W maju uległ wypadkowi na motocyklu. Walczył o życie, a teraz walczy, by stanąć na nogi. Mowa o Danielu z Kiełpina, dla którego w niedzielę jego żona zorganizowała festyn charytatywny. Podczas wydarzenia zbierano środki na kosztowną i długą rehabilitację 38-latka. Chętnych do wsparcia nie brakowało. Licznie zgromadzeni mieszkańcy bawili się, korzystali z atrakcji i pomagali.
To było wyjątkowe niedzielne popołudnie w Kiełpinie. Odbył się tam festyn charytatywny "13-tka dla Daniela". Chętnych do wspólnej zabawy i pomagania nie brakowało. Na wszystkich uczestników imprezy czekało wiele atrakcji. Na scenie zaprezentowali się ISKRY SP Kiełpino, Modre Oczka SP Somonino, Kapela Kaszubska Tuba Band, Adrianna Gizela, "Dźwięki Disney'a" - Maria Hinc, Love 2 Dance - Zumba, Hunanafali & Avo oraz Karolina Stankowska. Ponadto były dmuchańce, grill, słodkości, a także możliwość wykonania tatuażu, warkoczyków, przejażdżki konne, magiczne lustro, czy warsztaty artystyczne.
Nie zabrakło także licznych licytacji. Całkowity dochód z festynu zostanie przeznaczony na rehabilitację Daniela.
- Daniela czeka jeszcze operacja kręgosłupa. Potem długa i kosztowna rehabilitacja w klinice w Bydgoszczy. Koszt miesięcznego turnusu to kwota 26 tysięcy złotych - przyznaje pani Magłorzata.
Tata trojga dzieci walczy więc, by stanąć na nogi.
Daniel ma 38 lat. Mieszka w Kiełpinie. Jest mężem i ojcem trojga dzieci. 1 maja wybrał się na przejażdżkę motocyklową. To miał być krótki wypad, a zakończył się walką o życie.
- Pamiętam ten dzień, tę chwilę, gdy serce biło jak szalone, a oczy niemal natychmiast napełniły się łzami. Pamiętam telefon, słowa lekarza, po których nie mogłam się otrząsnąć – “Pani mąż miał wypadek. Jego stan jest poważny. Zabieramy go do szpitala”. Czułam, jakbym w jednym momencie straciła wszystko - wspomina pani Małgorzata, żona Daniela.
Reklama
- To był 1 maja. Upragniony czas przez wielu z nas. Daniel pojechał na przejażdżkę motocyklem, z której jak dotąd nie wrócił do domu. Nie wiemy, co dokładnie spowodowało, że stracił panowanie. Wiemy, że zderzył się czołowo z nadjeżdżającym samochodem i cudem przeżył. Z dnia na dzień jego stan się pogarszał. Lekarze robili wszystko, co w ich mocy. Pierwsze noce były kluczowe, usłyszałam – “Proszę być gotowym, że to może być ostatnia noc męża. Proszę się z nim pożegnać.” Moje serce rozpadło się na milion kawałków - kontynuuje.
Daniel żyje, jednak długa droga przed nimi, aby odzyskać sprawność. Czeka go długa i bardzo kosztowna rehabilitacja.
- Nie mogłam uwierzyć, że na moich oczach rozgrywa się taka tragedia. Obok w sali leżał mój ukochany mąż, tata trójki dzieci, który walczy o życie. Prosiłam, by nas nie zostawiał. Prosiłam, by walczył z całych sił. W domu czekają na niego nasze dzieci. Udało się. Po kilku dniach lekarze wybudzili go ze śpiączki. Przeżył. Jednak w wyniku wypadku Daniel doznał wielu rozległych obrażeń m.in. złamania miednicy, nosa, szczęki, obu rąk, nogi, żeber i kręgosłupa. Przeszedł wiele skomplikowanych operacji. Mają one pomóc przygotować go na długą i kosztowną rehabilitację - przyznaje żona 38-latka
Daniel, to człowiek, który zawsze gotowy był do pomocy. Lubi ćwiczyć, kocha motoryzacje. Uwielbia spędzać czas z nami i miał wiele planów na nasze wspólne wyjazdy. Wierzymy, że Daniel do nas wróci, to silny i mądry chłopak!
Pomóc Daniela w walce o sprawność można także za pośrednictwem platformy siepomaga.pl.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kupić jeszcze jeden motor każdy wie,że to droga do samobójstwa.
Kupić jeszcze jeden motor każdy wie,że to droga do samobójstwa.