Taka dewiza życiowa przyświecała Zofii i Franciszkowi Wojowskim przez całe 65 lat ich małżeństwa. Prosta recepta na udane wspólne życie w pełni się im sprawdziła. Zostali rodzicami dziewięciorga dzieci. Dzisiaj mają 28 wnuków, 41 prawnuków i dwójkę praprawnuków.
Pod koniec września hucznie obchodzili swoje żelazne wesele. Na imprezę zaprosili ponad stu gości. Zabawa trwała do białego rana.
Mając za sobą wszystkie małżeńskie jubileusze - szafirowe, złote, diamentowe i ostatnie - żelazne, jest co wspominać i o czym opowiadać….
Oboje pochodzą z przodkowskiej gminy. Pan Franciszek urodził się w Hopach, a pani Zofia pochodzi z Barwika. Poznali się jeszcze przed wojną. Jak wyglądało ich pierwsze spotkanie?
- Swoją przyszłą żonę wypatrzyłem… w kościele w Pomieczynie - wspomina z uśmiechem na ustach pan Franciszek. - Od razu wpadła mi w oko. Zgrabna, elegancko ubrana. Zastanawiałem się, gdzie ona może mieszkać. Okazało się, że w Barwiku.
Pani Zofia nie miała jeszcze pojęcia o jego istnieniu. Tak było do dnia, kiedy musiała pójść do przodkowskiego urzędu. W tamtych czasach trasę pokonywało się pieszo. Przy drodze w Hopach zauważyła młodego mężczyznę, który pasał krowy.
- Zorientowałam się, że idzie w moim kierunku - relacjonuje pani Zofia. - Zastanawiałam się, czego on ode mnie chce. Gdy był już blisko, zaczął mnie zagadywać.
To była ich pierwsza rozmowa w życiu. Spotkanie zamieniło się w znajomość, a później w narzeczeństwo, które trwało sześć lat. Ślub wzięli dopiero po wojnie. Wspólne życie zaczęli bardzo skromnie. Swoje gospodarstwo tworzyli od zakupu 2 hektarów ziemi. Z biegiem lat powiększyli je o kolejne 3 hektary. Przy tak licznej gromadce dzieci trudno byłoby z tego wyżyć, więc pan Franciszek dodatkowo pracował jako kierowca. Dzisiaj mieszkają w domu, który wybudował syn Mirosław. To on przejął gospodarstwo po rodzicach.
Na pytanie, co w ich długim życiu było najtrudniejsze, pani Zofia odpowiada bez chwili wahania: - Gdy jest się młodym, nic nie jest trudne. Wspólnie się wspieraliśmy i pomagaliśmy sobie wzajemnie. Przed wyjściem do pracy mąż przynosił wodę ze studni, rozpalał ogień w piecu, abyśmy mieli ciepło, a po powrocie pomagał w zajmowaniu się dziećmi.
Wojowscy twierdzą, że niczego co mają za sobą, na pewno by nie zmieniali. Dumni są ze swoich dzieci, które bardzo o nich dbają i spełniają ich życzenia. W prezencie otrzymali m. in. radio i telewizor. Zadowoleni są też z zięciów i synowych.
Przysłuchująca się rozmowie Elżbieta Zielińska, zaprzyjaźniona z rodziną sąsiadka, wypowiada się o jubilatach tylko w superlatywach. Nie dlatego, że tak wypada, ale dlatego, że tak jest w rzeczywistości.
- Pani Zofia ma naturę osoby, która odrzuca od siebie zło - uważa sąsiadka. - O ludziach mówi tylko dobrze. Jest wyjątkowo gościnna i ma poczucie humoru. Posiada wielką potrzebę pomagania innym. Myślę, że właśnie to jest dla niej eliksirem życiem.
Państwo Wojowscy mają bardzo prostą, ale jakże bezcenną filozofię życiową - uśmiech dla wszystkich, nigdy z nikim się nie kłócić i nieść pomoc ludziom w potrzebie. Być może właśnie takie nastawienie do ludzi i świata oraz wyjątkowa pogoda ducha pozwoliła im przeżyć szczęśliwie tyle wspólnych lat.
Pan Franciszek jako kierowca może się pochwalić szczególnych "trofeum". Jest posiadaczem 20-letniego fiata 125p., który nadal jest na chodzie. Żona nie pozwala mu jeździć, bo uważa, że jest na to za stary. Ten postawiony przez panią Zofię szlaban, to wyraz troski o męża.
- Nam jest tak dobrze, a gdyby coś się stało, to dlaczego mam zostać sama? - mówi z wyraźną czułością w głosie.
Zdarzają się jednak wyjątki. W tym roku dwukrotnie wybrali się do córki Eugenii na obiad i kawę. Pani Zofia zadbała o to, aby cała drogę jechali pomalutku.
Państwo Wojowscy mają szczęście, gdyż ich dzieci nie rozpierzchły sie po świecie. Wszyscy mieszkają w powiecie kartuskim. Często do nich zaglądają, a wówczas mama stara się, dobrym rodzinnym zwyczajem, jak najlepiej ich ugościć.
- Nasze dzieci i wnuki bardzo nas kochają - oznajmia na zakończenie naszej rozmowy. W jej oczach widać nieukrywaną wielką matczyną miłość.
Longina Templin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze