Dzięki staraniom Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach i jego dyrektor Barbary Kąkol na kaszubskim rynku literackim ukazała się niezwykła pozycja. W zbiorze "Brawãdë Bracy Grimm" znalazły się najpiękniejsze, bardziej i mniej znane opowieści autorstwa braci Grimmów. Wszystkie w języku kaszubskim, na który przełożyła je Irena Hirsz.
W ubiegłym tygodniu w Muzeum Kaszubskim w Kartuzach odbyła się premiera książki "Brawãdë Bracy Grimm”. W przepięknie ilustrowanym zbiorze znalazło się 66 baśni, które przez lata na język kaszubski tłumaczyła je Irena Hirsz.
Autorka nie mogła pojawić się na spotkaniu, ale reprezentowała ją córka Danuta Skóra, która nie kryła wzruszenia tym, że spełniło się marzenie jej mamy o wydaniu baśni. Podczas premiery zebrani mogli wysłuchać rozmowy Barbary Kąkol z panią Danutą, a także przyjaciółką pisarki Wandą Lew -Kiedrowską i autorką ilustracji Magdaleną Barganowską - Olbryś.
Publikacja jest pierwszym tak dużym przekładem baśni Grimmów na język kaszubski. Wcześniej, w Stegnie wydano kilka baśni braci Grimm przetłumaczonych przez studenta etnofilologii kaszubskiej Piotra Cichosza.
- Z ponad 200 baśni braci Grimm Pani Irena dokonała translacji tych najbardziej popularnych wśród czytelników na język kaszubski. Sukcesywnie publikowała je w "Gazecie Kartuskiej" - informuje Barbara Kąkol.
Korekty tekstów kaszubskich dokonał dr Dariusz Majkowski. Projekt koordynowała Barbara Kąkol. W zbiorze znaleźć można takie opowiadania jak: Jaszk i Margaritka (pol. Jaś i Małgosia) , Snieżónka (pol. Królewna Śnieżka), Smoluszk, (pol. Kopciuszek), czy też Czerwònô Kapùcka (pol. Czerwony Kapturek).
Irena Hirszowa, urodziła się 24 lipca 1933 r. w rodzinie bogatych kaszubskich gospodarzy w Stężycy. Jej dziadek, Bernard Georg Wiktor Bork, był nauczycielem matematyki i gry na instrumencie w Nauczycielskim Seminarium Męskim w Kościerzynie. Najmłodsze lata pani Irena spędziła u ciotki - Łucji Sosińskiej, nauczycielki z Kornego. Podczas wojny mieszkała w Dubowie. Uczęszczała do szkoły podstawowej w Stężycy. Później przez rok pobierała nauki dla panien z dobrych domów u Sióstr Niepokalanek w Kościerzynie, a następnie w Liceum Pedagogicznym w Kościerzynie, kontynuując rodzinne nauczycielskie tradycje.
Na początku kariery zawodowej związała się ze szkołą podstawową w Sulęczynie. W 1956 roku wyszła za mąż za Augustyna Hirsza, nauczyciela języka polskiego. Ukończyła studia z nauczania początkowego i wychowania fizycznego. Do emerytury pracowała w Szkole Podstawowej Nr 1 w Kartuzach, ucząc matematyki i prowadząc zajęcia z wychowania fizycznego z dziewczętami. Na emeryturze, przez dziewięć lat była reedukatorką w Domu Dziecka w Kartuzach.
- Język kaszubski wyniosła z domu, a z ruchem kaszubskim spotkała się w Kartuzach. Szybko stała się jego aktywną uczestniczką. Podobnie, jak innym działaczom kaszubskim, dobro kultury, tradycji i języka kaszubskiego pochłonęło jej życie na emeryturze. Zachęcał ją do tego przede wszystkim prof. Marek Cybulski udzielając lekcji pisowni kaszubskiej - czytamy w życiorysie, przygotowanym przez Wandę Lew-Kiedrowską.
Będąc członkiem oddziału Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w Kartuzach tłumaczyła na j. kaszubski modlitwy powszechne i czytania. Jej talent translatorski dostrzegł prof. Jerzy Treder i zachęcał do przetłumaczenia na j. kaszubski baśni braci Grimm. Pani Irena podchwyciła tę myśl. Pracując jako redaktorka felietonów kaszubskich w „Gazecie Kartuskiej", umieszczała je na łamach pisma. To z jej inicjatywy powstał w gazecie kalendarz kaszubski. Zasiadała w komisjach konkursowych "Rodny Mòwë”, piosenki kaszubskiej czy “Wiedzy o Kaszubach”. Za swoją pracę zawodową i społeczną wielokrotnie ją nagradzano.
Publikację można kupić w Muzeum.
(Opis na podstawie życiorysu przygotowanego przez Wandę Lew-Kiedrowską)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
kogoś to interesuje? żadne normalne dziecko nie chce się uczyć umierającego języka
Dokładnie jak piszesz. Zaśmiecają głowy tym kretyńskim językiem volksdojczów.
ja osobiście jako dziecko i nastolatka bardzo lubiłam uczyć się języka kaszubskiego, nadal uważam że to super sprawa a sama mam 19 lat i jestem dumna z pochodzenia i ze znajomości języka kaszubskiego essa
Smutno czyta się takie komentarze, ja również jestem dumna ze swojej kultury i cieszę się, że jest kultywowana również w sposób przystępny dla dzieci. Oby tak dalej! Pozdrawiam.
Ja również jestem dumna z kultury kaszubskiej i jestem w 100% za poszerzaniem możliwości poznania i kultywowania jej. Sama zachęcam moich znajomych z różnych regionów do poszerzania swojej wiedzy na temat moich ukochanych Kaszub.
Super ! Bardzo fajna inicjatywa, powielanie opcji obcowania z językiem może zachęcić dzieci do jego nauki. Kaszuby to piękny region i wspaniali ludzie, oby tak dalej ! Pozdrawiam Karol W.
A Pisiol to jest pisowska szmata.
Twoja stara, jest szmatą
Kiedyś niektórzy dawali w łeb w szkole za kaszubski a dzisiaj rozdają nagrody.
Kto by to jeszcze pamiętał...w żniwa pomagałeś w gospodarstwie,a za rok w tej samej klasie..
Żeby nie żniwa nie miałabyś co do pyska wkładać. Ludzie pamiętają.
kogoś to interesuje? żadne normalne dziecko nie chce się uczyć umierającego języka
Dokładnie jak piszesz. Zaśmiecają głowy tym kretyńskim językiem volksdojczów.
ja osobiście jako dziecko i nastolatka bardzo lubiłam uczyć się języka kaszubskiego, nadal uważam że to super sprawa a sama mam 19 lat i jestem dumna z pochodzenia i ze znajomości języka kaszubskiego essa