Reklama

Kartuzy mają szansę na kino!

21/03/2009 16:01
Wkrótce do Kartuz mogą zawitać światowe produkcje filmowe. Być może nie trzeba będzie jeździć do Trójmiasta tylko po to, by wybrać się do kina. "Wybawicielem" dla miejscowych miłośników X muzy może okazać się Centrum Kultury "Kaszubski Dwór".

Informowaliśmy niedawno o sukcesie, jaki odniosła projekcja filmu "Popiełuszko. Wolność jest w nas". Wszystko wskazuje na to, że pociągnie on za sobą zainteresowanie dystrybutorów i będzie można z nadzieją oczekiwać emisji kolejnych obrazów w "Kaszubskim Dworze".

Czy kina mają jeszcze szanse?

Do niedawna wydawało się, że rozwój technologii doprowadzi do masowego upadku kin. Widzowie coraz częściej zamieniali hałaśliwe i zimne kinowe sale na przytulne mieszkanka z "plazmą" na ścianie oraz kilkoma głośnikami dookoła. Tak wyświetlony film z dvd można oglądać wielokrotnie, w dowolnie wybranym czasie i zatrzymać, kiedy się tylko zechce.

Kolejnym ciosem był rozwój gigantycznych multipleksów kinowych, z kilkunastoma salami projekcyjnymi, najczęściej dołączonych do centrów handlowych. Nastawione są one na zysk, nie na jakość emitowanej produkcji czy doznania artystyczne widza. Małe kina zaczęły upadać. Niektóre zmieniły (nie mając wyjścia) repertuar na produkcje ambitne, co pozwoliło im co prawda przetrwać, jednak bez szans na finansowy progres. Tak stało się m.in. w Elblągu czy Olsztynie.

Prawo (nie tylko polskie) nie potrafi poradzić sobie z masowym ściąganiem filmów z internetu i nie zapowiada się na razie, by ta sytuacja uległa zmianie w ciągu kilku najbliższych lat. Żaden z wielu przedstawianych na całym świecie pomysłów nie jest na tyle zadowalający, by ukrócić ten proceder, nie godząc jednocześnie w instytucję tzw. dozwolonego użytku prywatnego, leżącą u podstaw międzynarodowego systemu praw autorskich.

Odbicie się od dna

Większość skacowanych alkoholików wyznaje zasadę "czym się zatrułeś - tym się lecz". Podobnie może być z sytuacją kin. Paradoksalnie ten sam rozwój technologii, który "wypędził" widzów z sal kinowych, może ich z powrotem do nich przyciągnąć.

Mało uwagi poświęca się "świadomości kinowej" widza, jego znajomości świata filmu. Po kilkudziesięciu latach komuny, kiedy to wiele spośród światowych hitów docierało do Polski z dużym opóźnieniem lub nie docierało w ogóle, nasi rodacy musieli dużo nadrobić. Szansę ku temu dała dopiero nowoczesna technologia, która umożliwiła w sposób bezstratny kopiować lub małostratny przenosić obrazy na płyty cd lub dvd. Dzięki temu wielu Polaków zainteresowało się na poważnie sztuką filmową. Gro z nich najprawdopodobniej chociaż kilka razy do roku wybierze się do kin właśnie dzięki temu, że obejrzeli przedtem kilkaset kopiowanych produkcji. Jest to już widz w pełni świadomy, doskonale orientujący się w nazwiskach aktorów, reżyserów i klasykach poszczególnych gatunków.

"Widz świadomy" ucieka też już pomału od bardzo słabych kopii, od których roi się w internecie, nagrywanych czasem nawet komórką w kinie. Taka wersja filmu jest bardzo krzywdząca dla oczu i słuchu, o ile jest w ogóle dobrze nagrana. Zdarza się również, że ma w ścieżce dźwiękowej np. rosyjskiego lektora. Internauci z niepokojem czekają na wersje "DVDrip", z pełnią gamą kolorów i dobrym udźwiękowieniem. Coraz częściej jednak dotarcie dobrej kopii do sieci trwa nawet kilka miesięcy. Dzieje się tak za sprawą skutecznych zabiegów dystrybutorów; w tylko sobie wiadomy sposób nie dopuszczają oni do tego, aby ani jedna kopia nie została wykradziona. Dzieje się tak m.in. w przypadku ostatnich polskich produkcji (np. "Ryś", "Lejdis", "To nie tak jak myślisz, kotku"), ale udaje się również, co jest sztuką o wiele trudniejszą, w stosunku do tytułów dystrybuowanych na cały świat (np. "Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki", "Mroczny rycerz"). Wielu "świadomych widzów", zamiast czekać długie miesiące na dobrą wersję w sieci, woli iść do kin, kiedy film wchodzi na ekrany.

Kolejnym argumentem, jaki może przyczynić się do powrotu widzów do kin, może okazać się niezwykła technika 3D. Polega ona na przedstawieniu widzowi dwóch różnych obrazów - po jednym dla każdego oka. Dzięki temu podnosi się bardzo realizm obrazu. Technika ta wymaga do odbioru specjalnych okularów. Z 3D mieliśmy już do czynienia (również w Polsce) na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, jednak prawdziwy rozkwit tego przekazu możemy obserwować dopiero od dwóch lat. "U2 3D", "Mali Agenci 3D", "Podróż do wnętrza ziemi 3D" czy "Krwawe walentynki 3D" to tylko niektóre z głośnych tytułów korzystających w pełni z nowych rozwiązań technologicznych. Prawdopodobnie jeszcze kilka lat potrwa, zanim 3D zawita do mieszkań, a to za sprawą cen i przeszkód technologicznych. Grzechem byłoby więc, gdyby kina nie skorzystały na nowej technice.

Jakby jednak komuś było mało wrażeń po takim seansie, to w Warszawie otwarto niedawno "Kino 5D", które pobudza również zmysły węchu i dotyku.

Wypada jeszcze tylko dodać, że kondycja polskiej kinematografii również znacznie się poprawiła ostatnimi laty, co jak najbardziej znalazło odbicie w ilości sprzedawanych biletów. Ubiegły rok był rekordowy dla naszego kina pod względem sprzedaży wejściówek. Sprzedano ich aż 33,7 mln, co jest najlepszym wynikiem od 1989 r. Jeśli zaś chodzi o rodzimych twórców kinematografii, to "starzy wyjadacze" ani myślą przechodzić na emeryturę, a nowi (jak choćby Bagiński) nie boją się wyzwań.

Kina w Pomorskiem

Z początkiem roku 2008 zakończyło działalność kino "Promyk" w Kościerzynie. Nie pomogło wsparcie władz miasta czy różnego rodzaju zabiegi marketingowe, jak choćby bezpłatne projekcje w Mikołajki. Bywało i tak, że dyrektor Bożena Gackowska sprzedawała zaledwie 20 biletów miesięcznie. Cena seansu obniżana była czasem nawet do 11 zł. Na nic się to jednak zdało. - Nikt nie chodził. Do dzisiaj spłacam długi - informuje nas była dyrektor. Podobny los spotkał kino w Tczewie.

Kina w Pucku i Miastku działają "na pół gwizdka"; pierwsze wyłącznie latem, drugie tylko w weekendy. Ostało się natomiast kino w Starogardzie, jako jedno z ostatnich tradycyjnych na Pomorzu, choć frekwencja nie jest oszałamiająca.

Czas na centra kultury

Nikt nie może spodziewać się tego, że w małych miejscowościach powstaną ogromne multipleksy. Jest jednak nadzieja dla miast takich jak Lębork, Bytów czy Kartuzy. Szansę na kontakt z filmami na dużym ekranie mogą dać centra kultury.

- Kino jest częścią Sztumskiego Centrum Kultury - mówi Milena Drałus, zajmująca się tą kwestią w Sztumie. - Obecnie w naszym Centrum zachodzi dużo zmian, jeden budynek jest remontowany, inny musimy opuścić. Mam jednak nadzieję, że jeszcze w tym roku kino zacznie ponownie działać.

Kilka lat temu upadło kino w Wejherowie. Widzowie nie zostali jednak skazani na wyjazdy do Trójmiasta, ponieważ Wejherowskie Centrum Kultury urządza jedną projekcję w tygodniu.

Lęborskiego Centrum Kultury "Fregata” oficjalnie organizuje od lutego br. seanse filmowe. Nastawia się przede wszystkim na ambitne produkcje.

Bardzo zbliżony do Kartuz pod względem ilości mieszkańców Bytów doskonale sobie poradził z brakiem kina. - Wydzierżawiliśmy prywatnej firmie salę projekcyjną - mówi Marian Gospodarek, dyrektor Bytowskiego Centrum Kultury. - Nie ma wielkich hitów, ponieważ takie kopie są o wiele droższe. Jednak kino emituje głównie filmy komercyjne. Szczególnie dużo biletów sprzedaje się ostatnio na polskie produkcje. Sporą część naszych widzów stanowią grupy szkolne. Złożyliśmy wniosek do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, chcąc pozyskać technologię 3D. Nie przyniósł on jak na razie rezultatu, jednak będziemy dalej próbować.

Kolej na Kartuzy

- Jestem pod wrażeniem nie tylko liczby chętnych, ale również samego filmu - komentuje projekcję filmu "Popiełuszko. Wolność jest w nas" dyrektor Centrum Kultury „Kaszubski Dwór”, Aleksandra Maciborska-Pytka. - Miałam początkowo obawy, ponieważ "Świadectwo", emitowane u nas wcześniej, nie cieszyło się aż taką popularnością. Są duże szanse, abyśmy w przyszłości wyświetlali więcej filmów.

Na nasze pytanie dotyczące możliwości wprowadzenia rozwiązania z Bytowa w "Kaszubskim Dworze" pani dyrektor odpowiedziała: - U nas raczej jest to niemożliwe, ponieważ sala potrzebna jest nam także do innych przedsięwzięć. Prawdopodobnie wdrożymy więc nieco inne rozwiązanie. Najlepiej byłoby dla nas, gdybyśmy współpracowali jednocześnie z kilkoma firmami. Jest już pewne zainteresowanie dystrybutorów. Byłby to dla nas obopólny interes.

3D w Sercu Kaszub?

W Kartuzach po wojnie otwarto kino "Kaszub". Zakończyło ono swoją działalność na początku lat 90-tych, wraz z masowym wejściem kaset VHS do naszego kraju. W 2001 roku powstało prywatne kino "Mini-Max", którego budynek spłonął niedługo później. Od tego czasu miejscowi fani X muzy musieli jeździć przede wszystkim do Trójmiasta lub posiłkować się "kinem domowym". Taka sytuacja trwała kilka lat. W tym czasie zmieniło się bardzo dużo. Rynek co prawda ostrożniej podchodzi do małych miejscowości, jednak (jak pokazała powyższa analiza) istnieją wszelkie podstawy ku temu, by kino zagościło w "Sercu Kaszub". Nie będzie to raczej kino w tradycyjnej postaci, ale jak się nie ma co się lubi...

Kartuzianie niemal na pewno dostaną szansę, wszystko leży teraz w ich rękach i odpowiedniej selekcji wyświetlanych obrazów. Jeśli kolejne emisje będą się cieszyć choćby zbliżonym zainteresowaniem do ostatniej, będzie ich przybywać. Seria zapowiadanych historycznych superprodukcji (planuje się m.in. filmy o Westerplatte, odsieczy wiedeńskiej, bitwie o Monte Cassino, budowie Gdyni czy życiu Witkacego) bez wątpienia jest w stanie przyciągnąć również grupy szkolne. Jeżeli projekcje będą na siebie zarabiać, z czasem pojawi się też szansa na 3D...

Mikołaj Podolski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    jemJOzKASZEB - niezalogowany 2009-03-23 11:51:27

    @biały76: Film czy Popiełuszkę ??/ dLA mnie to różnica :P:P:P

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    miss yogi - niezalogowany 2009-03-23 08:36:43

    Jak pięknie by było tak koleją z Gdańska do kina w Kartuzach:):)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Lentil - niezalogowany 2009-03-23 08:11:10

    Kina są extra.. co z tego z emożna miec każdy film na dysku w pare godzin.. to nie to.. uwielbiam kino srednio 2 razy w mcu zawsze się wybiore się z żoną i cała ekipa..... Ostatnio bylismy na krwawych walentynkach 3d... poprostu extra,.... zabujczy film.. jeden z lepszych jakie w życiu widziałem.. efekty naprawde extra.. polecam z całego serca.. A kino w kartuzach.. wow.. super.. naprawde mam leopsze kino w domu..., ok mozna tam pokazac projekcje jakies ale nie dobre filmy.. to nie to.. nie ten klimat.....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości