Nowy budżet Unii Europejskiej, a także związane z tym szanse i zagrożenia dla rolnictwa były głównym tematem wystąpienia Jarosława Kaliowskiego w Kartuzach. Europoseł Polskiego Stronnictwa Ludowego odwiedził stolicę Kaszub w piątek, spotykając się ze starostą i przedstawicielami lokalnych środowisk rolniczych.
Jarosław Kalinowski, poseł na sejm pięciu kadencji, były wicepremier i minister rolnictwa, a obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego pojawił się Kartuzach na zaproszenie Huberta Lewny, radnego Sejmiku Województwa Pomorskiego z ramienia PSL. Tematem przewodnim wizyty był nowa perspektywa budżetowa UE na lata 2014-2020, a szczególnie zmiany jakie czekają w związku z nowym rozdaniem polskich rolników.
- Powoli kończymy prace nad budżetem na najbliższe siedem lat. Sytuacja jest szczególna, bo mamy kryzys gospodarczy, kryzys strefy Euro i dlatego ten budżet też konstruowany jest w bardziej oszczędny sposób. Po raz pierwszy w historii Unii zdarza się tak, że kolejny budżet kwotowo będzie niższy niż poprzedni i to w miliardach euro - rozpoczął Jarosław Kalinowski, zaznaczając jednak, że dwa państwa członkowskie otrzymają tych pieniędzy więcej aniżeli w latach 2007-2013, a mianowicie Słowacja i Polska.
Na politykę spójności i wspólną politykę rolną nasz kraj będzie miał do wykorzystania 106 mld euro, czyli o cztery miliardy więcej, niż w obecnym budżecie. Priorytetem będzie tu polityka spójności, na którą przeznaczono aż 73 mld euro.
W rolnictwie dobrą wiadomością jest z pewnością to, że pula przeznaczona na dopłaty wzrosnąć ma o 6 mld euro, co pozwoli osiągnąć naszym rolnikom poziom średniej wysokości dopłat w unii. Z drugiej jednak strony przypłacimy to mniejszą kwotą w tzw. II filarze.
- Bardzo mnie to smuci, bo to filar rozwojowy, modernizacyjny, a pieniądze z tego filaru trafiały przede wszystkim do tych rolników, którzy inwestowali i realizowali różnego rodzaju programy modernizacyjne. Tu ma być aż o 6 mld euro mniej w stosunku do obecnego budżetu. Mamy jednak pomysł jak sprawić, by kwota ta nie była niższa niż dotychczas. Już jest przygotowywana umowa pomiędzy resortem rolnictwa i rozwoju regionalnego, by część zadań realizowanych ze środków II filaru finansowana była z funduszy przekazanych Polsce na politykę spójności. Ponadto zwiększyć ma się poziom krajowego dofinansowania dla polityki rolnej z 25 do 50 eurocentów dla każdego euro unijnego wsparcia - wyjaśniał europoseł PSL.
Jak zaznaczył, że nie jest też prawdą nagminnie powtarzane hasło, "oni mają więcej", sugerujące, jakoby rolnicy "starej Unii" w większym stopniu korzystali ze wspólnotowego wsparcia. Bo o ile część krajów rzeczywiście ma wyższy poziom dopłat, o tyle gorzej wypada w przypadku środków przeznaczonych na II filar.
- Jeśli weźmiemy pod uwagę obie te sfery, okaże się że sumarycznie mamy większe dopłaty niż rolnicy z zachodu - stwierdził.
Europoseł Kalinowski wyjaśniał też szczegóły związane z tzw. greeningiem, czyli wprowadzanym do rolnictwa obowiązkiem współdziałania przy ochronie środowiska, mówił o dywersyfikacji upraw i zakończonych powodzeniem staraniach o utrzymanie w Polsce do 2020 roku uproszczonego systemu płatności.
Z istotniejszych informacji przekazanych rolnikom wskazać należy także wycofanie rent strukturalnych oraz programów wspierania gospodarstw niskotowarowych. Ich miejsce zająć mają inicjatywy mikroprzędsiębiorstw oraz inwestycje w odnawialne źródła energii. Zamiast wspomnianych rent wypłacane ma być zaś jak wyjaśniał Kalinowski coś na kształt premii za przekazanie lub sprzedaż gospodarstwa. Zapowiedział też, że nowy budżet Unii Europejskiej zacznie obowiązywać najprawdopodobniej wraz z początkiem stycznia 2014 roku, ale część zmian, o których mówił, wejdzie w życie dopiero w roku 2015.
Nie zabrakło jednak i pytań, a nawet pretensji niektórych rolników, którzy zwracali uwagę na kwestie ubezpieczeniowe, wydłużenie wieku emerytalnego, a także absurdalne nieraz zapisy związane z sięganiem po unijne środki.
- Proszę mi wytłumaczyć, bo nie rozumiem dlaczego składając wniosek na modernizację, blokuje mi się jednocześnie możliwość rozwoju i zakazuje zwiększenia produkcji na okres 5 lat? Gdzie tu sens? - dopytywał jeden z obecnych na miejscu rolników.
Gość piątkowego spotkania nie odpowiedział wprost na to pytanie, ale jak zaznaczył, sporym problemem jest też to, że z grona 51 polskich europosłów tylko jeden jest rolnikiem.
- W demokracji nie wystarczy mieć racji, trzeba mieć jeszcze większość - podsumował.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze