Mieczysław Burghardt o kaktusach wie niemal wszystko. To rośliny, którym poświęcił całe swoje życie. Hoduje je od kilkudziesięciu lat i ma jeden z największych tego typu zbiorów w Polsce. Przez lata kaktusiarnię można było podziwiać na terenie ośrodka Zielony Młyn w Ostrzycach. Niestety został on zamknięty, co wiąże się z koniecznością znalezienia nowego lokum dla kaktusów. Marzeniem kolekcjonera jest nawiązanie współpracy z kimś, który udostępniłby miejsce dla zbioru i zrobił z niego atrakcję turystyczną.
- Muszę znaleźć nowy dom dla moich kaktusów - z tymi słowami próg naszej redakcji przekroczył Mieczysław Burghardt z Ostrzyc. Licząca ponad 5.000 okazów kolekcja, prezentująca ponad 1000 różnych taksonów z rodziny kaktusów może nie przetrwać zimy. Przez blisko 30 lat Mieczysław Burghardt trzymał zbiór w ośrodku tenisowym "Zielony Młyn". Niestety obiekt w ubiegłym roku zamknięto, a kolekcjoner został zmuszony do przeniesienia swojego zbioru do foliowego tunelu, który zbudował przy swoim domu. Rośliny stojąc doniczka przy doniczce zajmują powierzchnię około 100 m. kw.
- Obawiam się jednak, że przez zimę nie zdołam zapewnić swoim roślinom wystarczająco dobrych warunków, by przetrwały ten okres. W związku z tym stanąłem przed koniecznością znalezienia im nowego domu. Długo o tym myślałem i doszedłem do wniosku, że najlepiej będzie jeśli znalazłby się ktoś, kto przy swojej restauracji lub stacji benzynowej chciałby stworzyć palmiarnię, do której mogłyby kaktusy trafić. Chciałbym jednak nadal opiekować się tą kolekcją, gdyż dobrze znam te rośliny i wiem, czego potrzebują. Nie chcę ich sprzedawać, tylko znaleźć im dom - wyjaśnia kolekcjoner.
Urodził się w Gdyni. Po skończeniu studiów z ichtiologii zamieszkał w Ostrzycach. Tam przez 27 lat prowadził ośrodek tenisowy Zielony Młyn i stworzył dom dla swojej kaktusiarni.
- Palmiarnia z kaktusami może być dodatkową atrakcją, która cieszyłaby się dużym zainteresowaniem. Przy kortach rośliny znajdowały się w prostej szklarni. Nie było możliwości wchodzenia do środka przez zwiedzających. Nie było też żadnych szyldów, mimo to zainteresowanie było duże. Przyjeżdżały wycieczki szkolne, emeryci oraz turyści. Nie pobierałem opłat za wstęp - dodaje.
Botaniczna pasja towarzyszy mu od najmłodszych lat.
- Mój ojciec pływał na statkach i często przywoził różne egzotyczne rośliny ze swoich rejsów. Były wśród nich właśnie kaktusy, w Polsce takie okazy nie były dostępne. Pierwszy, jaki dostałem pamiętam do dziś, niestety już go nie mam w kolekcji. Nie potrafię powiedzieć, co mnie w kaktusach urzekło. Chyba kształt. Podobają mi się te rośliny i lubię rośliny z kolcami. To takie zielone zbiorniki wody. Najmniej podobają mi się kwiaty, choć to efekty starannej hodowli - opowiada Mieczysław Burghardt.
Zbiór, który obecnie znajduje się przy domu kolekcjonera w Ostrzycach jest naprawdę imponujący. Około 2000 roślin liczy kilkadziesiąt lat, pozostałe 3000 to tak zwane siewki mają od roku do szesnastu lat. Pan Mieczysław zna każdy egzemplarz w swojej kolekcji. Hodował je od małych nasionek. Każda sztuka jest opisana, ma swoją metryczkę i wpis w katalogu. Czterokrotnie podróżował do Peru właśnie w poszukiwaniu nowych gatunków. Tam odkrył kilka nowych taksonów - bo tak fachowo określa się gatunki kaktusów.
Wiedza o kaktusach, którą dysponuje botanik z Ostrzyc, jest naprawdę godna podziwu. Prowadzenie kaktusiarni wymaga sporej wiedzy i odpowiednich warunków, no i umiejętności obchodzenia się z kolcami. Pan Mieczysław mimo bogatego doświadczenia dwukrotnie musiał być operowanym z powodu komplikacji po ukłuciu.
- Nie same kolce powodują komplikacje, ale to co na nich jest – bakterie, wirusy i grzyby. Raz nadziałem się na kolec kolanem, a raz palcem. I wiem, które to egzemplarze. Ale darowałem, mają się dobrze - dodaje ze śmiechem kolekcjoner.
Hodowca kaktusów dba o to, by rośliny miały odpowiednie warunki, by rosnąć, ale nie tylko. Co ciekawe, same rośliny są dobrymi kompanami
- Spędzam tutaj tyle czasu, że to chyba już naturalne, że do nich mówię. Gdy się ukłuję to odruchowo mówię „przepraszam”. To może wydawać się dziwne, ale tak po prostu mam - dodaje.
W opowieściach pana Mieczysława kaktusy wydają się naprawdę pasjonującymi roślinami. Na świecie istnieje około 6000 różnych rodzajów kaktusów. Nikt nie zbadał tego, jak długo mogą żyć. Szacuje się, że w sprzyjających warunkach mogą przetrwać nawet kilkaset lat.
Kolekcja pana Mieczysława warta jest około 100.000 złotych, ale dla samego kolekcjonera jest bezcenna, dlatego nie chce jej sprzedawać.
- Chciałbym po prostu, by te rośliny miały dobry, nowy dom i żebym mógł się nadal nimi opiekować - dodaje.
Osoby, które chciałby nawiązać współpracę z panem Burghardtem proszone są o kontakt z kolekcjonerem pod numerem telefonu 502 731 338.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Może współpraca z palmiarnią w parku oliwskim byłaby dobrą opcją na rozwiązanie problemu :)
A na hooy mi ten kaktus, hahahaBolec
A na hooy mi ten kaktus, hahahaBolec
Naprawdę piękne. Szkoda jak miałyby zmarznac
A może kostuch w Chmielnik przy tym nowym chotelu by miał miejsce lub zrobił trochę może by Chmielno ożyło przez to niech jest choć pił procent orzycia
Wg mnie to zadanie dla gminy, bardzo szkoda byłoby nie wykorzystać szansy na ciekawe miejsce skoro najważniejsze - wieloletnie eksponaty już są
W Rumii jest kaktusiarnia, która cieszy się powodzeniem i odwiedza ją bardzo dużo osób, w tym dzieci ze szkół. Może warto z nią nawiązać kontakt.
A wydział biologii UG?
Może powinien Pan sprzedawać sadzonki a pieniądze ze sprzedaży przeznaczyć na modernizację szklarni. Szkoda tak pięknej kolekcji.
Może powinien Pan sprzedawać sadzonki a pieniądze ze sprzedaży przeznaczyć na modernizację szklarni. Szkoda tak pięknej kolekcji.
Trzymam kciuki żeby kaktusy znalazły dobry dom!
Może warto byłoby skontaktować się z wydziałem biologii Uniwersytetu Gdańskiego? Wiem że szklarnie mają.
Może Jardin Majorelle w Marrakeszu?
powiem tak: również jestem kolekcjonerem kaktusów, może bardziej wyszukanych gatunków ale doskonale rozumiem Pańskie zamiłowanie. Nie rozumiem jednak tego co następuje dalej, mianowicie Pan ma w swojej kolekcji pospolite gatunki które nie są warte kwoty na które je Pan wycenił w jednym z postów. dodatkowy problem komu to sprzedać? Mam wielu znajomych którzy gdy coś skończyło się w ich życiu to zwyczajnie nie radząc (z powodu wieku)sobie ze swoimi kolekcjami zmniejszyli je czy to część sprzedając czy to rozdając swoim kolega z klubów. Pan natomiast dał się zwariować, z tego co czytałem wydał Pan kwotę której nie są warte te rośliny i wydał ją na jednosezonowe zimowanie, a co dalej? co roku będzie Pan przeprowadzał zbiórkę? oczywiście za swoje pieniądze każdy może robić co zechce ale z tego co wiem to Pana nie stać na zapewnienie im odpowiednich warunków. Oczywiście proszę moje sugestie traktować jako dobrą radę a nie krytykę ponieważ rozumiem to że to było Pana wielkie hobby, ale zawsze coś w życiu się zaczyna i kończy, proszę sobie zostawić kilka sztuk roślin aby dalej mógł Pan z nimi obcować a reszty się pozbyć, ponieważ to nie ma sensu. To co Panu radzę to są rzeczy z życia wzięte bowiem wielu z moich znajomych właśnie tak postąpiło. Pan nie hoduje takich gatunków jak Aztekium, Pelecyphora które można szybko i zawsze sprzedać, Pan hoduje gatunki z których może ktoś kupi jedną roślinę na miesiąc jako dekorację salonu - więc sprzedaż tego jest niemożliwa - rozumiem że ma Pan wieli sentyment do tych roślin ale w życiu trzeba kierowac się rozsądkiem a Pan już wydał na te rośliny dużo-dużo więcej niż one są warte i to tylko po to jak czytam aby jeden sezon zapewnić im zimowisko.
Ludzie zrozumcie jedno nikt tych roślin nie weźmie chociaż tego życzę właścicielowi - za 20000zł które wydał na przezimowanie tych roślin mógłby kupić ogródek działowy i tam trzymać swoje rośliny, ale problem gdzie to zimować? Myślicie że ktoś zainwestuje w szklarnie i system ogrzewania, skoro ten Pan chce być dalej właścicielem kolekcji, czy wiecie ile kosztuje wybudowanie szklarni? a za rok może Pan stwierdzi że jednak ma inne lepsze miejsce. Bo rozumie że nie właściciel chce ponosić koszty ogrzewania szklarni, jej budowy itd? więc o czym my mówimy - jeżeli się mylę to ja mogę zaoferować miejsce na tą kolekcję u swojego znajomego, ale wiem że tak nie jest i nikt myślący nie wyda takich pieniędzy na budowę szklarni ponieważ ktoś chce użyczyć swoją kolekcję, żaden ogród też nie przyjmie tej kolekcji ponieważ one działają na innej zasadzie niż wy myślicie a co do Rumia to ona jest w likwidacji więc również chce się pozbyć swojej kolekcji właśnie z powodów tego o czym pisałem wyżej czyli właściciel nie radzi sobie już z nią i dlatego ją wyprzedaje (wiem to bezpośrednio od właściciela) Oczywiście życzę aby się udało, bądź być może już się udało ale jeżeli tak jest to będzie cud i tyle w temacie
Może współpraca z palmiarnią w parku oliwskim byłaby dobrą opcją na rozwiązanie problemu :)
A na hooy mi ten kaktus, hahahaBolec
A na hooy mi ten kaktus, hahahaBolec