Reklama

Kartuzy. Telenoweli z Chmieleńską ciąg dalszy

Nie trzeba było długo czekać na reakcję kartuskich samorządowców na pat w negocjacjach magistratu z Nadleśnictwem ws. połączenia ul. Chmieleńskiej i Zamkowej. W czasie środowej sesji Rada Miasta domagała się od burmistrza wyjaśnień dlaczego droga w dalszym ciągu jest nieprzejezdna. Dyskusja trwała kilka godzin, ale i tak nie można stwierdzić, że problem został rozwiązany.

Temat leśnego odcinka, który wykorzystywany był przez ostatnie lata przez kierowców chcących ominąć zatłoczone centrum miasta, a który to decyzją Nadleśnictwa został zamknięty dla ruchu kołowego zimą ubiegłego roku, "wałkowany" jest od kilku miesięcy. Ostatnia nasza publikacja wywołała jednak spore poruszenie, albowiem okazało się, że nadleśnictwo gotowe jest przekazać drogę gminie już od września, ale burmistrz do tej pory nie złożyła podpisu pod umową, stawiając kolejne warunki.

Mało tego, w poniedziałek, tuż po ukazaniu się artykułu, magistrat wystosował do Elżbiety Gostkowskiej kolejne pismo, w którym to winą za zaistniałą sytuację obarcza... właśnie Nadleśnictwo. Taki obrót spraw nie spodobał się radnym i choć temat ten nie znalazł się początkowo nawet w porządku środowych obrad, to właśnie niemu rajcy poświęcili zdecydowanie najwięcej czasu.

- Ostatnie poczynania pani burmistrz w tym temacie są bardzo dziwne. To żenujące, bo tą sprawę można było załatwić jednym pismem już dawno temu. Opieszałość urzędu jest dla mnie zupełnie niezrozumiała. Zastanawiam się nawet czy urząd składając wniosek na "schetynówkę" i wykonując tzw. I etap tej inwestycji, w ogóle miał w planie przystąpić kiedykolwiek do II etapu i dokończyć "małą obwodnicę" - rozpoczął Mieczysław Gołuński.

Tak zaczęła się kilkugodzinna dyskusja, która miała na celu dać odpowiedź na zasadnicze pytanie - "Dlaczego burmistrz nadal nie porozumiała się w tej sprawie z nadleśnictwem?". Można jednak było odnieść wrażenie, że obie strony tych rozważań nadawały tego dnia na zupełnie różnych częstotliwościach. Radni przekonywali, że celem nadrzędnym gminy powinno być przejęcie drogi i poprawa układu komunikacyjnego miasta. Burmistrz z kolei optowała przy tym, by najpierw przekształcić przedmiot dzierżawy w drogę publiczną, a dopiero potem formalnie ją przejąć.

- Czy Pani nie może zrozumieć, że Nadleśnictwo się na taki zapis nie zgodzi? Dyrektor Lasów Państwowych wyraźnie Pani napisał, że proponowana przez Panią forma jest niedopuszczalna i dalsze negocjacje w tym temacie są bezprzedmiotowe. Jeśli Pani tego nie podpisze, nie będzie dzierżawy. Przecież to poste jak metr drutu! - irytował się Gołuński.

Pozostali radni byli podobnego zdania i próbowali zrozumieć czego obawia się szefowa magistratu. Wskazywali, że przejęcie nie jest równoznaczne z koniecznością natychmiastowego poniesienia nakładów na gruntowną przebudowę drogi, a jej stan, choć nie jest wzorcowy, i tak wygląda znacznie lepszy niż nie jeden inny gminny odcinek.

- Środki na przejęcie tej drogi jesteśmy w stanie zabezpieczyć w budżecie jeszcze dziś. Przecież to nie będzie kosztować więcej niż kilkadziesiąt tysięcy złotych - punktowali dalej rajcy.

Burmistrz pozostawała jednak nieugięta i z sobie tylko znanych powodów optowała za przesłaniem do Nadleśnictwa swojej wersji umowy. Okazało się też, że radni nie mogą jej tego zabronić, ponieważ wszelka ingerencja w treść zapisów mogłaby zostać zinterpretowana przez wojewodę jako wkraczanie w kompetencje burmistrza i uchwała w tej sprawie i tak zostanie uchylona, tak jak miało to miejsce w przypadku podobnej uchwały autorstwa Henryki Antczak.

- Pani po prostu nie chce tej drogi. Doskonale zdaje sobie Pani sprawę z tego, że bez wykreślonego przez Panią punktu Nadleśnictwo nie podpisze tej umowy, a mimo to uparcie chce Pani to zrobić. Nie wiem dlaczego jest Pani temu przeciwna. Może dlatego, że to wniosek radnych? Innego wytłumaczenia nie widzę - skwitował Gołuński.

Ostatecznie radni przyjęli uchwałę wskazując dwa nowe zapisy w treści umowy. Trudno jednak stwierdzić, że osiągnięto porozumienie i "mała obwodnica" zostanie w końcu otwarta, jako że burmistrz nie podziela opinii radnych, a uchwała przez nich przyjęta może i tak upaść na poziomie weryfikacji przez wojewodę.

Bartek Gruba

- - - - - - - - - -

Już po publikacji tego artykułu otrzymaliśmy oficjalne stanowisko Elżbiety Gostkowskiej, Nadleśniczego Nadleśnictwa Kartuzy:

Cieszę się, że na środowej sesji Rady Miejskiej podjęto uchwałę dotyczącą ujęcia w umowie dzierżawy drogi leśnej stanowiącej tzw. "małą obwodnicę Kartuz" punktu proponowanego przez Nadleśnictwo Kartuzy, tj. "Dzierżawca oświadcza, że w czasie trwania umowy przeprowadzi pełną procedurę mającą na celu uzyskanie przez Gminę Kartuzy prawa własności do dzierżawionego gruntu".
W obowiązującym od 1 stycznia 1999 r. stanie prawnym samorząd nie może nadać drodze kategorii drogi publicznej, jeżeli nie jest właścicielem tej drogi. Tak więc najpierw Gmina musi przejąć grunt pod drogą by móc później ustanowić na nim drogę publiczną. Dlatego ten zapis w umowie dzierżawy jest tak ważny i kluczowy dla całej sprawy.


Propozycja Pani Burmistrz zmieniająca najważniejszy punkt umowy dzierżawy, o którym mowa powyżej, jest sprzeczna z obowiązującymi przepisami i nie może być zaakceptowana przez Lasy Państwowe. Jest to stanowisko nie tylko moje ale i Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku przekazane Pani Burmistrz w piśmie z dnia 29.10.2013 r.

W propozycjach składanych przez Gminę nie znajduję jasnej deklaracji chęci przejęcia drogi na własność. Wszystkie rozwiązania sprawy, które nie prowadzą do przejęcia gruntu przez Gminę są jedynie rozwiązaniami tymczasowymi i bez perspektyw. Jedynie kompleksowe rozwiązanie sprawy, a więc uzyskanie przez Gminę prawa własności do drogi, ostatecznie rozwiąże problem udostępnienia drogi dla społeczeństwa, a także da Gminie szerokie możliwości pozyskiwania środków z funduszy zewnętrznych na remont czy przebudowę drogi i umożliwi realizację drugiego etapu remontu ul. Chmieleńskiej i zamknięcia tym samym projektu tzw. "małej obwodnicy Kartuz".

Lasy Państwowe chcą przekazać drogę i to na dogodnych warunkach, zgodnie z prawem, lecz Gmina zwleka z podpisaniem umowy. Zmarnowano tyle czasu - Pani Burmistrz wycofała się z wcześniejszych ustaleń, chociaż także w wielu wypowiedziach publicznych deklarowała przejęcie drogi. Być może obecna uchwała Rady Miejskiej zmieni ten stan rzeczy.

Elżbieta Gostkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gomesz - niezalogowany 2013-11-22 08:30:28

    kto im tą wodę sponsoruje nasikać do niej...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    prezes - niezalogowany 2013-11-21 17:52:10

    mirka nie wygłupiaj się. Czy nie widzisz, że twoje zachowanie nie ma sensu. To jest tak żałosne. Totalna kompromitacja.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    twardy - niezalogowany 2013-11-21 11:17:58

    To nie jest nic dziwnego po prostu burmistrzowa nie daje rady ze stresem powinna iść do specjalisty na pewno pomorze już za długo się użera ze wszystkimi więc nie daje rady i sama nie wie co robi. Jakieś dziwne wymówki znajomych nie poznaje a wszystkich uznaje za wrogów. Pamiętam jak moje dzieci chodziły do gimnazjum to Pani dyrektor mówiła jak chłopacy na siebie się pokłócą to dadzą po razie i już jest wszystko w porządku ale jak się dziewczyny na siebie pokłócą to już jest największy wróg już na zawsze nawet jak niby się pogodzą to i tak po kryjomu dołki kopią. Psycholog czy psychiatra też dla ludzi polecam dla spokoju.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości