Rodzina jest dla Niej najważniejsza. Doczekała się ośmiorga dzieci, 12 wnuków i 20 prawnuków. Mowa o Agnieszce Daszkowskiej, mieszkance Kartuz, która w Sylwestra obchodziła 100. urodziny.
Agnieszka Daszkowska urodziła się 31 grudnia 1915 roku w Kamienicy Królewskiej. Z racji tego, że rodzice mieli dużo dzieci wychowywali ją dziadkowie. W 1936 roku wyszła za mąż za Feliksa. Doczekali się ośmiorga dzieci. Pierwsze dwoje urodziło się przed wojną, kolejne dwoje w czasie wojny i czworo po wojnie.
W Kamienicy Królewskiej małżeństwo mieszkało dwa lata. Feliks zdał maturę i pojechał na studia pedagogiczne do Torunia. Po roku przeprowadziła się do niego, gdzie razem mieszkali do czasu wybuchu wojny.
- Mąż był oficerem. Gdy był na wakacjach to ściągnęli go do wojska na ćwiczenie. Nie wrócił z tych wakacji, został w wojsku. Niemcy zabrali go do niewoli. Ja natomiast pamiętam jak uciekałam z trzymiesięcznym dzieckiem na ręku do miejscowości pod Kutnem. Cały tydzień jechaliśmy wozem konnym. Podczas ucieczki zatrzymali nas Niemcy i powiedzieli, że droga do Torunia jest odcięta, bo został tam zburzony most. Wróciliśmy na Kaszuby. Od 1942 roku do końca wojny mieszkałam z dziećmi u dziadków w Paczewie - wspomina Agnieszka Daszkowska.
Feliks wrócił dopiero w grudniu 1939 roku. Po dwóch tygodniach aresztowało go gestapo.
- Feliks był oficerem, a w tamtym czasie inteligencję zabierano do obozów koncentracyjnych. Umieszczono go w forcie nr 6 w Toruniu. Na początku roku został przeniesiony do Strasburga. Przez rok nie wiedzieliśmy co się z nim dzieje. Otrzymaliśmy tylko kartkę, że jest w obozie koncentracyjnym Mauthausen w Austrii. Dzięki pomocy komisarza z Kamienicy Szlacheckiej, który napisał nam podanie, mąż wrócił do domu - dodaje nasza rozmówczyni.
Feliks znalazł pracę w Sierakowicach. Potem starał się o posadę nauczyciela w Staniszewie. Kiedy został kierownikiem tamtejszej szkoły przeprowadzili się do Staniszewa. Natomiast w 1964 roku razem wrócili do Sierakowic.
W 1969 roku zmarł Feliks Daszkowski. Po trzech latach od śmierci męża przeprowadziła się do Kartuz.
31 grudnia 2015 roku Agnieszka Daszkowska obchodziła 100. urodziny. Kobieta cieszy się każdym dniem. Największą przyjemność sprawiają jej wizyty przyjaciół i rodziny.
- Mama lubi oglądać telewizję i czytać. Nie cierpi reklam. Gdy tylko się pojawiają przełącza na inny kanał. Z kolei gości mogłaby przyjmować codziennie. Jest duszą towarzystwa. Jedynym utrudnieniem jest to, że mama mieszka w kawalerce i trzeba kierować ruchem, bo wszyscy na raz się nie zmieszczą. Od jakiegoś czasu mieszka z moją najmłodszą siostrą, która opiekuje się nią i pomaga jej w codziennych obowiązkach - mówi córka Stulatki, Kazimiera Daszkowska - Ptach.
Z okazji tak zacnego jubileuszu, najserdeczniejsze życzenia złożyła jej nie tylko liczna rodzina i przyjaciele, ale także władze gminy na czele z burmistrzem Mieczysławem Gołuńskim. Wszyscy zebrani życzyli zdrowia i uśmiechu na co dzień. Zamiast "sto lat" Solenizantce śpiewano "dwieście lat". Już wtedy wszyscy goście umawiali się na Jej kolejne urodziny.
Specjalne gratulacje Jubilatce złożyli Ojciec Święty Franciszek, premier Beata Szydło, Zakład Ubezpieczeń Społecznych oraz Wojewoda Pomorski Dariusz Drelich.
My również dołączamy się do życzeń.
Martyna Cichosz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
co ma babcia do anteny jak dziad też ma skarpety?