Na Rynku w Kartuzach zobaczyć można wystawę poświęconą ofiarom wojen i terroryzmu w Iraku oraz w Ukrainie. Przygotowała ją fundacja Orla Straż, która angażuje się w pomoc ludności na tych terenach.
W środę w Kartuzach uroczyście otwarto wystawę, obrazującą życie ofiar wojen i terroryzmu na Bliskim Wschodzie oraz w Ukrainie. Wystawę na Rynku przygotowała we współpracy z Kartuskim Centrum Kultury Fundacja Orla Straż. To organizacja, która od sześciu lat działa na Bliskim Wschodzie, głównie w Iraku oraz Irackim Kurdystanie.
- Wspieramy rodziny, które straciły bliskich, dom oraz dorobek całego życia w wyniku najazdu terrorystów z ISIS. Chcemy pomóc im w powrocie do normalnego życia, jakie wiedli przed wojną, wywołaną przez islamskich fundamentalistów. Realizujemy nasze działania m.in. przez odbudowę zniszczonych miejsc pracy, wspieranie edukacji wdów i sierot oraz pomoc rozwojową udzielaną w bardzo szerokim zakresie.Nie mamy jednej, ustalonej dziedziny, w której się specjalizujemy, ponieważ dostosowujemy swoje działania do aktualnych potrzeb poszkodowanych społeczności - informuje fundacja.
Po wybuchu wojny Orla Straż objęła swoją pomocą również tereny objętej wojną Ukrainy. Na kartuskim Rynku można zobaczyć wystawę ilustrującą sytuację na Bliskim Wschodzie oraz działania, które podejmują członkowie Orlej Straży.
Po południu w Kartuskim Centrum Kultury odbył się panel dyskusyjny z członkami organizacji. Zaplanowano też dwa koncerty. O godz. 17.30 wystąpi zespół Takya, natomiast o godz. 18.30 - grupa Dom o Zielonych Progach.
Działania Orlej Straży można wesprzeć TUTAJ.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szanowna Pani - autorko tego tekstu. Po polsku pisze się: "na Ukrainie", gdyż jest to ugruntowane w polskiej tradycji językowej. Po ukraińsku pisze się: "w Ukrainie". Jeżeli chcemy koniecznie zaznaczyć podmiotowość państwa ukraińskiego, zwłaszcza teraz w tym trudnym dla niego okresie, to naciągając mocno polski język, można od biedy napisać: "w Ukrainie". Przypominam jednak, że jeśli ktoś w Polsce permanentnie i bez odniesienia do obecnej wojny, upiera się, żeby pisać: "w Ukrainie", to nie ma za grosz szacunku do naszych przodków, którzy przelewali krew w walce o polskość i polski język. Chyba, że jest Pani Ukrainką, to wtedy można taki lapsus usprawiedliwić. A co do Orlej Straży, to skoro już "zajmują się" Bliskim Wschodem, to powinni zająć się także tematem codziennych bombardowań Palestyny przez Izrael, bombardowań Syrii przez Izrael oraz bombardowań Jemenu przez Arabię Saudyjską. W Jemenie trwa w tej chwili największa katastrofa humanitarna na świecie. Ludzie nie mają tam nawet dostępu do wody. Umierają po prostu masowo z głodu. Poniżej jedno tylko zdjęcie-symbol z Jemenu, które obiegło cały świat.
Szanowna Pani - autorko tego tekstu. Po polsku pisze się: "na Ukrainie", gdyż jest to ugruntowane w polskiej tradycji językowej. Po ukraińsku pisze się: "w Ukrainie". Jeżeli chcemy koniecznie zaznaczyć podmiotowość państwa ukraińskiego, zwłaszcza teraz w tym trudnym dla niego okresie, to naciągając mocno polski język, można od biedy napisać: "w Ukrainie". Przypominam jednak, że jeśli ktoś w Polsce permanentnie i bez odniesienia do obecnej wojny, upiera się, żeby pisać: "w Ukrainie", to nie ma za grosz szacunku do naszych przodków, którzy przelewali krew w walce o polskość i polski język. Chyba, że jest Pani Ukrainką, to wtedy można taki lapsus usprawiedliwić. A co do Orlej Straży, to skoro już "zajmują się" Bliskim Wschodem, to powinni zająć się także tematem codziennych bombardowań Palestyny przez Izrael, bombardowań Syrii przez Izrael oraz bombardowań Jemenu przez Arabię Saudyjską. W Jemenie trwa w tej chwili największa katastrofa humanitarna na świecie. Ludzie nie mają tam nawet dostępu do wody. Umierają po prostu masowo z głodu. Poniżej jedno tylko zdjęcie-symbol z Jemenu, które obiegło cały świat.