Reklama

Kilka ekscesów mijającej kampanii wyborczej

Agitacja wyborcza w szkołach, problemy z parkowaniem przyczep mobilnych, zrywane plakaty wyborcze - naginania i łamania przepisów w mijającej kampanii wyborczej nie brakowało. Jedynie sporadyczne przypadki były zgłaszane na policję. Działo się sporo...

Wybory samorządowe to jedno z najważniejszych wydarzeń w każdym powiecie. Kandydaci ubiegają się nie tylko o mandaty do rad gminy, powiatu i sejmiku wojewódzkiego, ale także o fotele najważniejszych urzędów: wójtów i burmistrzów.

W tej walce liczy się każdy głos, nic dziwnego więc, że kampania wyborcza czasami bywa zaciekła.

W powiecie kartuskim ten gorący okres upłynął dość spokojnie. Poza niewielkimi incydentami, nie działo się nic takiego, za co startującym groziłyby surowe restrykcje karne.

Jedną z głośniejszych spraw ostatnich tygodni była kwestia sporna dotycząca legalności debaty pretendentów do urzędu burmistrza Kartuz. Wątpliwości wzbudził fakt, że debata odbywała się w Szkole Muzycznej w Kartuzach podczas trwających w placówce lekcji. Policja nie dopatrzyła się jednak naruszenia prawa.

Agitacja wyborcza w szkołach, kościołach i urzędach jest zabroniona. Dotarły do nas sygnały, że jeden z radnych KWW IRKA, Benedykt Leyk z Łapalic, polecił swojemu dziesięcioletniemu synowi, by rozdał ulotki wyborcze w swojej szkole. Dyrektor Szkoły Podstawowej w Łapalicach Krystyna Karwacka potwierdza te informacje.

- Rzeczywiście, zauważyłam, że jeden z uczniów rozdaje w szkole ulotki należące do jego taty, który startuje w wyborach. Natychmiast zabrałam pozostałe ulotki. Nie jestem jednak w stanie stwierdzić, ile zostało już rozdanych - tłumaczy dyrektor szkoły.

Hanna Kajeta, pełnomocnik wyborczy komitetu IRKA twierdzi, że o sprawie nic nie wiedziała.

- Pan Leyk nie konsultował się ze mną w sprawie swojej kampanii. Agitacja w szkołach jest surowo zabroniona. - stwierdza krótko. - Jeszcze nie wiem, co zrobię w tej sprawie - dodaje.

Z kolei Benedykt Leyk nie ukrywa, że rzeczywiście dał ulotki swojemu synowi oraz osiemnastoletniej córce, by przekazali je swoim kolegom i koleżankom ze szkoły.

- Nie wiedziałem, że to coś złego. Chciałem, by uczniowie przekazali ulotki swoim rodzicom - tłumaczy kandydat na radnego gminy Kartuzy.

Przestępstwem jest także zrywanie plakatów wyborczych. Grozi za to nie tylko upomnienie, ale nawet mandat karny. Jednak jak widać na naszych ulicach, takie kary na niewiele się zdają - spora część plakatów jest pozrywana, na innych domalowane są wątpliwego uroku "ozdoby".

Właśnie plakaty i banery wyborcze są bolaczką lokalnych biznesmenów. Zgłosił się do nas Michał Domaszk, właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców "Kumpel" w Kartuzach. Podobnie jak wiele innych firm, reklamował swoja działalność poprzez banery na Deptaku w Kartuzach.

- Od samego początku reklamowałem swoją firmę poprzez duże banery reklamowe, które wisiały bądź to przy dworcu PKS, bądź to przy Deptaku w Kartuzach. Pierwszy baner wisiał przy deptaku, oczywiście za zgodą pani burmistrz, opłacony i po przejściu wszelkich procedur, jakich urząd gminy zażądał. Lecz potem dostałem informację z urzędu, że baner nie może tam wisieć, gdyż nad deptakiem mogą wisieć tylko banery promujące działania kulturalne w gminie - skarży się pan Domaszk.

Dziś na kartuskim deptaku wiszą nie ogłoszenia promujące gminę, ale... banery wyborcze burmistrz Mirosławy Lehman.

Zdaniem kartuskiej policji kampania wyborcza w powiecie kartuskim przebiega bardzo spokojnie.

- Nie otrzymywaliśmy żadnych zgłoszeń o zrywanych plakatach. Wiemy, że do takich działań dochodzi, ale winowajcę trudno jest przyłapać na gorącym uczynku. Zgłaszano nam również przyczepę mobilną z reklamą wyborczą na osiedlu Wybickiego, ale okazało się, że mimo zastrzeżeń, jest ona zaparkowana w sposób prawidłowy. Nie powiadamiano nas również o agitacji wyborczej w szkołach, urzędach czy kościołach. Było jedynie zgłoszenie dotyczące debaty w szkole muzycznej, ale policja nie dopatrzyła się znamion przestępstwa - wymienia komisarz Anna Wałendzis, zastępująca oficera prasowego KPP Kartuzy.

Anna Wałendzis przypomina, że o północy zaczyna się cisza wyborcza. Za rozwieszanie nowych plakatów, jazdę ulicami samochodem z reklamą wyborczą czy prowadzenie jakichkolwiek innych działań promocyjnych, tak ze strony kandydatów, jak i wyborców, grozi kara aresztu i grzywny do pięciu tysięcy złotych.

Daria Kaszubowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ITA216 - niezalogowany 2010-11-22 02:06:27

    Nie od dziś wiadomo bogatsi rodzice też są lepiej traktowani w szk.pod.nr.2!! a co za tym idzie? myslą sobie że ich wazeliniarstwem zawsze można sobie coś uskrobać!! a Lehmanowa o tym wie,dała im komórki i glu...e owce pójdą głosować!! ,ale nie wiem czy wszyscy nauczyciele dostali?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    toxicloki - niezalogowany 2010-11-22 01:15:25

    aaa, zapomnialam dodac, ze dzieci w nagrode dostaly ksiazki, nagrody pocieszenia to dlugopisy, zas wszyscy nauczyciele m.in dostali pen drive`y. kurka, ci z kartuz sa faworyzowani - nawet cienka komóra wiecej warta od pena:D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    wiola - niezalogowany 2010-11-22 00:51:37

    obiecanki cacanki :| :D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości