Reklama

Kartuzy. Radio Gdańsk o dramatycznej sytuacji 30-letniej Danuty

- Brakuje mi już sił by walczyć i żyć - to fragment listu, jaki do jednej z redakcji w Kartuzach napisała pani Danuta. Kobieta samotnie wychowuje trójkę dzieci, zmagając się z chorobą nowotworową. Do tego spłaca kredyty po zmarłym mężu. 30-latce i jej trudnej sytuacji poświęcono wtorkową audycję "Tu i teraz" w Radiu Gdańsk.

Dramatyczny list napisany przez panią Danutę opublikował Express Kaszubski. Znajdująca się na granicy załamania nerwowego matka trojga dzieci apeluje w nim o jakakolwiek pomoc, przyznając, że nie daje już rady sama dźwigać przytłaczających ją problemów. Kłopoty finansowe potęgują zobowiązania jakie pozostawił po sobie jej mąż, zanim odebrał sobie życie. Ona sama boryka się zaś z nowotworem, ale kosztowne leczenie zmusiło ją do rezygnacji z przyjmowania medykamentów na rzecz zakupu jedzenia dla dzieci.

- Moje życie to walka każdego dnia o kawałek chleba i dach nad głową (...) To nie życie, to wegetacja (...) Największy ból sprawia mi patrzenie, jak dzieci są wciąż niedożywione, a ja muszę dokonywać wyboru między żywnością, a lekami dla siebie, by dla nich żyć (...) Wszyscy każą czekać, lecz jak długo mam karmić dzieci nadziejami (...) Serce mi pęka, gdy patrzą na mnie i proszą, a ja nie potrafię im pomóc - pisze w liście Pani Danuta.

Jej historią zainteresowało się Radio Gdańsk. Pani Danucie poświęcono wtorkową audycję "Tu i teraz", którą nagrano wczesnym popołudniem przed Urzędem Miasta.

- Większość środków, którymi dysponuje Pania Danuta pochodzą od nas. Nie mogę jednak powiedzieć jakie to środki - zapewniał w rozmowie z Hanną Wilczyńską-Toczko Jan Mazur z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. - Jesteśmy w stanie pomóc osobom znajdującym się w takiej sytuacji przekazując środki na życie, na mieszkanie, na leki, na dożywianie dzieci w szkole. Długów niestety nie jesteśmy w stanie pokrywać - dodał, zaprzeczając jednocześnie jako prawdą było iż cała pomoc dla pani Danuty ze strony GOPSu w ciągu ostatniego półrocza ograniczyła się do 300 złotych.

Kierownik Mazur zapewniał też, że poza pomocą płynącą z GOPS-u, do pani Danuty trafia także wsparcie w innej formie.

- To już kolejna osoba, która trafiła do nas w ostatnich tygodniach z podobnym apelem, ponieważ pomoc GOPS-u okazuje się niewystarczająca. Zdajemy sobie sprawę, że środki są ograniczone, ale można przecież wykorzystać różnego rodzaju fundacje i organizacje, które zajmują się tego typu pomocą. Brakuje właśnie koordynacji pomiędzy organizacjami, a urzędem - stwierdził Wojciech Drewka z "Expressu Kaszubskiego", do którego pani Danuta zwróciła się z prośbą o nagłośnienie jej sytuacji.

W dyskusji udział wziął też Wojciech Bielicki z Sierakowic, przedsiębiorca, który włączył się w organizację pomocy dla autorki listu. Wspólnie z koleżanką za pośrednictwem facebooka dali ogłoszenie o zbiórce dla 30-latki.

- Mnóstwo osób odpowiedziało na nasz apel, za co wszystkim bardzo dziękuję. Odzew był ogromny. Między innymi dzisiaj zawieźliśmy do pani Danuty trzy reklamówki ubrań, mnóstwo jedzenia. Raz jeszcze wszystkim dziękuję i czekamy na więcej - przyznał.

Dyskutanci nie mieli jednak wątpliwości, że choć doraźna pomoc ludzi jest godna pochwały, istota problemu tkwi w znalezieniu sposobu na objęcie bohaterki reportażu wsparciem kompleksowym i przynoszącym efekty długofalowe.

- Nie wierzę, że dyrektor w szkole nie zauważyłby, że dzieci są niedożywione, a GOPS pozostawił tą panią w tak skrajnej niepomocy. Myślę, że to nie do końca tak wygląda, ale faktycznie brakuje mi koordynacji działań pracowników GOPSu - powtarzał Władysław Ornowski z Fundacji "Pan Władek".

Pojawiła się również kwestia długotrwałego oczekiwania pani Danuty na mieszkanie socjalne.

- Wspieramy panią Danutę w tych staraniach, ale to nie my przydzielamy mieszkania. Niestety ilość lokali socjalnych i komunalnych w gminie jest niewystarczająca w stosunku do potrzeb mieszkańców i to jest bolączka nie tylko naszej gminy, ale wielu innych - wyjaśniał Jan Mazur.

- Nadal będziemy wspierać panią Danutę poprzez pomoc finansową, opiekę psychologa, jak i koordynację różnych środków, dożywianie czy zbiórkę żywności. Zresztą nie tylko dla pani Danuty. Pod opieką mamy ponad 1400 rodzin, to ogromna rzesza ludzi. Oni także potrzebują naszej pomocy i staramy się dzielić te środki, które mamy - podsumował.

Z pełnym zapisem rozmowy przeprowadzonej we wtorek przed Urzędem Miasta w Kartuzach można zapoznać się tutaj.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Бумер - niezalogowany 2013-04-16 08:07:15

    hmm... a może myra należy do braci sołncewskiej przy nich to pruszków i wołomin wymięka :lol:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2013-04-16 00:50:58

    Nie ma kasy dla ludzi z przyczyn losowych pozostających bez środków do życia, ale są środki na reklamowanie za publiczne pieniądze Gazetki Kartuskiej z okazji nieprawdziwych 90 urodzin. Burmistrz wie że Ci biedni i tak nie chodzą na wybory. Smutna ta Gmina Kartuzy a redaktorzy też bez wyobraźni i własnej oceny sytuacji.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kubabuba - niezalogowany 2013-04-11 12:46:14

    druga sprawa to niby członkami unii jesteśmy , w polsce głupi zasiłek na jedno dziecko ok 100zł (w zależności od wieku) co za to kupisz..... na inne wsparcie nie ma co liczyć "bo gmina nie ma pieniędzy .." w innych krajach tez kryzys, a ile tam wynoszą zasiłki

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości