Reklama

Jarosław Regliński - lutnista z Kaszub u mistrza. Guru lutni dał mu lekcję

23/09/2006 21:27
Jarosław Regliński, mieszkający pod Kartuzami muzyk grający na lutni, uczestniczył w warsztatach prowadzonych przez najsłynniejszego lutnistę świata - Hopkinsona Smitha. "Rzeczywistość przerosła marzenia" - tak mówi o spotkaniu z mistrzem.

Regliński jest nauczycielem gitary w kartuskiej szkole muzycznej. Od wielu lat jego pasją jest muzyka dawna. Jako jeden z niewielu instrumentalistów w Polsce gra na lutni - instrumencie, który swój złoty okres przeżywał w XVI i XVII wieku. Gdy dowiedział się, że Hopkinson Smith - najbardziej uznany współczesny wirtuoz tego instrumentu, wystąpi w Gdańsku, nawet nie marzył, że otrzyma od niego mistrzowskie lekcje.

- Smith został zaproszony do Gdańska w ramach festiwalu Goldbergowskiego - opowiada Regliński. - Dowiedziałem się, że nazajutrz po jedynym koncercie ma prowadzić warsztaty lutniowe. Nie liczyłem, że uda mi się choć wejść i posłuchać, ponieważ podobno wcześniej zapisało się już sporo artystów z południa Polski. Kiedy okazało się, że znalazłem się na liście, nie mogłem uwierzyć, że to prawda.

Hopkinson Smith jest muzykiem, który bierze udział w nagraniach najlepszych zespołów muzyki dawnej na całym świecie. Nagrywa również płyty solowe. Najczęściej usłyszeć go można grającego utwory wczesnego baroku, w repertuarze ma jednak również utwory renesansowe, a nawet, co można było usłyszeć na koncercie w kościele św. Trójcy w Gdańsku, tańce średniowieczne.

Chociaż Jarosława Reglińskiego znamy z wielu bardzo udanych występów w repertuarze lutniowym przed kartuską publicznością, on sam o swojej grze, już po zakończeniu warsztatów, mówi z dużą dezaprobatą.

- Okazuje się, że byłem za agresywny w moim sposobie gry. Ba! co więcej, byłem grzeszny - komentuje ze śmiechem wskazówki Smitha.

Lutnista z Kaszub jest jednym z dwóch muzyków, którzy pasjonują się tym dawnym instrumentem na Pomorzu. Regliński tłumaczy, że lutnia to instrument trudny, wymagający oddania i kłopotliwy ze względu na brak odpowiedniego i taniego instrumentarium.

- Nie zamierzam namawiać na lutnię żadnego z moich uczniów z klasy gitary, choć pewnie im wcześniej zacząć tym lepiej. Jednak muzyka dawnych wieków jest trochę muzyką wnętrza, trzeba ją po prostu czuć, być zafascynowanym - dodaje.

A dlaczego on sam gra?

- Ja to po prostu kocham!

Janusz Świątkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ukis - niezalogowany 2006-09-24 18:43:04

    Kiedys w gimnazjum J. Reglinski uczyl mnie muzyki...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ja - niezalogowany 2006-09-24 00:28:36

    ....mało bo mało ale troche tej muzyki było w liceum...słuchaliśmy lutni ,gitary (Schodów do nieba np ;) )...i pippy (nie wiem czy to tak się pisze ale instrument dość szczególny -nie mylić z żeńskimi narządami płciowymi ;) - )...miło czytać że ktoś nie osiadł na laurach w wciąż się rozwija...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości