Kazimierz Rychert to sierakowiczanin, pracownik kolei, na co dzień zajmujący się zwykłymi sprawami. Jednak coś go wyróżnia spośród innych ludzi. Pan Kazimierz doskonale zna różne piosenki i melodie: stare i nowe, wolne i szybkie, polskie i zagraniczne…
Dzięki takiemu talentowi mógł wziąć udział w teleturnieju Jaka to melodia. Pan Rychert wystąpił w sześciu odcinkach tego programu - w większości z sukcesem, który pozwolił mu na udział w finale miesiąca, kiedy "walczą" już prawdziwi mistrzowie.
Poproszony przez redakcję pan Kazimierz zgodził się opowiedzieć trochę o swojej telewizyjno-muzycznej przygodzie. Muzykę lubi od zawsze, a najbardziej polską muzykę okresu przedwojennego i powojennego. Z tej sympatii wziął się pomysł i decyzja o udziale w teleturnieju. Najpierw były eliminacje - ponad rok temu w Warszawie. Polegały na rozpoznaniu dziesięciu następujących po sobie bez przerwy fragmentów piosenek i ich jak najdokładniejszym opisie. Chętnych podczas eliminacji było dużo; pan Rychert czekał na swoją kolej dwa dni!
Nadszedł październik bieżącego roku - czas na udział w programie. Atmosfera podczas nagrywania była miła i życzliwa - mówi pan Kazimierz - czuło się przyjazne nastawienie wszystkich wokół: operatorów kamer, ludzi kierujących nagraniem, publiczności zgromadzonej w studio. Dzięki temu łatwiej było pokonać tremę i stres. Dobry nastrój skutecznie podtrzymywał prowadzący program Robert Janowski, życzliwie nastawiony do zawodników, zwłaszcza tych, którzy wygrywają - śmieje się pan Rychert.
Według regulaminu teleturnieju każdy uczestnik ma możliwość ponownego udziału w programie po pewnym czasie. Pan Rychert chciałby ją wykorzystać. Zapytany o metodę poznawania i zapamiętywania melodii, których ilości są przecież niezliczone, pan Kazimierz mówi, że bardzo pomocne są książki o tematyce muzycznej. Dużo korzystał z księgozbioru gminnej biblioteki w Sierakowicach. Biorę np. książkę o przebojach sprzed 30-40 lat, o ich autorach, wykonawcach, a później szukam po swojemu na płytach i już wiem - tłumaczy pan Rychert.
Na zakończenie radzi wszystkim zainteresowanym, aby spróbowali zagrać w tym teleturnieju. Jest to program dla wszystkich - mówi - wystarczą dobre chęci, a koszty przejazdu nie są aż tak duże. Muzykę znają i lubią przecież wszyscy. Ja jechałem tak zwyczajnie spróbować, nie miałem jakiejś specjalnej wiedzy, tylko trochę szczęścia - kończy bardzo skromnie.
To dobrze, że są wśród nas tacy zwyczajni-niezwyczajni ludzie, jak pan Kazimierz Rychert, któremu jeszcze raz serdecznie gratulujemy sukcesu i życzymy dalszych teleturniejowych osiągnięć w przyszłości.
Marta Popławska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze