Reklama

Kartuzy. Kolejny wyciek ścieków do Jeziora Klasztornego

Członkowie koła wędkarskiego nr 057 w Kartuzach są załamani. W niespełna dwa lata po ostatnim wycieku ścieków do Jeziora Klasztornego, mimo zapewnień, że podobna sytuacja się już nie powtórzy, w poniedziałek ponownie musieli interweniować w sprawie zanieczyszczenia akwenu. Tym razem nieczystości popłynęły zarówno z rury wychodzącej bezpośrednio do akwenu, jak i pobliskiej studzienki.

- Tragedia proszę pana, było tego całe mnóstwo! Ścieki, papier toaletowy i nie wiem co jeszcze - relacjonuje Stanisław Karcz, komendant społeczny straży rybackiej kartuskiego koła, który wyciek zauważył i zgłosił.

Nieczystości popłynęły w tym samym miejscu, co niespełna dwa lata temu, na wysokości szpitala, ale nie ma pewności czy problem pojawił się w sieci użytkowanej przez Powiatowe Centrum Zdrowia. W 2010 roku z nadmiarem wody nie poradziła sobie kanalizacja deszczowa, w wyniku czego w starym systemie doszło do jej przelania i połączenia się opadów ze ściekami, w efekcie czego taka mieszkanka wpłynęła do jeziora.

Co stało się tym razem, nie wiadomo.

- Zauważyłem to w piątek po południu. Z rury już nic nie leciało, ale wszędzie dookoła było całe mnóstwo śladów wycieku, najprawdopodobniej sprzed kilku dni. Sięgało to trzech metrów od brzegu. to było coś strasznego. Wybiła też pobliska studzienka, ale tam ktoś zdążył już posprzątać, bo zostały ślady grabienia. - dodaje Stanisław Karcz, tłumacząc jednocześnie, że ze względu na porę odpowiednie służby mógł poinformować dopiero w poniedziałek.

Wkrótce potem na miejsce przybyła straż miejska, która wykonała dokumentację zdjęciową i przygotowane materiały przekazała wydziałowi ochrony środowiska Starostwa Powiatowego w Kartuzach.

O zajściu nic nie wie tymczasem prezes Powiatowego Centrum Zdrowia, przyznając że na terenie szpitala nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości w funkcjonowaniu sieci kanalizacyjnej. Co więcej, zapewnił też, że ryzyko przedostania się nieczystości szpitalnych do jeziora jest bardzo znikome z uwagi za zaczopowanie starej i nieużywanej już instalacji bezpośrednio biegnącej do jeziora.

- Wątpię więc, aby ten wyciek miał jakikolwiek związek z działalnością szpitala, ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że w wielu miejscach ta sieć ma już 50 lat. Dwa lata temu również w jakiś sposób doszło do przelania się wód opadowych do instalacji ściekowej, ale wówczas nie była to nasza wina, tylko pomp należących do KPWiK. Powtarzam jednak, że nie dotarły do mnie żadne informacje na temat ewentualnego wycieku, ale na pewno to sprawdzę - wyjaśnia Karol Góralski, prezes PCZ.

Jedyną instytucją, która mogła by pomóc przybliżyć okoliczności wycieku i wyjaśnić jego przyczyny jest w tej sytuacji Kartuskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Szanse na to są tym większe, że jak zapewnił nas Stanisław Karcz - ktoś zdążył posprzątać już teren wokół studzienki, a więc o wycieku musiał wiedzieć. Niestety żadnych informacji w gminnej spółce nie udało nam się zdobyć.

- Na ten temat porozmawiać może Pan tylko z prezesem, a dziś go nie ma - usłyszeliśmy w sekretariacie przedsiębiorstwa.

Do tematu jednak wrócimy, gdy pan prezes już będzie.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ines_ka - niezalogowany 2012-02-29 23:21:52

    no pięknie, a coś słyszałam w czasie wyborów o oczyszczaniu jezior ... ja chyba mało wiem o oczyszczaniu, bo myślałam, że to się robi inaczej :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości