Reklama

Jak naprawdę wygląda sytuacja uchodźców? W niedzielę spotkanie i zbiórka

Uciekli przed wojną i prześladowaniami, teraz umierają z zimna, głodu i pragnienia. Jak relacjonują osoby, którym udaje się dostać do przygranicznej strefy, sytuacja jest tragiczna. O tym, co się dzieje na polsko-białoruskiej granicy opowie w niedzielę Michał Wojciechowicz, pisarz i działacz opozycji antykomunistycznej, który angażuje się w pomoc uchodźcom. Spotkanie odbędzie się w Kartuskim Centrum Kultury o godz. 16. W jego trakcie odbędzie się też zbiórka.

Stowarzyszenie Otwarte Kaszuby organizuje w niedzielę o godz. 16 w  Kartuskim Centrum Kultury spotkanie z Michałem Wojciechowiczem.

- Spotkanie będzie poświęcone sytuacji na polsko-białoruskiej granicy. Michał Wojciechowicz w ostatnim czasie zaangażował się w pomoc uchodźcom przy granicy polsko-białoruskiej. Opowie o swoich doświadczeniach, obserwacjach, o tym, jak w rzeczywistości wygląda kryzys humanitarny na polsko-białoruskiej granicy. Zda relację z tego, co widział na własne oczy podczas tak zwanych interwencji, w których uczestniczył - informuje Krzysztof Rek, prezes organizacji.

Reklama

Podczas spotkania odbędzie się pokaz zdjęć fotoreporterów (również wcześniej niepublikowanych), którzy aktualnie pracują na granicy polsko-białoruskiej. Podczas spotkania będzie prowadzona zbiórka pieniędzy na pomoc dla uchodźców.

Do kwestii uchodźców odniósł się prof. Cezary Obracht-Prondzyński, socjolog, antropolog i historyk, który kieruje Zakładem Antropologii Społecznej w Instytucie Filozofii, Socjologii i Dziennikarstwa Uniwersytetu Gdańskiego i jest prezesem Instytutu Kaszubskiego. Jak podkreśla, immanentną cechą doświadczenia Kaszubów jest emigracja. Przytacza słowa Hieronima Derdowskiego,  również emigranta: „już na świecie nie znajdziesz zakątka, gdzie o nas Kaszubach nie byłaby pamiątka”.

Reklama

- Od dziewiętnastego wieku w poszukiwaniu dobrego miejsca do życia Kaszubi emigrowali. Według statystyk Ramułta (1899 rok – przyp. aut.) pięćdziesiąt procent Kaszubów mieszkało na emigracji – w różnych krajach europejskich, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Brazylii, Australii i Nowej Zelandii.  Od wieków jest tak, że ludzie szukają dobrego miejsca do życia. Więcej, ludzie mają prawo do dobrego miejsca do życia. I my, Kaszubi z tego prawa skorzystaliśmy. W kolejnych falach emigracji, również po wojnie, z Kaszub wyjeżdżały tysiące osób, z powodów politycznych albo ekonomicznych. I wszędzie tam, gdzie jechaliśmy, oczekiwaliśmy że przyjmą nas, że dadzą nam dach nad głową, schronienie, jedzenie, nie wyrzucą nas na ulicę, że nie będą bili nas kolbami, nie będą szczuli pasami. Tego oczekiwaliśmy, i to dostawaliśmy. Pytanie na dzisiaj brzmi: na ile my, Kaszubi, taką samą solidarnością teraz jesteśmy w stanie podzielić się z innymi? - pisze profesor.

- Gdy patrzę na to, co się dzieje dzisiaj, to… Jedno oko się śmieje, a drugie płacze. Śmieje się dlatego, że wśród nas jest wielu migrantów. Po 1920 i po 1945 roku przyjechało tu do nas bardzo wielu ludzi, dobrowolnie lub pod przymusem. Wielu przyjeżdża wciąż na Kaszuby, na Pomorze. Udaje nam się wspólnie ułożyć to życie. To znaczy że jesteśmy w stanie integrować się z ludźmi, którzy są inni od nas. Nauczyliśmy się żyć razem. To śmiejące się oko zauważa, że byliśmy w stanie to zrobić. Ale jest drugie oko, które płacze. Dzisiaj gorzkimi, powiedziałbym: krwawymi, łzami. Okazuje się, że wielu z nas dało sobie wmówić że oto mamy do czynienia z jakimś dramatycznym zagrożeniem. Powodowanie takiej sytuacji jest oczywiście motywowane politycznie. Nie ma wątpliwości co do tego, że po stronie Łukaszenki i Putina są motywacje polityczne. Ale jest dramatyczne pytanie: czy my musimy grać w tę grę? Czy nie stać nas na humanitarne zachowanie? - pyta Cezary Olbracht-Prondzyński.

Reklama

- Daliśmy sobie wmówić, że postawimy wielki mur i się odgrodzimy, jakbyśmy zapominali, że żaden mur w historii – również mur berliński, przed niczym nie chronił, a tylko prowadził do tragedii. Uważam, że jeśli coś ma wynikać z naszego, kaszubskiego doświadczenia, tego emigracyjnego, i krzywd, których sami doświadczaliśmy, to jest to zobowiązanie, że powinniśmy kierować się zasadami humanitaryzmu. A ci, którzy uważają się za chrześcijan, powinni pamiętać, że miłosierdzie jest najważniejszym przykazaniem - przypomina działacz.

Spotkanie z pewnością pozwoli lepiej poznać sytuację na granicy. Z powodu nałożonych przez rząd ograniczeń, media mają ograniczony dostęp do informacji o tym, co tam się dzieje. Warto więc posłuchać naocznego świadka.

Reklama

-  Sytuacja jest tutaj dramatyczna, na wielu poziomach. Mieszkańcy codziennie spotykają się z nieopisanymi tragediami, o których większość Polaków pewnie słyszała, ale pewnie też nie do końca czuje, nie do końca rozumie co tu się naprawdę dzieje… To trzeba sobie wyobrazić tak, że wychodzi się na spacer i spotyka się ludzi, którzy są zziębnięci, głodni i reagują przerażeniem na nasz widok, ponieważ boją się, że ich obecność zostanie zgłoszona Straży Granicznej i zostaną odstawieni po raz kolejny na granicę z Białorusią. A na to już nie mają siły. Niektórzy umierają. Nie wiemy ile osób już umarło. Te oficjalne liczby są… oficjalne. Nie wiemy jak jest w rzeczywistości. Większość mieszkańców, tak mi się wydaje, jest przerażona. Jest przerażona nieszczęściem, które się wokół nich wydarza. Nawet ci, którzy na początku bali się obcych, nie wiedzieli co ich może od nich spotkać, w tej chwili nie są w stanie znieść tego, że obok nich umierają ludzie, więc po prostu pomagają - relacjonuje  Katarzyna Leszczyńska, która zajmuje się prowadzeniem działalności turystycznej na Podlasiu i jest prezeską Stowarzyszenia Na Rzecz Dialogu „Tropinka” (z siedzibą w miejscowości Świnoroje - tuż przy granicy stanu wyjątkowego), które działa na terenie Puszczy Białowieskiej.

Podczas spotkania odbędzie się też zbiórka na rzecz uchodźców.

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2021-11-04 09:55:43

    CARITAS POMAGA UCHODZCOM. DAŁEM NA TEN CEL

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Pisorek - niezalogowany 2021-11-04 10:50:20

    Caritas tez popełnia błąd pomagając nielegalnym turystom ekonomicznym. Nawet Jezus nie uciekał z Izraela, który był w jego czasach okupowany przez cesarstwo rzymskie.

    • Zgłoś wpis
  • kasawa - niezalogowany 2021-11-04 12:00:38

    propagowanie komunizmu przez naiwny caritas, czerwona polityka w kościele, kończy się zawsze zbydlęceniem

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości