Powiatowy Lekarz Weterynarii w Kartuzach apeluje do wszystkich hodowców drobiu, aby zgłaszali miejsca ich utrzymywania. Jest to jedno z działań, które ma na celu zapobieganie rozprzestrzeniania się wirusa ptasiej grypy.
Ptasia grypa jest ogromnym problemem
Na Kaszubach znajduje się wiele hodowli przemysłowych, z których mięso drobiowe jest eksportowane na cały świat. Jak mówi Powiatowy Lekarz Weterynarii Jolanta Grotkowska, kartuski przemysł drobiarski jest ważnym elementem krajowej gospodarki. Warto dodać, że Polska jest numerem jeden wśród producentów mięsa drobiowego w UE a nasze regionalne zakłady przetwórstwa mięsa drobiowego są obecnie uznawane za jedne z najnowocześniejszych w UE.
- W zeszłym roku na terenie powiatu kartuskiego poddano ubojowi 43 mln sztuk drobiu. Znaczna jego część stanowi źródło eksportu. Każde ognisko ptasiej grypy obniża możliwość sprzedaży za granicę, ponieważ kontrahenci wymagają potwierdzenia w dokumentach, że nasz powiat jest wolny od ptasiej grypy. Jeżeli mamy ognisko, to my już nie możemy poświadczyć, że mięso pochodzi z obszaru wolnego. Każde kolejne ognisko to kolejna rezygnacja klientów. – mówi lek. Wet. Piotr Wal.
Człowiek nie ma wpływu na rozprzestrzenianie się wirusa wśród ptaków dzikich. Jednak, jeśli chodzi o ptaki hodowlane, jest wiele możliwości, aby nie dopuścić do powstania nowego ogniska. Świadome prowadzenie gospodarstwa, w którym utrzymywany jest drób, właściwe zabezpieczenie źródła wody i paszy są jedynymi skutecznymi narzędziami w zapobieganiu tej chorobie. Dlatego też kartuska weterynaria apeluje do mieszkańców o zgłaszanie wszystkich, nawet najmniejszych hodowli.
Pomoc w walce z wirusem
Drób z małych, przydomowych hodowli, które nie są odpowiednio zabezpieczone, jest narażony na zakażenie ptasią grypą. Dlatego ważne jest, aby każde z takich miejsc zgłosić do weterynarii, aby można było przeprowadzić działania, mające zapobiegać zachorowaniu drobiu.
- Wysyłamy w teren lekarzy, którzy chodzą od gospodarstwa do gospodarstwa i mówią każdemu, dlaczego tak ważne jest zabezpieczenie drobiu hodowlanego, dlaczego należy karmić i poić w zamknięciu, stosować środki do dezynfekcji, wzmóc czujność w obserwacji zdrowotności drobiu – mówi Jolanta Grotkowska.
Działania te odbywać się będą dla dobra gospodarzy oraz ich zwierząt. Aby móc je wykonać, lekarze weterynarii muszą mieć informacje, gdzie znajdują się miejsca utrzymywania drobiu. W związku z tym Powiatowy Lekarz Weterynarii w Kartuzach prosi o zgłaszanie takich miejsc przez hodowców. Formularz można pobrać ze strony internetowej kartuskiej weterynarii i wypełniony przynieść osobiście, wysłać pocztą tradycyjną lub elektroniczną. Można też po prostu zadzwonić pod numer 58 681 10 15, a tam pracownik inspektoratu telefonicznie przyjmie zgłoszenie.
- Obowiązek zgłaszania miejsc utrzymywania drobiu jest od dawna. Jednak od jakiegoś czasu jest problem z otrzymywaniem tych informacji od sołtysów, ponieważ wprowadzono ochronę danych osobowych. W związku z tym rolnik sam jest zobowiązany do zgłoszenia tegoż faktu wprost do weterynarii. Są nawet wyznaczone kary w wysokości od 2,5 do 10 tys. zł za niedopełnienie obowiązku. Jednak to nie to jest naszym celem. Nie chcemy nikogo karać ani nikogo straszyć, a chcemy zadbać o to, aby zwierzęta były objęte naszym nadzorem. Nasz powiat opanowała choroba ptasiej grypy, a my chcemy ją jak najszybciej zwalczyć – mówi Jolanta Grotkowska.
To zwierzęta cierpią najbardziej
Zwierzęta dotknięte ptasią grypą często umierają w cierpieniach. Jak mówi lek. wet. Piotr Wal, widok jest wstrząsający. Pojawiają się objawy nerwowe, spuchnięte oczy, wydzieliny, duszności czy biegunki. Przebieg ostry oczywiście nie zawsze jest tak gwałtowny. Czasami bywa tak, że u zwierząt przez długi czas utrzymuje się stan apatii. U drobiu choroba ta zawsze kończy się śmiercią i nie ma na nią lekarstwa ani szczepienia.
- Dla nas, lekarzy, widok padających zwierząt jest drastyczny i przytłaczający. Nie chcemy zbierać padłych zwierząt. My chcemy pomagać, ratować i zapobiegać, dlatego też ważne jest, aby zgłaszać miejsca hodowli. Wtedy będziemy mogli dotrzeć do każdego, na miejsce, podpowiedzieć gospodarzom co warto zrobić i poprawić, aby zminimalizować ryzyko wystąpienia zarazy – przyznaje Jolanta Grotkowska.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zwierzęta zdychają a nie umierają, baranie !!! Jak cię widok zdychających zwierząt brzydzi to idź na budowę i jazda pustaki taczką wozić.
Raczej odwrotnie obsrywie. Taki motloch jak ty zdycha, a niewinne zwierzęta umierają.
Zwierzęta umierają!!!!!!!!
Ludzie ogarnąć się... Po co te komentarze i plotki. Nie macie innego zajęcia!!!
Zwierzęta zdychają a nie umierają, baranie !!! Jak cię widok zdychających zwierząt brzydzi to idź na budowę i jazda pustaki taczką wozić.
Raczej odwrotnie obsrywie. Taki motloch jak ty zdycha, a niewinne zwierzęta umierają.
Zwierzęta umierają!!!!!!!!