Reklama

Kartuzy. Kupiecka wojna o targowisko trwa

Wraca temat przyszłości targowiska miejskiego w Kartuzach. W obronie kupców, którzy nie znaleźli się w gronie członków Stowarzyszenia Kupców Budowy Hali Targowej i nie będą mieli możliwości prowadzenia handlu w planowanym pawilonie, stanął radny Mieczysław Gołuński. Z jego inicjatywy w najbliższych dniach dojdzie do wspólnego posiedzenie komisji stałych Rady Miejskiej, poświęconego tej właśnie kwestii.

Temat stanął w czasie piątkowych obrad nadzwyczajnej sesji kartuskich radnych. Mieczysław Gołuński najpierw zapytał władze gminy, czy prawdą jest, że handlujący płodami rolnymi zmuszeni mają zostać w najbliższym czasie do przeniesienia się z terenu targowiska miejskiego na targ zwierzęcy przy ul. Sędzickiego, a następnie wyraził zaniepokojenie docierającymi do niego sygnałami na temat zmieniającego się składu stowarzyszenia kupców.

- Kilka miesięcy temu gmina wyraziła chęć przekazania gruntów przy dworcu pod budowę przyszłego targowiska miejskiego. To obecne odbiega znacząco od wszelkich standardów i dlatego radni przekazali działkę stowarzyszeniu w dobrej wierze, pod budowę tam pawilonu handlowego. Naszym celem była poprawa warunków pracy tym, którzy na targowisku już handlują od wielu lat, są mieszkańcami tej gminy i tu utrzymują swoje rodziny, tu płacą podatki - zaczął radny Gołuński.

- Dziś okazuje się tymczasem, że wygląda to zupełnie inaczej, że w stowarzyszeniu pozostało już tylko pięciu kupców z tego targowiska, a wszyscy pozostali to osoby z zewnątrz. Okazuje się więc, że oddajemy tą ziemie za darmo zupełnie obcym ludziom. Będziemy mieć więc drugiego Ziegerta, a ci dla których te zmiany miały być wprowadzone zostaną poza targowiskiem. Co więcej, na tym obiekcie nie miało być komercji, a stowarzyszenie samo przyznało, że koszty spłaty kredytu zamierza pokryć z dzierżawy boksów. Jako radni nie możemy na to pozwolić - dodał, zarzucając jednocześnie władzom gminy niegospodarność.

Radny poszedł nawet o krok dalej, domagając się zwołania w trybie pilnym specjalnego spotkania wszystkich komisji stałych rady, by przyjrzeć się dokładnie warunkom, na jakich przekazanie działki pod targowisko stowarzyszeniu ma nastąpić. Pod jego wnioskiem podpisało się także dwunastu innych rajców, co oznacza, że przewodniczący rady musi teraz tylko wyznaczyć termin takiego spotkania.

Radnego Gołuńskiego niepokoi też swoboda działań, jaką daje stowarzyszeniu gmina.

- Do podpisania umowy jeszcze nie doszło, a tu okazuje się, że teren ma zostać ogrodzony, a handlujący pozbawieni miejsca do pracy. Stowarzyszenie nie zmierza nawet czekać na pozwolenie na budowę, od razu pokazując kto tu rządzi. Chyba, że to celowy zabieg pani burmistrz, zmierzający do przeniesienia tych ludzi na targowisko zwierzęce przy ul. Sędzickiego, gdzie nie przychodzi nikt - podsumował były burmistrz.

Nieco inaczej sprawę widzi Mirosława Lehman, chwaląc kupców zrzeszonych w stowarzyszeniu za dobrą organizację, pomysłowość i chęć zmiany warunków, w jakich pracują.

- To, że nie wszyscy znajdą miejsce na nowym targowisku było wiadome od samego początku. Tym, którzy się zadeklarowali do opłacania składek i zorganizowali, udało się, a pracę są zaawansowane. Teraz do stowarzyszenia chcą "wskoczyć" także inni, a gdy okazuje się to niemożliwe, zaczynają rozrabiać. To nie jest uczciwe podejście. Szanse na to miał każdy, ale czasem bywa tak, że kiedy boimy się podjąć decyzję, to niestety tracimy i tak to właśnie wygląda dzisiaj - stwierdziła szefowa magistratu.

Otwarta jest też na spotkanie, którego domaga się radny Gołuński, przyznając, że jeśli pojawia się merytoryczne propozycje, z pewnością zostaną one uwzględnione w umowie.

- Każda dyskusja radnych jest bardzo ważna i oby wniosła coś istotnego. Nie możemy jednak też przekraczać naszych kompetencji. To, na co wskazuje radny Gołuński jest jednak sprzeczne z obowiązującymi przepisami, z ustawą o stowarzyszeniach - dodaje Mirosława Lehman, przekonując że idea budowy hali targowej przyniesie korzyści całemu miastu i jej twórcom należy pomagać, a nie przeszkadzać i rzucać kłody pod nogi.

- W interesie nas wszystkich jest, aby ten teren przy dworcu wyładniał i wzbogacił się funkcjonalnie. To zmieni oblicze centrum miasta i da miejsca pracy naszym mieszkańcom - puentuje.

Nikt z członków stowarzyszenia kupców nie chciał odnieść się do zarzutów radnego Gołuńskiego.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mzetka3 - niezalogowany 2012-03-22 18:53:15

    Dokładnie nie wiadomo ilu ich tam jest ;) A resztę to musiałby ktoś wtajemniczony dokładniej opisać. :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ines_ka - niezalogowany 2012-03-21 21:37:44

    mzetka, co mi po cytatach z ustawy jak one się nijak mają do artykułu. Jak widać część osób sie nei zgodziła przystąpić do stowarzyszenia, z artykułu wynika że jest mniej niż 15 osób, a moje wątpliwości z poprzedniego posta są nadal nei rozwiązane ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mzetka3 - niezalogowany 2012-03-20 22:13:14

    Art 2. ines_ka Mam nadzieję że tą samą ustawę mam przed oczyma :) USTAWA z dnia 7 kwietnia 1989 r. Prawo o stowarzyszeniach. 2 myślnik: Art. 6 Skoro jest już utworzone to: Art. 10. 3 myślnik: Art 9

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości