Reklama

Kartuzy. Kanalizacja nad Klasztornym nadal "dziurawa". Ścieki znów popłynęły

- Ręce opadają. Już nie wiem do kogo mamy się zwrócić by w końcu zrobić z tym porządek - mówi załamany Stanisław Karcz, komendant społeczny straży rybackiej kartuskiego koła wędkarskiego nr 57. W czwartek do Jeziora Klasztornego, którym się opiekuje, znów popłynęły ścieki.

O nieuregulowanej gospodarce kanalizacyjnej w obrębie Jeziora Klasztornego w Kartuzach pisaliśmy już kilkakrotnie. Tylko w minionym roku do wycieków dziwnych substancji dochodziło do tego akwenu w lutym i czerwcu. Za każdym razem w tym samym miejscu, a mianowicie z rury znajdującej się przy dawnej drodze pogrzebowej, na wysokości kartuskiego szpitala.

Po czerwcowym "alarmie" podniesionym przez wędkarzy, którymś już z kolei, samorząd powiatowy podjął decyzję o przebudowie wadliwego odcinka kanalizacji. Latem ubiegłego roku opracowywana była już dokumentacja projektowa planowanej inwestycji, powiat przygotowywał się także do ogłoszenia przetargu. Jak informował wówczas Radosław Pek z działu gospodarki nieruchomościami Wydziału Geodezji Starostwa Powiatowego w Kartuzach temat niekontrolowanych wycieków do jeziora miał zostać zamknięty definitywnie przed końcem listopada 2012 roku.

W czwartek tymczasem ścieki znów popłynęły prosto do Klasztornego. Interweniować musiało Kartuskiego Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji.

- Podobnie jak w poprzednich przypadkach, doszło do zatoru na terenie szpitala. Otrzymaliśmy zgłoszenie i udaliśmy się na miejsce usunąć awarię. Tyle mi póki co wiadomo, bo nie rozmawiałem jeszcze z osobą kierującą pracami na miejscu - powiedział nam kilka godzin po wycieku Mieczysław Grundkiewicz, dyrektor KPWiK-u.

Dlaczego doszło do awarii, skoro przebudowa miała zostać zakończona jeszcze w ubiegłym roku? Pewnie dlatego, że żadnych prac do tej pory jednak nie wykonano. Tyle udało nam się dowiedzieć od pracowników starostwa. Pytania o przyczyny takiego stanu rzeczy skierować mieliśmy już do wicestarosty Bogdana Łapy, ale ten o czwartku pozostaje nieuchwytny.

- Ręce opadają. Już nie wiem do kogo mamy się zwrócić by w końcu zrobić z tym porządek. Całą zimę walczyliśmy z tym jeziorem, by ryby nam nie padały, a tu zaraz po roztopach takie coś. To nie może tak zostać - podsumowuje Stanisław Karcz.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    katakus - niezalogowany 2013-04-24 17:17:27

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,130438,13798630,Scieki_ze_szpitala_zanieczyszczaja_jezioro__Od_lat.html

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości