Reklama

Kartuzy. Lokatorzy SM "Kaszuby" zalegają z czynszem na 800.000 zł

Na około 800 tysięcy złotych szacowane jest obecnie zadłużenie lokatorów względem Spółdzielni Mieszkaniowej "Kaszuby". - W stosunku do zasobów i ilości mieszkań można to traktować jako średni pułap zadłużenia, niezagrażający jednak płynności finansowej spółdzielni - zapewnia Jan Karczewski, przewodniczący Rady Nadzorczej SM "Kaszuby".

O tym, że wiele osób, mieszkających w zasobach Spółdzielni Mieszkaniowej "Kaszuby" ma trudności z terminowym opłacaniem czynszu informowaliśmy już latem ubiegłego roku. Wówczas suma zobowiązań lokatorów względem spółdzielnie przekraczała 900.000 złotych. Dziś jest niewiele lepiej, ale zarząd spółdzielni nie upatruje w tym jeszcze póki co problemu i poważnego zagrożenia dla stabilności finansowej podmiotu.

Podobnego zdania był poprzedni prezes, Piotr Killman, który przekonywał, że lwią część tej kwoty stanowią długi krótkoterminowe, czyli najzwyczajniej wynikające z niewielkich opóźnień w uiszczeniu opłat za czynsz przez niektórych lokatorów. Są to więc niewielkie długi, z którymi zalega jednak blisko połowa wszystkich lokatorów i to jest główna przyczyna wysokości sumarycznego zadłużenia.

Są jednak i przypadki skrajne, w postaci dłużników długoterminowych, których zaległości sięgają nierzadko kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Tego typu konflikty często kończą się na sali sądowej. Jak zaznacza p.o. prezesa spółdzielni Emilia Hirsz, takie rozwiązanie traktowane jest jedna jako ostateczność.

- Nie da się od tego uciec i jak w każdym tego typu podmiocie są osoby, które zwyczajnie nie płacą. Mamy regulamin windykacji i w pierwszej kolejności staramy się z nimi rozmawiać, zawierać ugody. Zapewniam jednak, że sytuacja spółdzielni jest stabilna - przekonuje.

Podobnego zdania jest przewodniczący Rady Nadzorczej, Jan Karczewski.

- W stosunku do zasobów i ilości mieszkań można to traktować jako średni pułap zadłużenia, niezagrażający płynności finansowej spółdzielni. Możemy spokojnie rozmawiać z osobami, które zalegają. Sąd jest rozwiązaniem ostatecznym. Na 2200 mieszkań mamy pięć czy sześć wyroków eksmisyjnych. To bardzo niewiele. Trudno z tego nawet wyliczyć procent. Na chwilę obecną to nie jest dla nas problem - uspokaja.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    czeczewianin - niezalogowany 2012-12-20 07:36:23

    Wyjaśnienia brzmią jak zachęta do dalszego zadłużania i niepłacenia czynszu. Kuriozalne ,że z ust odpowiedzialnych płyną słowa nieodpowiedzialne. Brakuje,żeby te osoby wyjaśniły ,że nikomu nic nie grozi przez określony czas niepłacenia czynszu i samokredytowania się z pieniędzy należnych spółdzielni.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości