W nocy z 9 na 10 lutego w Kiełpinie doszło do pożaru garażu. Oprócz samochodu oraz sprzętu, który się w nim znajdował, ogromnym zniszczeniom uległa również część domu. Pomóż rodzinie odbudować zniszczone mieszkanie.
W Kiełpinie w nocy z 9 na 10 lutego wybuchł pożar, podczas którego doszczętnie spalił się garaż oraz sprzęt, który się w nim znajdował. Ponadto wielkiemu zniszczeniu uległy pomieszczenia mieszkalne, przylegające do niego. Rodzina pozostała bez ubrań i miejsca do funkcjonowania.
- Na początku nie pomyślelibyśmy, że jest aż tak źle. Byliśmy pewni, że sobie poradzimy z remontem, ale okazało się, że zniszczenia są na ogromną skalę. Jednej nocy nasz życiowy dobytek ucierpiał – przyznaje Irena Langa, 59- letnia właścicielka posesji.
Pomimo, że cały budynek nie uległ spaleniu, to nie nadaje się on do mieszkania. Wszystko pokryte jest sadzą, a w domu unosi się odór spalenizny. Garaż i znajdujące się w nim sprzęty zostały doszczętnie zniszczone. Pokój najmłodszego syna państwa Langów, którego remont zakończył się dzień przed tragedią, nie nadaje się do zamieszkania. Ponadto spłonęło pomieszczenie gospodarcze, gdzie znajdowały się ubrania i buty mieszkańców domu. Mury budynku popękały, strop został naruszony, podłoga opadła. Większość pomieszczeń pozostała bez szyb w oknach.
Jak relacjonuje Irena, powodem pożaru prawdopodobnie było zwarcie w samochodzie, ale konkretna przyczyna nie jest znana. Rano odwoziła wnuka do przedszkola, następnie zaparkowała auto w garażu i przez cały dzień stało w jednym miejscu. W nocy, około godziny drugiej, doszło do wybuchu.
- W nocy usłyszałam ogromny huk i moją pierwszą myślą było to, że wybuchł piec od ogrzewania centralnego albo bojler. Pierwsze co, to zaczęłam krzyczeć, żeby zabierać mojego wnuka i uciekać, bo płomienie zaczynały się powiększać. Potem słyszałam już tylko kolejne wybuchy, podejrzewam, że była to butla gazowa, jakieś lakiery, opony… wszystko eksplodowało… to były takie wybuchy, że ja nigdy czegoś takiego nie przeżyłam – przyznaje Irena.
Od kilku dni synowie i mąż Ireny pracują na miejscu. Wywożą zniszczone sprzęty, zrywają oczadzone tynki. Kolega jednego z synów pomaga przy odnowie elektryki. Jednak okazuje się, że straty są większe, niż oszacowali.
- Nie chcieliśmy na początku zgłaszać się po żadną pomoc, bo myśleliśmy, że sobie poradzimy. Jednak straty okazują się być z godziny na godzinę coraz większe. Wszystko, w co zainwestowaliśmy dzięki oszczędzaniu przez całe życie, zostało zniszczone– mówi mieszkanka.
Została utworzona zbiórka na rzecz pomocy w odbudowie domu. Aby pomóc rodzinie, można przelać pieniądze za pomocą portalu zrzutka.pl. Link: https://zrzutka.pl/6h7c5v
- Mąż całe życie zarabiał, a ja wychowywałam dzieci i nie mogłam podjąć się pracy. Odkąd nasze dzieci się od nas wyprowadziły, mogliśmy pozwolić sobie na zakup nowego samochodu czy zainwestowanie w ocieplenie budynku. W jednej chwili, cała nasza praca poszła na marne i zostaliśmy z niczym – przyznaje Irena.
- Chcielibyśmy również podziękować straży pożarnej z Kartuz, Somonina i Dzierżążna za sprawną akcję gaśniczą naszego domu. Dziękujemy również za pomoc w usuwaniu skutków pożaru firmie Wroński oraz Saniko. Serdecznie dziękujemy też wszystkim znajomym, przyjaciołom oraz darczyńcom - mówi Irena.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pomoż ludzią którzy nie mają nic swojego i wynajmują mieszkanie wybudować dom! Niech każdy sam sobie radzi!
Zbiórka jest dobrowolna, nikt nie karze wpłacać..
a pieniadze z ubezpieczenia domu. .
Nikt nie pomyslal ze moze nie mieli nic ubezpieczone?!
Ubezpieczenie? Te grosze które wypłacają? Potrafią być mili tylko przy wciskaniu kitu, ile to Oni nie oferują. Wujkowi pękła rura w łazience i zalało cały dolny pokój. Kwota pieniędzy z ubezpieczenia wystarczyła na wiadro taniej farby. Bo reszta sama się zrobi. Szkoda gadać. Kto chce to pomoże, nikt nikogo nie zmusza. Życzę Duuzo Szczęścia Rodzinie. Mieszkaniec
moze i ma pani racje ale straty nie sa az tak duze widac tylko zdjeia garazu nie ma innych pisanie o popenkanych oknach a na zdjeciach nic nie widac ,, , wsuolczuje rodzinie ale wszytsko mozna bylo ibezpieczyc a nie teraz prosic o kase to wszytsko jest przekoloryzowae
Czytaj wyraźnie artykul. A jak chcesz zobaczyć popękane okna to widac je z ulicy.. myślę że właściciele nie będą mieli nic przeciwko jakbys chcial zobaczyc skutki pozaru
Nie przesadzaj, zazdrościsz tylko
Pomoż ludzią którzy nie mają nic swojego i wynajmują mieszkanie wybudować dom! Niech każdy sam sobie radzi!
Zbiórka jest dobrowolna, nikt nie karze wpłacać..
a pieniadze z ubezpieczenia domu. .