Karolina Stankowska, znana szerzej jako Kaszubska Influencerka, nieustannie stawia sobie nowe wyzwania. Od nagrywania filmików w samochodzie po prowadzenie kampanii charytatywnych, jej działalność obejmuje szeroki wachlarz działań na rzecz promocji kultury kaszubskiej i rozwoju lokalnej społeczności. Teraz, próbując wkroczyć na scenę polityczną, nie tylko kontynuuje swoją misję, ale wchodzi w kolejny etap. Ale czy społeczność gotowa jest zaakceptować jej nową rolę?
Skąd pomysł na Kaszubska Influencerkę? Kiedy zrodził się ten pomysł?
Projekt „Kaszubska Influencerka” powstała w listopadzie 2021 roku, było to tak, że nagrywałam filmy w języku kaszubskim do mojej koleżanki i umieszczałam je na tablicy portalu facebook, żartowałyśmy sobie, że robię z siebie taką influencerkę, ponieważ opowiadałam o rzeczach bardzo przyziemnych np. o tym, że jadę na siłownię, czy na zakupy. Filmy te bardzo szybko wyłapał Gracjan Fopke, który pracował w Radio Kaszëbë, w swojej audycji opowiadał, że w mediach znalazł filmy Karoliny Stankowskiej, która pięknie włada językiem kaszubskim i z lekkością opowiada o różnych zabawnych sytuacjach. Gracjan oczywiście ze mną się skontaktował i namówił do tego, abym stworzyła profil w mediach społecznościowych, gdzie będę mówić do ludzi po kaszubsku i tym sposobem powstała Kaszubska Influencerka. Bardzo długo zastanawiałam się nad nazwą, bowiem miałam sceptyczne podejście do influencerów, ponieważ ich praca polegała głównie na pokazywaniu i prezentowaniu różnych przedmiotów, robieniu zdjęć i pokazywaniu swojego życia, ale stwierdziłam, że Kaszubska Influencerka to nazwa dość intrygująca, mało tego ma drugie dno, ponieważ samo „kaszubska” powoduje to, że ludzie już z góry wiedzą z jakiego regionu Polski jestem. Na początku robiłam zabawne filmy, ponieważ uważałam, że codzienność ludzi jest przepełniona pracą i problemami życia codziennego, więc chciałam ich bawić, sprawiać uśmiech, a też przekonać ludzi, że w mediach można mówić po kaszubsku i się tego nie wstydzić. Dziś projekt „Kaszubska Influencerka” to pędząca lokomotywa, która nadal się rozwija i robi coraz to nowsze i ciekawsze rzeczy.
Od jak dawna jesteś związana z językiem kaszubskim ?
Właściwie to od dziecka. U nas w domu mówiło się w większości po kaszubsku. Moja mama chciała, żebyśmy byli zarówno polsko jak i kaszubskojęzyczni, więc mówiła do nas raz po polsku raz po kaszubsku, natomiast mój tata oraz babcia posługiwali się jedynie językiem kaszubskim. Łapaliśmy zatem oba te języki. W szkole język kaszubski zaczął się w klasie czwartej szkoły podstawowej, gdzie uczyłam się go przez sześć lat, czyli do trzeciej gimnazjum. W technikum języka kaszubskiego nie było, do matury przygotowywałam się sama, brałam też udział w różnego rodzaju konkursach, kaszubskie dyktando, czy pisałam kaszubskie wiersze. Przez lata szkoły podstawowej, gimnazjum i technikum wraz z rodzeństwem byliśmy członkami lokalnego kaszubskiego zespołu pieśni i tańca.
Śpiewanie doszło po jakimś czasie czy to coś, co było ci bliskie od zawsze?
Śpiewanie jest ze mną od dziecka: zespoły folklorystyczne, kółko muzyczne, potem chór Polifonia w Przodkowie, a nawet oprawa ślubów, dostałam się również do półfinału Kaszubskiego Idola. Pochodzę z rodziny bardzo muzykalnej, praktycznie wszyscy z taty strony przepięknie śpiewają, a niektórzy i grają na instrumentach. Jako dziecko zawsze marzyłam o tym, aby zostać piosenkarką i nauczycielką, więc w dorosłych latach postanowiłam, że chcę, a wręcz muszę stworzyć utwór. Wybrałam nurt muzyczny jakim jest discopolo, bowiem wychowywałam się w latach 90-tych, więc discopolo towarzyszyło mi całe życie. Tata idealnie potrafił odtworzyć te utwory na akordeonie, a my wraz z siostrą mu śpiewałyśmy. Discopolo, czy biesiada jest bliska mojemu sercu ze względu na tatę, zatem powstał pierwszy utwór pod pseudonimem „SSTONKAA”, a o Kaszubskiej Influencerce wtedy nie było nawet mowy. Pamiętam, że i kosztowało mnie to dużo, a też długo trwało. Finalnie jak wyszła pierwsza piosenka, to drugi pseudonim, czyli Kaszubska Influencerka zaczynał raczkować. Jako SSTONKAA wypuściłam kilka utworów po polsku, ale nie czułam się z tym dobrze, ciężko też było mi pogodzić prowadzenie dwóch kont - Sstonkii jak i Kaszubskiej Influencerki, dlatego zakończyłam pracę na projektem Sstonkaa, a skupiłam się tylko na Kaszubskiej Influencerce. Nie chciałam przestać tworzyć muzycznie, bo bardzo to lubiłam, dlatego poszłam w taki kierunek jakim jest folk łączony z biesiadą i muzyką discopolo, zaczęłam tworzyć w języku kaszubskim i w języku polskim o Kaszubach. Patrząc na to dziś, czuję, że dobrze zrobiłam, a przy okazji robię ogromną promocję naszego regionu.
Jakie koncerty lub wydarzenia muzycznej najmilej wspominasz?
Wszystkie koncerty wspominam bardzo miło, zaś jeden był wyjątkowy, były to dożynki gminy Linia w Strzepczu, gdzie byłam gwiazdą wieczoru, jakkolwiek to brzmi. Na koncert przybyło setki ludzi, a Pani Wójt wręczyła na zakończenie mi kwiaty, pięknie przemawiając po kaszubsku. Popłakałam się z wzruszenia – z pięknych słów Pani Wójt, a również z tego, że ludzie śpiewali moje utwory głośniej ode mnie i wciąż prosili o bis, to był mój pierwszy największy koncert. Następnym i zarazem ostatnim koncertem jaki zapamiętam zapewne na długie lata, to koncert w BlueStarze, gdzie tłum śpiewał dla mnie 100 lat, a również przekrzykiwał mnie, śpiewając razem ze mną, to jest tak piękne uczucie dla artysty, że nie da się opisać tego słowami. To sprawia, że człowiek chce robić jeszcze więcej, jeszcze mocniej, czy bardziej, jest to ogromna podbudowa artysty, tym bardziej, że moje początki były bardzo trudne, nie miałam na to pieniędzy, sama ciężko pracowałam, a zmagałam się z ogromnym hejtem, który dziś nadal jest, ale nie w takim stopniu. To wszystko mnie nauczyło tego, że trzeba robić swoje – nie zważając na hejterów, trzeba widzieć w tym pozytywy, ja widzę i to całą masę. Nieważne jakiego sukcesu bym nie odniosła i gdzie bym nie wystąpiła zawsze trzeba być człowiekiem do samego końca, a hejterzy dziś są też moim motorem napędowym, bo ja i tak działam, i tak robię swoje, prę do przodu.
Współpracowałaś z innymi artystami, jakie korzyści to przyniosło?
Pod względem medialnym, czy dla mnie jako osoby i mojego rozwoju? Jeśli chodzi o media, to raczej niewiele, bo od początku sama pracuję nad swoimi zasięgami i promocją. Uważam że najlepszą promocją Kaszubskiej Influencerki jestem ja sama. Jeśli chodzi zaś o doświadczenie, to przyniosło mi ogromne korzyści, ponieważ mogłam podpatrywać innych artystów w pracy, poznać ich poglądy na wiele ciekawych artystycznych rzeczy. Współpracowałam z Edziem, gdzie sama byłam jego ogromną fanką. Edzio inspiruje mnie poprzez swoją skromność, ogromny talent, mimo milionów wyświetleń czy obserwujących jest wspaniałym człowiekiem, marzenie, aby każdy artysta był choć odrobinkę podobny. Owocnie też wspominam współpracę z Zbyszkiem z kapeli Śtuderanci, ja zakochałam się w podejściu górali do swojej góralszczyzny, bardzo im zazdroszczę, oczywiście pozytywnie. Polska jest na Kaszubów otwarta, mamy ciekawy język, kulturę, historię, tradycję i wiele innych rzeczy, my sami musimy się promować, a jesteśmy zamknięci, a górale mają to do siebie, że ich promocja jest naturalna, otwarta wręcz. Dzięki Zbyszkowi poznałam również radnych powiatu tatrzańskiego, gdzie się wielbi tę góralszczyznę, wysławia na całą Polskę. Może i są komercyjni, ale przez to są dostępni dla każdego, a wszyscy zachwycamy się ich folkiem, charakterem, gwarą, architekturą, a przecież jesteśmy tak podobni, jedni i drudzy wyjątkowi. Każda współpraca daje owoce.
Jakie masz plany na przyszłość i swoją twórczość?
Jest tego mnóstwo. Nie wiem nawet, od czego zacząć. Na pewno na Wielkanoc musi wyjść płyta, która będzie się nazywała "Folklove", tak jak pierwsza piosenka, która była trochę po polsku, trochę po kaszubsku oraz dodatkami góralskiego. Połączyliśmy te style. Ten projekt był drogą rozpoczynającą muzyczną drogę Kaszubskiej Influencerki. Na pewno dojdą do tego koncerty, muszę również ruszyć ze swoją wizytówką, czyli stroną internetową. Rozmawiam także nad swoją marką odzieżową i sklepem, zobaczymy, jak to pójdzie. Wiadomo, że wszystko rodzi się w bólach i długo trwa. Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała, że dalej będę zajmować się promocją kaszub.
Zdarzają ci się sytuacje, kiedy w wolnym czasie, np. przy okazji zakupów ktoś do Ciebie podchodzi, zaczepia Cię?
Tak, zdarza się to i to notorycznie. Bywają i takie sytuacje, że obawiam się wychodzić, ponieważ ludzie reagują różnie. Kaszubską Influencerką jestem w mediach i na scenie, zaś na co dzień jestem Karoliną Stankowską i prywatnie nią chcę być, a ludzie mimo to, że wiedzą, że to moja sfera prywatna to czasami łamią granice. Na co dzień można mnie spotkać w dresach i często nieumalowaną, miałam nawet taką sytuację już jako mieszkanka Chmielna, gdzie podeszła do mnie Pani i zapytała „Pani jest ta Kaszubska Influencerka? Taka nieumalowana?W internecie Pani inaczej wygląda”. Media to po części moja praca, ale od tamtej pory zaczęłam pokazywać siebie również taką nieumalowaną i negatywne komentarze się skończyły. Bywają i bardziej przykre sytuacje, a wiadomo, że nie wszystko w mediach pokażę, mam również stalkerów, których blokuję, ale oni i tak zakładają nowe konta i do mnie wypisują, z racji tego,że prowadzę wraz z partnerem działalność, która polega na wynajmie apartamentów w Chmielnie, to ludzie wiedzą, gdzie mieszkam. To przerażające, kiedy ktoś wjeżdża na podwórko, chcąc za wszelką cenę porozmawiać, czy zrobić zdjęcie. Życie medialne generuje nie tylko zachwyt, ale i pewne problemy. Nie rozumiem, co kieruje tymi ludźmi, ponieważ mamy koncerty publiczne, które dość głośno są promowane w mediach, po każdym koncercie można do mnie podejść, gdyż oddaję swój czas na rozmowy i zdjęcia z fanami, z każdym rozmawiam, jestem bardzo otwarta, ale w domu chciałabym mieć spokój i harmonię, dlatego tak bardzo marzę o domu z dala od ludzi. Ja jestem znana na kaszubską skalę, ale proszę sobie wyobrazić, co mają powiedzieć gwiazdy wielkiego formatu.
Co sprawia ci największą przyjemność?
Całokształt. Nowe utwory, praca z młodzieżą, spotkania z ludźmi, praca na rzecz regionu, koncerty. Nie omieszkam wspomnieć o tym, że mam wspaniałego partnera, który bardzo mnie wspiera i również pasjonuje się kaszubską kulturą i czuje to samo co ja. Cieszy mnie to, że mogę mieć kogoś takiego, przy którym czuję że robimy coś razem. Andrzej jest ze mną zawsze, podczas pracy w studio, przy teledyskach i na koncertach. Śmiem powiedzieć, że może gdyby nie ja, to po części ludzie nie wiedzieli by, gdzie leżą Kaszuby. Wystarczy wejść na mój profil i zobaczyć z jakich zakątków Polski ludzie mnie pozdrawiają. Otrzymuję wiadomości z Kwidzyna, czy Torunia, że obserwatorzy zaczynają uczyć się języka kaszubskiego. Czuję się szczęśliwa, spełniam marzenia, mam wspaniały kontakt z ludźmi, czy z Polski, czy z zagranicy. My Kaszubi jesteśmy wspaniałą populacją, powinniśmy się promować na ogromną skalę, dlatego ja jestem wdzięczna tym, którzy pomagają mi w mojej pracy na rzecz Kaszub jak i ich promocji. Dzięki Kaszubskiej Influencerce nabyłam szczere i prawdziwe przyjaźnie, gdzie mamy wspólny cel – Kaszuby. Ostatnią największą przyjemnością było zakończenie akcji charytatywnej dla małego Maciusia z Sulęczyna, a mam nadzieję, że kolejną będzie zakończenie akcji charytatywnej dla małej Marcelinki z Sierakowic.
Ostatnie, ale bardzo ważne pytanie. Startujesz do wyborów samorządowych. Skąd pomysł na to i co chciałabyś zmienić jako radna?
Generalnie, to startowanie w wyborach to moja naturalna droga. Chcę działać na rzecz mojego powiatu. Zgłosiłam się do komitetu wyborczego, który jest najbliższy moim przekonaniom, ponieważ należą do niego inni kaszubscy działacze. Prowadząc projekt "Kaszubskiej Influencerkę", miałam tę przyjemność, że mogłam pracować z ludźmi z gmin powiatu kartuskiego i mieć okazję poznać ich potrzeby i bolączki. Ludzie często mylnie patrzą na radę powiatu, uważając że zajmuje się ona jedynie budżetem powiatu, ale przecież to wygląda zupełnie inaczej. Rada powiatu zajmuje się między innymi oświatą, kulturą, komunikacją, turystyką, czy promocją, podobnie jak w gminie, ale jej celem jest dobro całego powiatu. Jako młoda i energiczna osoba, mam ogrom pomysłów na dalszy rozwój naszego powiatu, a także świetne narzędzie, przez które mogę wiele przekazać mieszkańcom. Należy również pamiętać, że muzyka to jedna z gałęzi mojej pracy, ale głównie jestem działaczką kaszubską. Przez dwa lata jako Kaszubska Influencerka działam na rzecz promocji Kaszub, gdzie udowodniłam, że przez tak krótki okres można zrobić tak wiele dla naszego regionu.
Dziękuję za rozmowę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze