Dopiero przy trzecim podejściu udało się kartuskim radnym przyjąć uchwałę dotyczącą nowego podziału gminy na okręgi wyborcze. Przygotowana przez magistrat propozycja nie przypadła do gustu części rajców, ale nie wszystkie wprowadzone przez nich zmiany spotkały się z aprobatą komisarza wyborczego. Dlatego też sprawa po raz kolejny stanąć musiała w czasie ostatniej sesji Rady Miasta.
Konieczność uchwalenia nowego podziału gmin na okręgi wyborcze wynika ze zmian w kodeksie wyborczym, który to już w kolejnych wyborach do rad gmin nadaje im charakter jednomandatowy. Obowiązek ten szczególnie dużo kłopotów przysporzył samorządowcom z Kartuz, dla których kwestia ustalenia granic poszczególnych okręgów okazała się zadaniem praktycznie niewykonalnym.
Dyskusja na ten temat rozgorzała już w sierpniu tego roku, kiedy to posypały się uwagi do propozycji przedłożonej radnym przez magistrat. Na wniosek radnego Kasprzaka uchwała w tej sprawie wycofana została nawet z porządku obrad i pojawiła się w nim ponownie dopiero w październiku, już z poprawkami naniesionymi przez radę. I to nie załatwiło jednak sprawy, gdyż zastrzeżenia do przyjętego w takim kształcie podziału gminy zgłosił komisarz wyborczy, wzywając do tutejszych samorządowców do usunięcia błędów.
Radni dyskutowali więc i na komisjach i na sesji, która odbyła się przed kilkoma dniami, i choć ostatecznie udało im się przegłosować trzecią już wersję podziału gminy na okręgi, nadal budzi ona pewne wątpliwości, a w niektórych kręgach słychać głosy niezadowolenia i zapowiedzi zgłoszenia kolejnego protestu.Czasu pozostało na to jednak już niewiele.
Mieczysław Gołuński: Wypracowano konsensus, wprowadzono pewne poprawki i wydaje mi się, że jest to rozsądny podział. Na pewno w niektórych sołectwach trudno jest określić czy bardziej powinno należeć do tego okręgu czy do innego, a na uwadze należy mieć cały czas normy przedstawicielstwa. Nie są to sprawy łatwe i rozumiem wszystkie te uwagi, ale w tej chwili to najlepszy podział z możliwych, a każda kolejna zmiana mogłaby tą równowagę zachwiać. Według mnie społeczeństwo i tak głosować będzie na tego radnego, którego uważa za najlepszego. Tak kiedyś budowaliśmy naszą demokrację, właśnie na okręgach jednomandatowych. Potem to się zmieniło i bywało tak, że do rady wchodził ktoś, kto uzyskał 200 głosów, a bez mandatu pozostawał ten, co otrzymał ich ponad 400. Było to niemoralne wobec wyborców. Teraz sprawa jest prosta - radnym zostanie ten, kto uzyska największe poparcie.
Ryszard Duszyński Nie jestem do końca zadowolony z tego podziału, bo nie jest sprawiedliwe, że w jednym okręgu jest 2200 wyborców, a w innym zdecydowanie mniej. Wiem też jednak, że nie jest łatwo dokonać takiego podziału i dlatego też nie zgłaszałem żadnych uwag, mimo że mój okręg należy do jednego z najliczniejszych. Na pewno jest jeszcze kilka opcji, które można było i należało rozpatrzyć, ale zostało to przegłosowane w takim kształcie i z tym trzeba się zgodzić. Choć oczywiście można się odwołać. Wystarczy do tego 15 osób.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze