Każdy Kaszuba darzy sentymentem sianowskie sanktuarium i cudowną figurkę Matki Bożej Królowej Kaszub. Wyraz tego przywiązania dali pielgrzymi z Sierakowic i Gowidlina wyruszając w niedzielny poranek 18 lipca do „naji Matińci”. Z błogosławieństwem ks. proboszcza i przy akompaniamencie orkiestry rozpoczęli wędrówkę.
Można powiedzieć, że była to jubileuszowa pielgrzymka, gdyż odbyła się po raz 25. Wielki transparent niesiony na początku długiej kolumny ludzi informował w języku kaszubskim: „Sierakowice kłaniają się Królowej Kaszub”.
Tak jak w ubiegłych latach zatrzymaliśmy się na odpoczynek w Bączu. Drugi przystanek był w Stryszej Budzie, gdzie minęła nas pielgrzymka rowerowa, która z Sierakowic wyruszyła o ósmej rano. Jeszcze wcześniej wyprzedzili nas pątnicy z Sulęczyna, którzy przed nami wkroczyli do sanktuarium.
W Sianowie bardzo ciepło powitał wszystkich kustosz sanktuarium ks. Waldemar Piepiórka. Byliśmy najliczniejszą grupą pielgrzymów, jaka przybyła do tronu Królowej Kaszub. Tego roku szła rekordowa ponoć liczba uczestników — ponad 2 600 osób.
O godzinie 11.30 uroczystą mszę św. odprawił Biskup Pelpliński Jan Bernard Szlaga. Wśród zaproszonych gości nie zabrakło przedstawicieli duchowieństwa, władz gminnych i powiatowych oraz parlamentu. Jego Ekscelencja w wygłoszonej homilii porównał życie człowieka do pielgrzymki, której celem jest spotkanie z Bogiem. Przypomniał, że Sianowo jest ulubionym miejscem pielgrzymek Kaszubów.
Wyraził również zatroskanie o losy naszego wspólnego domu — Ojczyzny.
Po zakończonej Mszy św. część pątników wyruszyła pieszo w drogę powrotną do Sierakowic.
(ark)
Trochę historii...
Legenda mówi: „W bardzo dawnych czasach, kiedy jeszcze nie było w Sianowie kościoła, ludzie idący drogą zobaczyli jasność bijącą z krzaka paproci. Kryła się w nim figurka Matki Bożej z Dzieciątkiem. Ludzie zanieśli ją do kościoła w pobliskim Mirachowie. Nazajutrz figurka była jednak znowu wśród paproci. Wzięto ją do Mirachowa ponownie. Ale znowu powróciła na pierwotne miejsce i wtedy obok krzaka paproci mieszkańcy Sianowa postawili dla Madonny kapliczkę, a z czasem pobudowali dla Niej kościół.”
W drugiej połowie XV wieku z pożaru świątyni ocalała tylko figurka, którą przeniesiono w uroczystej procesji do krzyża na skraju wsi. Gdy tylko ją tam postawiono, cudownym sposobem powróciła na pogorzelisko. Przenoszono ją jeszcze dwukrotnie, lecz za każdym razem powracała. Odbudowano więc kościół i umieszczono Madonnę w głównym ołtarzu. Cudowne ocalenie figurki powtórzyło się, gdy sianowski kościół spłonął po raz drugi 5 lipca 1811 r. Figurka, przeniesiona na czas odbudowy kościoła do parafii w Strzepczu, powracała cudownym sposobem do Sianowa.
Przekazy historyczne świadczą o łaskach uproszonych przez Maryję. Jak podaje tradycja, Matka Boża Sianowska była szczególnie czczona przez młodzież, która zamierzała wstąpić w związki małżeńskie. Uważano, że kto trzykrotnie odbędzie pielgrzymkę do Sianowskiej Pani przed przyjęciem sakramentu małżeństwa, będzie w tym związku szczęśliwy.
W 1939 r. w obliczu zbliżającej się wojny, przewieziono cudowną figurkę wraz z innymi kosztownościami kościołów parafialnych do Pelplina, a stamtąd do Torunia. Na swoje miejsce powróciła w 1941 r.
Nieprzerwanie trwający kult Matki Bożej Sianowskiej oraz wartość zabytkowa i artystyczna figury pozwoliły na podjęcie starań o uroczystą jej koronację. Dnia 4 września 1965 r. Biskup Chełmiński skierował oficjalną prośbę do Ojca Świętego. Rok później w ramach obchodów milenijnych, 4 września 1966 r., uroczystego nałożenia koron dokonał bp Kazimierz Kowalski, ordynariusz chełmiński.
(Historię sanktuarium opracowano na podstawie książki Królowa Kaszub ks. Ireneusza Bruskiego)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze