Reklama

Karolina nie poddaje się chorobie i walczy o każdy dzień. Możesz pomóc!

Choroba Karoliny wciąż postępuje. W ostatnich tygodniach jej stan bardzo się pogorszył, nowotwór ponownie zaatakował, zajął m.in. wątrobę. Dzięki ogromnemu wsparciu, które otrzymuje od ludzi dobrych serc, młoda mama ze Sławek może pozwolić sobie na kolejne badania, konsultacje czy zakup środków chemicznych. Ostatnio zaproponowano jej immunoterapię. Nowa metoda leczenia jest szansą na dłuższe życie, jednak wiąże się z kolejnymi wydatkami, dlatego znów pilnie potrzebne jest wsparcie.

Historia Karoliny jest doskonale znana naszym czytelnikom. Opisywaliśmy ją na naszych łamach kilkukrotnie. W lipcu 2016 roku zdiagnozowano u niej złośliwy, nieoperacyjny nowotwór szyjki macicy. 29-latka rozpoczęła nierówną walkę z chorobą. Niestety choroba nie daje za wygraną. Nowotwór sieje spustoszenie w jej organizmie, najpierw zaatakował węzły chłonne i obie piersi. Niedawno pojawiły się przerzuty na wątrobę, moczowód, pęcherz. Kilka dni temu okazało się, że choroba zajęła również nerki. Lekarz poradził jej, by zamknęła ostatnie sprawy. Mimo to, Karolina wciąż dzielnie walczy. Dla swojego 10-letniego syna.

Długotrwałe leczenie niesie z sobą ogromne koszty, dlatego też na portalu zrzutka.pl pod adresem- zrzutka.pl/ppzrcy prowadzona jest zbiórka. Ostatnio dzięki wsparciu życzliwych serc udało się zebrać kolejne fundusze, które pozwoliły Karolinie m.in. na instalację toalety dla inwalidów, zakup środków higienicznych i dalsze konsultacje.

- Dwa tygodnie temu byłam na dwóch konsultacjach u innych onkologów w Gdyni. Zaproponowano mi nowe leczenie - immunoterapię. Po tym jak dowiedziałam się, że mam zajętą całą wątrobę i nacieki na pęcherz, pomyślałam, że już nie mam na co czekać i to może być ostatnia szansa na dłuższe życie - opowiada Karolina.

Stan Karoliny w ostatnich dniach pogorszył się. Puchną jej nogi, tak bardzo, że nie może ich zginać. Jest osłabiona, porusza się na wózku inwalidzkim. Jak sama przyznaje, bez pomocy rodziców i przyjaciół nie dałaby rady. Skarpetki pomaga jej nakładać synek.

- Od dwóch tygodni rodzice pomagają mi się ubrać, mama zakłada mi ubranie, potem tata pędzi ze mną do szpitala. Bez ich pomocy nie poradziłabym sobie nigdy. To uciążliwe kiedy muszę zakładać pampersy lub pieluchomajtki, ale jest mi wygodnie i bezpiecznie. Od czasu konsultacji moje nogi napuchły straszliwie. Czuję się jakbym chodziła i spała z dwoma konarami drzew - relacjonuje.

W piątek Karolina po raz siódmy w ostatnim czasie pojechała do kartuskiego szpitala. Okazało się, że prawa nerka przestała pracować i potrzebna jest operacja w Akademii Medycznej.

- Zaczęłam bardzo płakać, gdy wyobraziłam sobie ten ból i to, że do końca dni będę musiała chodzić z woreczkami przyklejonymi do prawej nerki. Gdy nadszedł czas operacji miałam łzy w oczach. Prosiłam Boga, by mi pomógł. Na bloku czułam każde ukłucie, każdą łzę i pytałam Boga ,,Ile jeszcze przede mną? Boże dodaj sił". Chirurg był bardzo miły, uspokajał mnie. Bardzo dobre dla mnie były też panie pielęgniarki. Najgorsze były trzy pierwsze ukłucia... Po czterech godzinach było po wszystkim - opowiada Karolina.

W poniedziałek Karolina dowiedziała się, że choroba zaatakowała też lewą nerkę. Mimo bólu i cierpienia młoda mama wciąż walczy. Liczy się każdy dzień, dlatego pilnie potrzebna jest pomoc.

Karolinę w walce o życie wesprzeć można wpłacając dobrowolną kwotę na konto zrzutki - zrzutka.pl/ppzrcy.

29-latka wszystkie wydatki skrupulatnie notuje, zachowuje każdy paragon. Aktualne informacje o przebiegu choroby znaleźć można na blogu prowadzonym przez Karolinę - www.przejsciakrok.blogspot.com.

MD-Z
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości