Reklama

Kartuzy. Debatowali o bezpieczeństwie seniorów

O szeroko rozumianym bezpieczeństwie seniorów dyskutowano w piątkowy wieczór w Centrum Informacji Turystycznej w Kartuzach. Policjanci spotkali się ze starszymi mieszkańcami miasta i tłumaczyli im m.in. jak ustrzec się przed oszustami działającymi metodą na wnuczka.

Choć frekwencja na spotkaniu nie była wysoka, to osoby, które na nie przybyły usłyszały wiele istotnych porad na temat tego, jak dbać o bezpieczeństwo osób starszych. Większość spotkania poświęcono tzw. oszustwom metodą na wnuczka.

- W ostatnich czasach oszuści coraz częściej wykorzystują osoby starsze. Na terenie Kartuz w tym roku doszło do ośmiu zdarzeń związanych z oszustwami metodą na wnuczka. Schemat działania jest prosty, a sposoby są różne - na wnuczka, funkcjonariusza CBŚ, policjanta, akwizytora czy hydraulika. Kwestia doboru legendy, pod którą oszuści chcą wyłudzić pieniądze wynika tylko z ich inwencji twórczej i podatności w danym okresie na tego typu działalność - mówił Tadeusz Trybuś, komendant KPP w Kartuzach.

- Realizowałem tego typu sprawy na terenie Polski, zatrzymywaliśmy nie te osoby, które odbierają pieniądze od potencjalnej ofiary, ale grupy organizujące cały ten proceder. Jest on bardzo lukratywny i dobrze rozwinięty. To praktycznie przestępczość zorganizowana. Cała struktura, od momentu, kiedy się typuje osobę, poprzez nawiązanie kontaktu, rozmowę, tworzenie legendy, po odbiór pieniędzy to prawdziwy teatr. To specjaliści, którzy korzystają z tego, że ludzie starsi są bardziej ufni, wykazują mniej czujności - informował komendant.

Jak wielokrotnie podkreślał, podstawową zasadą jest to, by nigdy w żadnym przypadku nie dawać pieniędzy, jeśli ktoś o nie poprosi przez telefon.

Policjanci przytoczyli też historie mieszkańców Kartuz, którzy padli ofiarą oszustów.

- W czerwcu ktoś zadzwonił na telefon do jednej z pań, mieszkających w Kartuzach. Podał się za członka rodziny, powiedział "Cześć ciociu" i się rozłączył. Pani pomyślała, że dzwonił syn jej kuzyna. Po kilku minutach telefon znów zadzwonił a osoba, która odezwała się w słuchawce przedstawiła się jako Marek Zając, policjant CBŚ. Powiedział, że obserwuje grupę ludzi, którzy planują napad na kobietę oraz, że jej mąż o wszystkim wie i już składa zeznania w prokuraturze. Dodał także, że już zatrzymano dwie osoby, ale to część grupy. Oszust powiedział tej pani, by zabrała wszystkie pieniądze, jakie ma w domu i dała je policjantowi, który przyjdzie do niej. Miały trafić do depozytu prokuratury, by były bezpieczne. Faktycznie przyszedł mężczyzna z identyfikatorem. Pani dała mu 27 tysięcy złotych. Po wszystkim znów zadzwonił telefon i mężczyzna, powiedział, że złodziejów złapano, a mąż wkrótce wróci z policją. Mąż po godzinie wrócił, ale okazało się, że w żadnej prokuraturze nie był. Okazało się, że zostali oszukani - mówiła Magdalena Formela, policjantka KPP w Kartuzach.

Policjanci opowiedzieli też drugą historię. Do mieszkańca Kartuz zadzwonił mężczyzna, który podał się za policjanta z CBŚ. Podał numer legitymacji, imię i nazwisko. Zapytał, dlaczego jego rozmówca nie stawił się w danym dniu na policję. Mężczyzna zdziwił się i poinformował, że nie miał żadnego wezwania, na co policjant mu powiedział, żeby zadzwonił pod numer 997 lub 112 i zapytał. Mężczyzna zadzwonił i usłyszał, że mężczyzna, który do niego dzwonił, o takim nazwisku i numerze legitymacji, pracuje w CBŚ, a na terenie Kartuz, Żukowa i Gdańska policjanci prowadzą akcję, która dotyczy banków, oszuści chcą wyczyścić konta ich klientów. Po chwili do pokrzywdzonego zadzwonił pierwszy z policjantów i poinformował, że na jego rachunek ktoś chce wziąć kredyt w wysokości 50 tys. zł. Zamieszani w sprawę mieli być kierownicy i dyrektorzy banków, a pokrzywdzony miał pomóc policji ich złapać. Policjant kazał mężczyźnie iść do banku i wypłacić prawie wszystkie pieniądze, zostawić na koncie tylko 1000 zł, a resztę wpłacić na podany numer konta. Mężczyzna wypłacił około 9 tys. zł, poszedł z nimi na pocztę i wysłał. Poszkodowany miał czekać na policjantów, którzy zwrócą mu pieniądze i podziękują. Nikt się nie pojawił, a mężczyzna zorientował się, że został oszukany.

- Grupy przestępcze są już tak zaawansowane technologicznie, że potrafią nawet przechwycić połączenie na policję. Dlatego bardzo ważne jest, by zapamiętać podstawową rzecz policja nigdy od nikogo nie żąda pieniędzy - podkreślała Magdalena Formela.

Jak radzili policjanci, w przypadku jeśli zadzwoni oszust natychmiast należy zadzwonić do kogoś bliskiego, powiadomić policję i pod żadnym pozorem nie dawać pieniędzy.

MD-Z
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2016-09-30 22:03:24

    Gdyby tych 3 policajów wysłać na pomoc staruszkom w DS WRZOS w Hopowie, to byłby z nich jakiś pożytek. To spotkanie to było zapewne znowu piepszenie o szopenie, a złodzieje metodą na policjanta wnuczka lub jakąś inną i właściciele takich placówek jak Wrzos, łupią staruszków przy pełnej bezczynności policji. Pewnie Komendant pochwali się dobrymi kontaktami ze społeczeństwem. A my za to płacimy. Swoją drogą o jak szeroko rozumianym bezpieczeństwie dyskutowano skoro nie dyskutowano o Wrzosie? A swoją drogą wystarczy znać wnuczka, aby nie zostać oszukanym.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości