Reklama

Iza Tomaczkowska: Choroba sprawia, że dosłownie „zanikam"

Respirator, powyginane przez chorobę ciało i życie spędzone na wózku inwalidzkim – tak od lat wygląda moja codzienność. Choroba, z którą przyszło mi żyć, jest bardzo trudna do zniesienia. Mam jednak takie życie, jakie mam, kocham je i chcę żyć jak najdłużej. Proszę o pomoc, ponieważ nie mam wyjścia... Tak pisze o sobie Iza, mieszkanka gminy Stężyca, która od lat walczy z ciężką chorobą i się nie poddaje. Potrzebuje jednak pomocy ludzi o wielkich sercach, by kontynuować rehabilitację.

Iza Tomaczkowska ma 29 lat mieszka w Danachowie, niewielkiej wsi w gminie Stężyca. Od 24 lat walczy z chorobą - cierpi na neuropatię ruchowo-czuciową i niewydolność oddechową. W wieku pięciu lat zachorowała na grypę i zapalenie płuc. W wyniku komplikacji przestała samodzielnie oddychać. Za Izę oddycha respirator. Porusza się na specjalistycznym wózku inwalidzkim.

 -  Spędziłam cztery długie lata w szpitalach... W międzyczasie zachorowałam na zapalenie otrzewnej. Po inwazyjnym zabiegu na moim żołądku – przebiciu go sondą – straciłam przytomność. Przestałam mówić, zamknęłam się w sobie. Nie pamiętam tamtego zdarzenia i chyba nie chcę go pamiętać. Przez tę traumę, dopiero po 2 miesiącach zaczęłam mówić.  Im byłam starsza, tym więcej sprawności traciłam. Niedowład czterokończynowy, zaniki mięśni całego ciała. Wózek był tylko kwestią czasu. A przecież jeszcze nie tak dawno chodziłam sama... - przyznaje Iza. 

Reklama
Izabela TomaczkowskaIzabela Tomaczkowska

Aby choroba nie postępowała i nie wyrządzała Izie jeszcze większych krzywd, konieczna jest ciągła rehabilitacja. Najlepiej jedna godzina dziennie. Aby choroba nie postępowała i nie wyrządzała Izie jeszcze większych krzywd, konieczna jest ciągła rehabilitacja.

- Jestem osobą całkowicie niesamodzielną, zdaną na pomoc mojej mamy. To ona dźwiga na swoich barkach codzienność związaną z opieką nade mną. Ja, niestety, chociaż bardzo bym chciała, nie mogę nawet kiwnąć przysłowiowym palcem. Oddycham za pomocą respiratora, komputer obsługuję głową, którą nieznacznie mogę ruszać, ale to wystarcza, żebym mogła poczuć chociaż odrobinę wolności i nawiązać kontakt z ludźmi.  To moje jedyne szczęście. 23 lutego skończę 30 lat, 24  z nich to respirator, PEG, wózek, szpitale i wieczna walka, żeby utrzymać się na powierzchni. Dzieciństwa nie pamiętam. Nie chcę pamiętać. Życie odebrało mi zbyt wiele i podarowało zbyt dużo traum. Był czas, że się załamałam, przestałam jeść, mówić, kontaktować ze światem… Myślę, że była to moja niezgoda na życie, w którym nikt nie dał mi wyboru - opowiada Iza. 

Reklama

Do tego nie może jechać tam sama, bo potrzebuje całodobowej opieki mamy, a jej pobyt też kosztuje. 

- Nie jesteśmy w stanie odłożyć takich pieniędzy, ponieważ codzienność pochłania nasz domowy budżet. Pozostaje mi więc po raz kolejny liczyć na pomoc dobrych ludzi… Chcę Was, kolejny raz prosić o pomoc w zebraniu funduszy, które przeznaczę właśnie na ten cel.  Korzystam z wózka, ile tylko się da i kiedy tylko mogę! Jest wygodny, przestałam cierpieć na bóle pleców i nóg, ponieważ jest on dostosowany do moich schorzeń i dysfunkcji. Dziękuję i jednocześnie proszę o pomoc. Będę wdzięczna za każdą, nawet najdrobniejszą kwotę, za każdy życzliwy gest. Pozostanę Wam wdzięczna na zawsze za to, co już dla mnie zrobiliście i co dalej robicie - apeluje Iza. 

Reklama

Wesprzeć Izę można wpłacając środki za pośrednictwem platformy siepomaga.pl. Link dostępny poniżej:

Iza Tomaczkowska - zbiórka na dwa turnusy rehabilitacyjne 

Czy wspierasz zbiórki charytatywne?

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości