Reklama

Kiełpino dla powodzian. Pojechali z darami, zostali by pomóc. "Tam nie ma niczego. Oni potrzebują pomocy"

Wystarczyła chwila, by rzeka zamieniła się w rwący potok i zalała Żelazno - wieś w powiecie kłodzkim. "Tam nie ma czego szukać. Musimy jechać pomagać. Oni potrzebują pomocy" - mówi Mateusz Tuszyński z Kiełpina, który zorganizował grupę przyjaciół i pojechał pomagać powodzianom. Jak podkreśla, nie była to ostatnia pomoc. Szuka osób, które chcą wspólnie z nim pojechać i wspomóc mieszkańców w odbudowie ich domostw.

To były zaledwie chwile, a całe wioski zniknęły pod wodą. Wrześniowa powódź na południu Polski zebrała swoje żniwo. Ryk wody, krzyk ludzi, a potem cisza.... I właśnie teraz, gdy milkną informacje z terenów popowodziowych ta pomoc jest potrzebna najbardziej. Mieszkańcy południa Polski pozostali bez dachu nad głową, a jeżeli już budynki przetrwały wymagają one generalnych remontów. Z pomocą potrzebującej społeczności Żelazna w powiecie kłodzkim ruszyła ekipa Mateusza Tuszyńskiego z Kiełpina - Weronika, Rafał, Julia, Irena, Daniel, Szymon, Iwona, Tomek, Eugeniusz i Mariola. 

- Na co dzień pracuję jako szklarz. Oglądając w telewizji relacje z powodzi, wiedziałem, że muszę tam pojechać i po prostu pomóc. W miniony weekend zorganizowałem ekipę. Łącznie pojechało nas jedenaścioro osób. Zawieźliśmy dary, które zbierało Przedszkole "Aniołek" w Kiełpinie oraz te, które podarowały lokalne firmy. Wiedzieliśmy, że to nie jedyny cel naszej wyprawy. Przez cały weekend pomagaliśmy mieszkańcom Żelazna sprzątać ich posesji, domy i pomagać w remoncie zabudować - opowiada Mateusz Tuszyński. 

Reklama

- Wspólnie z nami pracowali żołnierze i inne osoby. Był taki moment, że czekałem aż wojsko załaduje mój samochód, by rozwozić pomoc mieszkańcom. Poszedłem nad rzekę. I wtedy wiedziałem, że jesteśmy w miejscu, w którym powinniśmy być. Tu nie ma niczego. Niczego. Musimy im pomóc. Oni potrzebują naszej pomocy - dodaje. 

Jak przyznaje Mateusz, była to jego kolejna wizyta na terenach popowodziowych, ale wie, że nie ostatnia. Zamierza organizować kolejne wyjazdy, bo mimo iż nie narzeka na brak zajęć tu na Kaszubach - wie, że teraz jego pomoc potrzebna jest mieszkańcom Południa. 

Reklama

- Jeśli ktoś chce do nas dołączyć, to bardzo zachęcamy. Najbardziej potrzebne są materiały budowlane i fachowcy do pracy - elektrycy czy budowlańcy. Obecnie najważniejsze jest, by mieszkańcy mogli powrócić do swoich domów, bo za pasem mamy zimę - podkreśla Mateusz. 

Jeśli więc ktoś chciałby pomóc, proszony jest o kontakt z Mateuszem pod numerem telefonu - 784 791 937.

- Warto pomagać, bo nigdy nie wiadomo, kiedy to my będziemy potrzebowali pomocy innych - podsumowuje Mateusz. 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/10/2024 16:37
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości