Reklama

Kartuzy. Nowa "porodówka" przy PCZ jeszcze w tym roku

Potwierdza się to, o czym pisaliśmy już na początku tego roku - rosną szansę na rychłą modernizację i przebudowę traktu porodowego w Powiatowym Centrum Zdrowia w Kartuzach. Spółka ogłosiła w miniony piątek przetarg na wykonanie tego długo wyczekiwanego zadania. Inwestycja zostanie podzielona na pięć etapów i pochłonie najprawdopodobniej około 1,5 mln zł.

Remont Oddziału Położniczo - Ginekologicznego, Neonatologicznego oraz Bloku Porodowego, bo taką dokładnie nazwę nosi projekt, może ruszyć nawet w przyszłym miesiącu, o ile oczywiście rozpoczęta już procedura przetargowa odbędzie się bez większych opóźnień i odwołań.

To co najważniejsze to jednak fakt, że warunki panujące na kartuskiej "porodówce" mają się diametralnie zmienić. Zadanie obejmuje praktycznie kompleksową modernizację oddziału, włączywszy w to wymianę instalacji i posadzek, prace murarskie, malarskie, stolarskie i tynkarskie.

Zgodnie z przyjętym harmonogramem całość wykonana zostać ma w pięciu etapach, które obejmą kolejno: blok porodowy, ciąg komunikacyjny, oddział neonatologii, odcinek położnictwa oraz na samym końcu - odcinek ginekologii.

Taki schemat prac okazał się niezbędny, by oddziały nadal mogły normalnie funkcjonować. Wszelkie zabiegi i porody odbywać będą się bowiem niezależnie od prowadzonych w szpitalu prac. Zadanie powinno zostać ukończone przed sezonem letnim przyszłego roku.

- Na realizację daliśmy sobie dwanaście miesięcy. Długo musieliśmy czekać na wszystkie pozwolenie i zgody, ale jeszcze w tym roku na pewno chcemy zakończyć remont "porodówki" i najprawdopodobniej także oddziału neonatoligicznego. Reszta zostanie na przyszły rok - potwierdza prezes Powiatowego Centrum Zdrowia w Kartuzach, Karol Góralski.

Istotną kwestią są także finanse.

- W tej chwili mamy do dyspozycji 500.000 złotych przekazane przez powiat oraz część środków własnych. Liczymy jednak na wsparcie starostwa także w przyszłym roku. Na pewno zwrócimy się też do wójtów lokalnych gmin, może pomoże Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Jesteśmy dobrej myśli, także jeśli chodzi o rozstrzygnięcie przetargu i ostateczną cenę tej inwestycji. Najważniejsze, że Kartuzy doczekają się wreszcie traktu porodowego na najwyższym poziomie - dodaje prezes Góralski.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Canity78 - niezalogowany 2012-09-06 10:19:16

    Ja niestety miałam nieszczęście trafić na jej zmianę w dzień cesarki i na drugą położną która nie była nic lepsza od niej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    greatbarr - niezalogowany 2012-08-15 15:36:11

    Doswiadczenia mamy rozne,to przykre co Cie spotkalo :( po czyms takim uraz zostaje. Ja nie moge powiedziec nic zlego ani na polozne ani lekarzy,na pielegniarki z oddzialu noworodkow tym bardziej nie... przy moim pierwszym porodzie czuwal nade mna doktor K nie pracujacy juz niestety. Przy drugim doktor D. Byla tez polozna na ktorej widok zrobilo mi sie slabo poniewaz miala opinie strasznej zolzy...na szczescie okazalo sie to tylko plotka bo byla bardzo mila bardzo mi pomogla.....Gdybym miala jeszcze raz rodzic to napewno w Kartuzach!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szczera - niezalogowany 2012-08-15 14:48:23

    @greatbarr: Otóż ja nie odczuwałam żadnych bóli przy porodzie, bo miałam cesarkę ponieważ było 3 tygodnie po terminie a o porodzie nie było u mnie ani widu ani słychu (żadnych skurczów ani rozwarcia). NIE ODCZUWAŁABYM ŻADNEGO BÓLU GDYBY NIE NIEUMIEJĘTNOŚĆ I WREDOTA TYCH POŁOŻNYCH KTÓRE NIE UMIAŁY NAWET WENFLONÓW ZAŁOŻYĆ I POKŁUŁY MNIE NA OBU RĘKACH JAKBYM BYŁA LALECZKĄ WOODOO. Nie jestem księżniczką na ziarnku grochu, ale wszyscy się o mnie martwili że miałam cesarkę i że mnie pewnie rana na brzuchu boli. Ale ja nie pamiętam bólu rany ja pamiętam tylko ból kolejnych i kolejnych bezskutecznie wkuwanych we mnie długich i grubych igieł i upokorzenie kiedy gdy ryczałam a z nosa leciało mi aż po szyii a nikt nie podał mi nawet chusteczki tylko jedna stała i trzymała mnie za jedną rękę i kuła a druga robiła to samo z drugą ręką. Na dodatek znęcały się jeszcze nade mną psychicznie wymawiając mi że to moja wina że u mnie nie widać żył na rękach. Jakby się dobrze nauczyły zawodu to by wiedziały gdzie biegną żyły i jak się zakłada wenflon, kiedy nie ma ich widać. Ta położna o której piszę już po samej minie wyglądała tak jakby do swojej pracy przychodziła za karę i wcale nie chciała dla pacjentek i ich dzieci tego co najlepsze. Taka prawda... Przykro mi. Lepiej się ciesz że Ty nie miałaś z nią nigdy do czynienia. Pozdrawiam!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości