Reklama

"Jestem człowiekiem spełnionym" - Zenek Martyniuk o swych przebojach, karierze i drodze do sukcesu

Zenek Martyniuk, lider zespołu Akcent, muzyczny idol milionów Polaków był gwiazdą sobotniej Przebojowej Majówki w Stężycy. Po swoim koncercie opowiedział nam o swojej drodze do sukcesu i największych przebojach. Zdradził, co pojawi się w biografii, która ma się wkrótce ukazać i czy zdecyduje się na start w Eurowizji. Dowiedzieliśmy się również, kiedy znów pojawi się w Stężycy.

Zenka Martyniuka i zespołu Akcent od prawie trzydziestu lat słuchają miliony Polaków. Czy, gdy w 1989 roku zakładał pan zespół, przypuszczał pan w najśmielszych marzeniach, że wasza kariera się tak potoczy i osiągnięcie tak ogromny sukces?

Absolutnie nie. Przed zespołem Akcent grałem w wielu innych formacjach. Zaczynałem w roku 1983-84. Najpierw występowałem z zespołem Akord. Graliśmy na studniówkach, weselach, wiejskich zabawach i innych tego typu imprezach. Później występowałem z innymi zespołami Centrum, Wenus, Orfeusz czy Zenki. Akcent założyliśmy w 1989 roku, łącząc zespoły Akord i Centrum, nazwa Akcent jest kompilacją tych słów. Dwa lata później nagraliśmy pierwszą kasetę, bo wówczas nie było jeszcze płyt. Znalazło się na niej dziesięć utworów m.in. "Chłopak z gitarą", "Dziewczyno jedyna" czy "Deszczowe łzy". Krótko po tym zostaliśmy zaproszeni do Belgii. Tam przez rok koncertowaliśmy w jednym z klubów. Wówczas nagraliśmy drugą kasetę. Dziś trudno policzyć, ile pozycji wydaliśmy, ale na pewno jest ich ponad dwadzieścia.

Jesteście jednymi z prekursorów gatunku disco polo.

Gdy zaczynaliśmy w 1989 roku rzeczywiście zespołów grających muzykę tego typu było niewiele. Prócz nas były jeszcze takie grupy i artyści jak Top One, Imperium, Atlantis, Renata Dąbkowska, EX Problem i jeszcze kilka zespołów. Rozwój gatunku disco polo nastąpił później, wcześniej nazywano go muzyką chodnikową. W 1992 roku wystąpiliśmy w sali kongresowej w Warszawie podczas I Gali Piosenki Popularnej i Chodnikowej. Wówczas dostrzeżono potencjał w tym gatunku i zauważono, że takie utwory się podobają. Zaczęto organizować masę koncertów, występowaliśmy w całej Polsce, mieliśmy koncerty co sobotę. W roku 1995 na antenie telewizji Polsat pojawiły się dwa programy Disco Relax i Disco Polo Live, w których występowaliśmy. Emisję zakończono po dwóch, trzech latach, jednak publiczność chciała nas słuchać. Graliśmy jeszcze więcej koncertów. Ludzie którzy nas oglądali na antenie Polsatu pokochali naszą muzykę i chcieli nas słuchać na żywo. Zaczęli nas zapraszać. I tak się to zaczęło.

Fani kochają pana do dziś. Na Przebojową Majówkę przybyło kilkadziesiąt tysięcy osób. Większość pojawiła się tutaj specjalnie dla pana.

To bardzo miłe. Już w ubiegłym roku mieliśmy tutaj zagrać, ale ten termin był już zajęty. O to, żebyśmy wystąpili bardzo zabiegał wójt. Datę na tegoroczny koncert wpisaliśmy do kalendarza już w ubiegłym roku.

To z jakim wyprzedzeniem trzeba rezerwować koncerty Akcentu?

Na te większe przynajmniej rok wcześniej. Już teraz mamy zaplanowanych bardzo wiele koncertów na rok 2018. W Stężycy w tym roku wystąpimy jeszcze raz. Przyjedziemy na koncert 12 sierpnia, podczas Disco pod Gwiazdami z Polsatem.

Ceni pana nie tylko publiczność polska, ale też romska. Przed Akcentem występował pan z Romem. Potrafi pan nawet śpiewać w tym języku. Podobno społeczność romska nazywała pana "Białym Cyganem". Czy kultura cygańska wywarła wpływ na pana twórczość?

Zaczęło się tak, że w czasach, gdy istniał jeszcze Akord występowaliśmy w w czwórkę - z Zenobiuszem Gulem oraz braćmi Jurkiem i Jankiem Rybarczukami. Ja grałem na gitarze, drugi Zenek na basie, Jurek na klawiszach a Jurek na perkusji. Jurek szedł do wojska i musiał odejść z zespołu. Na jednej z imprez podczas występu podszedł do nas młody chłopak - Kazik Wysocki. Był prawdziwym Romem. Zaśpiewał z nami kilka piosenek i zapytaliśmy, czy nie chciałby zająć miejsca, które zwolnił Jurek. Tak zaczęła się nasza przygoda. Dzięki tej przyjaźni, poznałem życie społeczności romskiej i całą wspaniałą rodzinę Wysockich. Nauczyłem się śpiewać cygańskie piosenki. Potrafię się też dogadać w tym języku. Pomogło mi to też w komponowaniu moich piosenek, bo cygańskie utwory to piosenki bardzo przebojowe, rytmiczne, łatwo wpadające w ucho. Na takich utworach się wychowałem. Sam staram się tworzyć muzykę melodyjną.

Cygańskie rytmy nadal są dla pana inspiracją?

Przez lata działalności zespołu Akcent wypracowaliśmy swój własny styl. Sam lubiłem słuchać różnych piosenek. Gdy miałem 8-9 lat wujkowie zaczęli mnie uczyć gry na gitarze. Pierwszym utworem, który potrafiłem zagrać na gitarze była piosenka "Liczę na Ciebie Ojcze". Później u wujka na magnetofonie szpulowym zasłuchiwałem się w przebojach grupy Boney M. Wujek nagrał na taśmy ich koncert w 1979 roku w Sopocie, który transmitowano w telewizji.

A czego pan słucha dzisiaj?

Słucham bardzo różnej muzyki, ale dobrej i fajnej. Uprawiamy gatunek określany jako polskie disco. Lubię tworzyć melodie ładne, wpadające do w ucho, z przyjemnym tekstem w fajnej aranżacji. Jestem wychowany na piosenkach z lat 60,70 i 80. Z muzyki polskiej w młodości najbardziej ceniłem Lombard, Zbyszka Wodeckiego, Krzysztofa Krawczyka, Perfect, Oddział Zamknięty, Annę Jantar, Irenę Jarocką. To są moje klimaty. I nadal jadąc samochodem lubię słuchać właśnie takich dawnych, starych dobrych przebojów.

Jesteście na scenie od 30 lat, cały czas przyciągacie tłumy. Słuchają was pokolenia. Na czym polega fenomen Akcentu i Zenka Martyniuka?

Jesteśmy cały czas sobą. Niczego nie udajemy i robimy to, co kochamy. Nie lubię tworzyć piosenek niemelodyjnych. Wkładamy serce w to, co robimy i to widać, bo fani nas wciąż bardzo fajnie odbierają lubią i nasze starsze piosenki i nowe.


Teksty waszych piosenek różnią się od współczesnych hitów gatunku. Wiele utworów młodych zespołów, które dziś cieszą się popularnością, to piosenki bardzo frywolne.

Nasze piosenki łatwo wpadają w ucho, ale teksty nie są banalne. Są proste, ale nie prostackie. Bardzo dbamy o kulturę słowa. Dziś, gdy wracam do pierwszych piosenek, to chciałbym coś w nich zmienić, bo wymagają malutkich poprawek. Ale wiadomo, że tak zawsze jest z tym, co się tworzyło na początku. Teraz gdy gramy dla różnej publiki w całej Polsce i konkurencja jest tak duża nie można sobie pozwolić na byle jakie utwory. Każda piosenka musi być dopracowana i muzycznie i tekstowo, współpracujemy z dobrymi tekściarzami. Jak to się mówi: "nie ma lipy". W swoich utworach duży nacisk kładę na aranżację, a młodzież z kolei robi wszystko bardziej dyskotekowo. My się staramy, by nasze utwory były bardziej rozbudowane aranżacyjne. Współpracuję z fajnymi muzykami, aranżerami i kompozytorami. Każdy utwór musi być dopracowany w najdrobniejszych szczegółach.

Zespół Akcent ma bardzo bogaty repertuar, mnóstwo hitów na swoim koncie. ma pan swoje ulubione piosenki?

Nie mam. Bardzo lubię takie spokojne ballady, klimatyczne takie jak" "Rodzinny dom", "Sonet dla miłości" czy "Ostatni most" Lubię spokojniejsze utwory, w których można się bardziej wykazać wokalnie, bo przy tych szybkich utworach dyskotykowych jest inaczej. Fajny tekst i aranżację ma też piosenka "Przez twe oczy zielone". Jest magiczna. Popularność zdobyła, kiedy Kamil Grosicki zaśpiewał ją z piłkarzami po wygranym meczu z Iralandią, przedtem była znana tylko w naszym środowisku.

Utwór "Przez twe oczy" doczekał się wielu wersji. Słyszał je pan?

Oczywiście (śmiech). Sami przygotowaliśmy też nową aranżację, ale bardziej balladową. Wiem, że jest wersja o frytkach w Mc Donaldzie. Ludzie często do mnie dzwonią i pytają o to, czy mogą wykorzystać melodię, studenci chcieli nagrać swoją wersję w podziękowaniu dla swoich wykładowców. Nigdy nie robiłem z tym problemów i zgadzam się na jej wykorzystywanie. Cieszę się, że piosenka jest popularna i zaczęła żyć swoim życiem. Każdy artysta chciałby, żeby jego piosenkę śpiewali.To jest super.

Chyba każdy artysta z tak długim stażem na scenie i taką liczbą przebojów w dorobku, na w swoim repertuarze piosenki, które długo były hitami i śpiewano je na każdym koncercie do przesytu. Ma pan takie piosenki, których ma pan już nieco dość? Taką "Pszczółkę Maję"?

"Pszczółki" nie lubię za bardzo śpiewać, a sam tekst jest dość frywolny. Czasem jeszcze zdarza się, że ludzie proszą o ten utwór, ale uważam, że mamy dużo lepsze przeboje. Mamy tak bogaty repertuar, że czasem sami nie wiemy, co zagrać na koncercie. Taki trzon stanowią piosenki takie jak "Życie to są chwile", "Pragnienie miłości", "Czekam na ciebie", "Moja gwiazda", "Przez twe oczy zielone", "Przekorny los", "Prawdziwa miłość to ty", "Siwy koń" czy "Mała figlarka". To są piosenki, które muszą być na każdym koncercie.

Fani domagają się tego, by wystąpił pan w przyszłorocznej Eurowizji. Na facebooku powstała nawet społeczność. Czy jest na to jakaś szansa?

Raczej nie. Dostawaliśmy zapytania o występ w preselekcji już w ubiegłym roku. To za poważne przedsięwzięcie. Eurowizja to konkurs, który w Europie ogląda kilka milionów ludzi. Piosenkę trzeba mieć przygotowaną do perfekcji. Teraz niech młodsi występują. Gdybym dostał taką propozycję 20-30 lat temu może bym się zastanowił.

Niedługo ma się ukazać pana biografia. Kiedy fani mogą się jej spodziewać?

Tak, mamy teraz dobrą passę, dużo się dzieje, udzieliliśmy też wizerunku do napoju energetycznego Zenek Energy Drink. Od pewnego czasu pytano mnie o biografię. Stwierdziłem, że to dobry moment. Teraz zbieram materiały, przypominam sobie, co zdarzyło się przez 48 lat mojego życia i powoli spisuję. Wybieram zdjęcia, które dotąd nigdzie nie były publikowane. Przypominamy najważniejsze wydarzenia, ciekawostki. To będzie taka gratka dla fanów.

Zdradzi pan w książce swoją receptę na sukces?

Nie ma na to recepty. Trzeba być sobą i kochać to, co się robi. Trzeba tworzyć fajne piosenki, z dobrym tekstem i ciekawą aranżacją. Nagrywamy piosenki melodyjne. Nie ma tu wielkiej filozofii. Tak naprawdę, nigdy nie wiadomo, czy piosenka się spodoba, ale jeśli będzie dopracowana, dobrze zrobiona i włoży się w nią serce, na pewno będzie przebojem.

Jest pan spełnionym człowiekiem?

Tak oczywiście. Czuję się spełniony, ale wciąż jeszcze wszystko przed nami. Ważne, by zdrowie dopisywało a zresztą sobie poradzimy.

Magdalena Damps-Zdrojewska
Ania Lehmann
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    7up - niezalogowany 2017-06-05 17:02:48

    Banda pieniaczy z bólem dupska,że kolesiowi się powiodło.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Oli - niezalogowany 2017-06-03 22:40:39

    Zenek jest spelniony zarobiony a wy mozecie sobie ponarzekac jedynie a i tak wysmieje was spiewajaco !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Do Muzyk - niezalogowany 2017-05-25 11:18:15

    Do Muzyka: W internecie możesz napisać o sobie wszystko, włącznie z tym kim CHCIAŁBYŚ BYĆ.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości