Kartuzy dziś o poranku wkroczyły w przyszłość szybciej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać – i to bez specjalnych uroczystości czy przecinania wstęgi. Po ulicach miasta od świtu jeździ pierwszy w Polsce autonomiczny autobus, który – jak twierdzą miejscy urzędnicy – działa bez kierowcy, bez stresu i bez potrzeby dyskutowania z pasażerami. To wciąż faza testów, ale jak na Kartuzy, testy idą wyjątkowo pomyślnie. Głównie dlatego, że nikt nie spodziewał się, że pojazd w ogóle ruszy o czasie – a jednak ruszył sam.
Futurystyczny pojazd sam przyspiesza, sam hamuje, sam skręca, a jeśli wierzyć niektórym przechodniom, sam ocenia, czy ktoś zasznurował buty do końca. Oficjalnie wyposażono go w kilkadziesiąt czujników, kamery i zaawansowane algorytmy, które umożliwiają bezpieczne poruszanie się po mieście. Nieoficjalnie autobus ma bardzo wyraziste zdanie o modzie ulicznej, zwłaszcza o wiosennych stylizacjach, które czasem budzą jego „technologiczną konsternację”.
Autobus kursuje na razie wyłącznie na jednej trasie – między dworcem, urzędem miejskim a Bilowem. To niewielki odcinek, ale wystarczy, by zdobyć lokalną sławę i nawet pewien rodzaj celebryckiej pozycji. Pierwsze przejazdy obserwowało kilku entuzjastów technologii, dwóch sceptyków oraz pies sąsiada, który przez chwilę patrzył na autobus jak na UFO.
Największe zainteresowanie budzi system rozpoznawania pieszych, który działa lepiej niż przewidywano. Na początku obawiano się, że nie zauważy ludzi na pasach, ale autobus reaguje nawet na tych, którzy dopiero zastanawiają się, czy pójść w stronę przejścia. Zatrzymał się przed panią Krystyną, gdy tylko poprawiła kaptur.
- Na początku byłam trochę zestresowana. Patrzyłam na autobus i myślałam: „Czy on w ogóle wie, co robi?” Ale po pierwszych kilku minutach przejazdu stwierdziłam, że to jak jazda z bardzo cierpliwym kierowcą, który nigdy się nie spieszy i zawsze patrzy na pieszych. Nawet zdarzyło się, że zatrzymał się przede mną, kiedy poprawiałam kaptur. Poczułam się trochę oceniana, trochę bezpieczna – i muszę przyznać, że wrażenie było fascynujące - przyznaje pani Krystyna.
Reklama
Rzecznik Urzędu Miejskiego zapewnia, że projekt jest dopracowany technologicznie. Pojazd ma 16 kamer, 24 czujniki, 4 radary i jednego informatyka, który siedzi w busie testowym i modli się, żeby Windows nie wymagał aktualizacji. Autobus radzi sobie w deszczu, w mgle, a dziś rano zatrzymał się nawet przed stadem kaczek – z własnej woli.
- Ten projekt to dopiero początek. Autobus ma 16 kamer, 24 czujniki, 4 radary i informatyka, który cały czas czuwa nad systemem. Radzi sobie w każdych warunkach – w deszczu, mgle, a nawet kiedy rano napotkał stado kaczek. Chcemy, żeby mieszkańcy poczuli się komfortowo i bezpiecznie, dlatego w kabinie został plastikowy kubek z kawą. Niektórzy mogą się śmiać, ale ludzie naprawdę to doceniają. Daje poczucie, że wszystko jest normalne, nawet jeśli normalny kierowca nie siedzi na miejscu - akcentują miejscy urzędnicy.
Reklama
Najwięcej emocji wzbudza brak kierowcy. W kabinie, gdzie zwykle siedzi człowiek, znalazł się duży ekran oraz plastikowy kubek z kawą. Ktoś zapytał, po co ta kawa, skoro kierowcy nie ma. Odpowiedź była prosta: ludzie czują się bezpieczniej, jak widzą kubek. To element tradycji i wizualnego komfortu.
Pasażerowie są wyraźnie pod wrażeniem. Pan Tadeusz, wieloletni kierowca autobusu, który przeszedł niedawno na emeryturę, przyznaje z rozbrajającą szczerością, że autobus jest punktualny, cichy i skręca tak delikatnie, że aż chciałoby się uczyć od niego kultury jazdy. Jednocześnie przyznaje, że czuje się lekko zagrożony, ale tylko trochę.
- Przyznam, że poczułem się trochę zagrożony. Zawsze uważałem, że ja mam monopol na punktualność i eleganckie skręcanie. A tu przyjeżdża maszyna i okazuje się, że skręca delikatniej ode mnie, nie przekracza prędkości, zatrzymuje się idealnie przy przystankach. Momentami czułem się, jakbym miał konkurencję na emeryturze. Ale jednocześnie byłem pod wrażeniem – cisza, spokój, nikt nie trąbi i nie klaksonuje. Jakby autobus sam uczył kultury jazdy całe miasto -podkreśla pan Tadeusz.
Wrażenie robi też pokładowy syntezator mowy, który nie tylko zapowiada przystanki, ale robi to z wyjątkowym zaangażowaniem. Brzmi jak lektor z programu o egzotycznych podróżach, a między przystankami opowiada ciekawostki o historii Kartuz. Jazda przypomina wycieczkę szkolną, tylko bez kanapek.
- To była prawdziwa lekcja historii Kartuz w formie wycieczki. Autobus opowiadał ciekawostki między przystankami, a jego głos brzmiał jak lektor z programu podróżniczego. Czułam się trochę jak na wirtualnej wycieczce szkolnej. Najbardziej zabawne było to, że autobus zwracał uwagę na drobne szczegóły – jak przechodnie na chodniku czy rowerzysta, który zbliżał się do przejścia. Po raz pierwszy w życiu czułam, że pojazd naprawdę patrzy na miasto i reaguje na każdy jego element - mówi Ola.
Czy autonomiczny autobus zostanie w Kartuzach na dobre? Władze miasta nie kryją entuzjazmu, ale zaznaczają, że trzeba dopracować pewne szczegóły. Pojazd musi nauczyć się ignorować gołębie, bo traktuje je jak równoprawnych uczestników ruchu, a także nie cofać, gdy zobaczy kota. Burmistrz z dumą przyznaje, że to kluczowy etap testów.
- Najważniejsze teraz, żeby autobus nauczył się ignorować gołębie i nie cofał, gdy zobaczy kota. To kluczowy etap testów, bo wiemy, że w Kartuzach zwierzęta chodzą po ulicach jak mieszkańcy i traktują je jak równoprawnych uczestników ruchu. To wyzwanie technologiczne, ale i miła lekcja cierpliwości dla nas wszystkich. Jeśli sobie poradzi, to kto wie – może wkrótce autonomiczne pojazdy staną się normalnym widokiem w całym mieście - przyznają władze Kartuz.
Czy Kartuzy właśnie zrobiły krok w przyszłość? Czy Pomorze stanie się autonomiczną stolicą transportu? Czy syntetyczny głos będzie kiedyś komentował korki przy wyjeździe z miasta? Tego dziś jeszcze nie wiadomo. Pewne jest jedno: 1 kwietnia do Kartuz przyjechał autobus bez kierowcy i wygląda na to, że zostanie na dłużej, chyba że przestraszą go miejscowe gołębie.
Do tematu na pewno wrócimy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jeszcze czego to nie wymyślą lepiej na koniach z dorożkami wozić a nie wydawać na jakieś roboty co zabierają ludziom prace.....
Prima Aprilis !
AI przy tworzeniu grafiki pomyliło nazwy własne na zdjęciu - ale brawo za pomysł ;)
Kiedyś wasze żarty były zabawne, ten to nuda w którą prawie nikt by nie klikał, nawet gdyby była prawdą.
Ja sie pytam, skąd tam się wzięły kaczki?
Żarty żartami, ale przez natłok reklam nie da się już czytać tego portalu na telefonie. Szkoda, bo wiadomości trochę ciekawych było, niestety muszę zablokować Was na karcie Googla.
Super!! Słyszałem że niedługo urzędników zastąpi AI , w urzędzie będzie tylko robot do wydawania wniosków
Taki żarcik na Prima Aprilis, ale fajny.
Jeszcze czego to nie wymyślą lepiej na koniach z dorożkami wozić a nie wydawać na jakieś roboty co zabierają ludziom prace.....
Prima Aprilis !
AI przy tworzeniu grafiki pomyliło nazwy własne na zdjęciu - ale brawo za pomysł ;)