jest to, że nie trzeba chodzić i prosić. Wystarczy rzucić hasło. Na reakcje nie czeka się długo. Tak to po prostu działa – dodał.

Reklama

Wyliczono, że budowa tego domu kosztowała około 250 tys. złotych, z czego 107 tys. złotych zebrano z akcji Zrzutka”. Pozostałe koszty to praca, dary, materiały i inne rzeczy, które dostarczały firmy oraz ludzie dobrego serca.   

Aleksandra Jelińska przez bardzo długi czas nie dowierzała, że to się naprawdę dzieje. A co odczuwa teraz?

- Radość, radość, ogromną radość. Dziękuję z całego serca wszystkim wolontariuszom, którzy się zaangażowali, pomagali i wspierali, w tym osobom, które włączyły się do akcji „Zrzutka”. Jak oglądam wyposażone wnętrze mojego nowego domu, zachwycam się wszystkim, ale najbardziej cieszę się z łazienki - powiedziała Aleksandra Jelińska.  

Reklama

Trudno dziwić się tej radości, biorąc pod uwagę, że przez trzy lata mieszkała w baraku. Nie miała nawet wody. Przynosiła ją w wiadrach ze studni, a mycie było w misce. Na szczęście te smutne lata ma już za sobą.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Hela z grzybna - niezalogowany 2020-11-09 18:28:12

    Czy organizator, słaby wodzirej i krętacz, zgłosił którąkolwiek zbiórkę pieniędzy? Czy ta pani zapłaci podatek pod darowizny? Czy wystarczy mieć układy w starostwie???

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Kazimierz - niezalogowany 2020-11-09 18:50:18

    Lecz się zawistna kobieto

    • Zgłoś wpis
  • Stefan - niezalogowany 2020-11-10 08:08:46

    Weź się rozpędź i w ścianę piźnij bo na to co tobie dolega leków jeszcze nie ma. Co za wredna sucz.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości