Reklama

Kartuzy. Rozbieżności na temat targowiska ciąg dalszy

Mijają kolejne miesiące, a sprawa kartuskiego targowiska miejskiego cały czas stoi w martwym punkcie. W ostatnim czasie odbyło się co prawda kolejne już spotkanie z kupcami, na którym przedstawiono cztery nowe koncepcje nowego wizerunku targowiska, ale nie tylko nie wniosło ono nic nowego, co wręcz oburzyło sporą grupę radnych, która na spotkanie nie została nawet przez władze gminy zaproszona.

Debata nad tym jak powinno wyglądać kartuskie targowisko ciągnie się już nie od miesięcy, lecz od lat i podobnie jak ma to miejsce w przypadku rewitalizacji Rynku - nie za bardzo widać szanse na rychłe znalezienie konsensusu. Inaczej sprawę widzi burmistrz, inaczej radni, a do tego dochodzą jeszcze głosy skłóconego ze sobą środowiska lokalnych kupców.

Trudno w tym wszystkim odnaleźć jedną spójną wizję i koncepcję, która pogodziłaby wszystkich. Próbę podjęła poniekąd burmistrz Mirosława Lehman, domagając się od opozycyjnych radnych jasno sprecyzowanych oczekiwań odnośnie tego jak przyszłe targowisko powinno ich zdaniem wyglądać. Jej przypadła też organizacja już dwóch spotkań z kupcami. Póki co, marne jednak przyniosło to skutki. Porozumienie Samorządowe opracowało swoją wizję, ale jak tłumaczy przewodzący ugrupowaniu Jerzy Pobłocki, żadna z "nowych koncepcji" nie uwzględnia oczekiwań jego klubu. Ze strony kupców brak jest z kolei jednomyślności i określenia się, czego tak naprawdę od targowiska oczekują oni sami.

Do tego dochodzą samorządowe niesnaski, które z tematu targowiska uczyniły już jakiś czas temu platformę politycznych rozgrywek. Nad wyraz jaskrawym na to dowodem jest właśnie ostatnie spotkania z kupcami, z początku września. Istotne choćby z tego względu, że przedstawiano na nim nowe, opracowane przez gminę koncepcje i wizualizacje targowiska. Mimo to, większość radnych nawet o nim nie wiedziała, bo... nie została na nie zaproszona.

- Jestem tym zaniepokojony, bo temat jest trudny, nie tylko dla rady, a mimo to na spotkanie w tej sprawie zaprasza się tylko część radnych - ocenia Jerzy Pobłocki z Porozumienia Samorządowego, który akurat o udział w zebraniu wraz z kolegami partyjnymi został poproszony.

Zaraz potem dodaje jednak, że nie jest z niego zadowolony, bo żadna z przedstawionych przez burmistrza koncepcji w jego odczuciu nie wpisuje się w schemat typowego targowiska. Co więcej, jak mówi nie są one nawet zgodne z obowiązującymi planami zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu.

- Trochę to niepoważne, a potem słyszymy, że gmina robi wszystko co może, tylko pani konserwator czy wydział budownictwa odrzuca te koncepcje - punktuje radny Pobłocki.

Za wzór do naśladowania podaje tu choćby sąsiednią Kościerzynę, ale i wiele innych miast, które postawiły właśnie na klasyczne targowiska, a na realizację inwestycji pozyskały pieniądze z urzędu marszałkowskiego. Powraca jednocześnie do słynnego już programu "Mój Rynek" i przekonuje, że w jego ramach o dofinansowanie będzie można ubiegać się także w kolejnej edycji konkursu.

- Chodzi generalnie o to, by gmina nie wydała nie wiadomo jak dużych pieniędzy, a ludzie mogli prowadzić handel w przyzwoitych warunkach. Zróbmy tam zwyczajne targowisko, coś co ludziom faktycznie jest potrzebne. Jeżeli postawimy coś na kształt dużej hali targowej czy skupiska butików, a w tym kierunku niestety to idzie, to moim zasadniczym pytaniem jest na jakich zasadach będzie odbywało się rozdysponowywanie tych boksów? Rozmawiajmy o targowisku, a więc palcu z przykrytymi stołami, na których handel odbywa się po uiszczeniu z góry określonej opłaty targowej - podsumowuje Jerzy Pobłocki.

Co dalej z tematem targowiska na dobrą sprawę nie wiadomo. Ostatnie spotkanie zakończyło się stwierdzeniem, że teraz to kupcy powinni zabrać głos, ale jak podzielona grupa ma znaleźć wspólny język w temacie, który stał się przyczyną podziału?

- Wydaje mi się, że najrozsądniej będzie zebrać od nich podpisy. Jeśli okaże się, że chcą halę i butiki, w porządku, ale wówczas gmina nie powinna być inwestorem. Nie jest zadaniem samorządu tworzyć komuś miejsca pracy - puentuje Pobłocki.

Do tematu zapewne wrócimy jeszcze nie raz.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    TEKLA800 - niezalogowany 2013-09-17 15:52:55

    Może już nie trzeba będzie się martwic o koncepcję targowiska, gdyż na razie widac , ze ono umiera" śmiercią naturalną, coraz mniej tam punktów handlowych, a kupujących jak na lekarstwo. Może o to chodziło żeby ludzie stracili prace i zasilili szeregi bezrobotnych

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości