Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No nie wiem. Chcąc wyjaśnić - uważam, że gość z CK pomaga nie tylko kapelom swojego syna ale też innym zespołom. Znam osoby i bandy, które mają za co temu facetowi dziękować. Jak się ma twórczość M.H. do pokrewieństwa z kierownikiem sekcji... nic mnie to nie obchodzi. Co do tamtego dnia - mam niemiłe wspomnienie związane z tym, że ktoś przegalopował po moim instrumencie. :evil: Za co tu lubić kartuskich muzyków? Spoko, żartowałem (ale na te wiosła można było uważać :grin: ). Mam nadzieję, że moi znajomi działający w tym miasteczku będą mogli kiedyś grać dla ludzi chcących posłuchać muzy. Tego Wam życzę, pozdrawiam.
Kulcikriu nie zagraliśmy gdyż nie było z nami naszego harmonijkarza. :mrgreen: A jechaliśmy tam z przekonaniem, że widownia będzie spora. Nawet żal było nam nie grać. Stąd wyrósł pomysł żeby pojechać chociaż pooglądać. Tak też zrobiliśmy. Myślę, że wszystko już klarowne.
Tak. Kult zagrał wspaniały koncert. Jakoś mnie to nie dziwi. Koncert w Żukowie nie dorastał nawet do imprez D.I.Y. - organizowanych ostatnio masowo (lato?), przez skłotersów. Jednak - fajnie było zobaczyć nowy, oryginalnie wyglądający skład Creamera: http://creamer.pl/foto.php?fotka=zukowo melangoleum, byliście tam i nie zagraliście. Wiem, że oglądały imprezę tylko inne zespoły i widownia przypadkowa (np. ja) ale czy trzeba grać dla publiczności? Czy granie dla przyjemności jest już wyłącznie domeną kapel punkowych?
Brawo! w końcu piszesz prawdę Aniu ;) Masz rację prowadzi nas tatuś jednego z nas. a to dlatego, że jest kierownikiem młodzieżowej sekcji muzycznej w CK a więc nie tylko nas ale i każdy inny zespół tej sekcji prowadzi. a to odsyłam do powyższej odpowiedzi. Ale znów punkt dla Ciebie. piszesz prawdę. Dzięki Niemu pokazujemy się na scenie. Bo gdyby nie On nie działałaby tak prężnie sekcja. a to wyjątkowo pracowity i kompetentny człowiek więc chwała Mu za to. "De gustibus non est disputandum" jak napisał Krecik... ale jeszcze raz zachęcam do spróbowania własnych sił. Pozdrawiam
Nie słyszałem ich grania, ale nie widzę nic złego w tym, że "opiekę" nad kapelą sprawuje ojciec jednego z członków zespołu. Dla odmiany, kilka lat temu, byłem w Hali Oliwi na koncercie zespołu "The Kelly Family" Tak już mam - gdzie koncert, tam ja :grin: Może więc kilka słów za Wikipedią o tej z kolei grupie rodzinnej..... ..."Początkowo śpiewali dla sąsiadów, przyjaciół i na niewielkich przyjęciach, lecz wkrótce zaczęli grać koncerty na festiwalach i w pubach. Ich pierwszym singlem było "Davids Song" w latach 70. Rozpoczęli podróż po Europie: dawali koncerty w Niemczech, Hiszpanii, Francji i Włoszech jako uliczni grajkowie. Byli swoimi własnymi menagerami, producentami, sami ustawiali sobie scenę i odpowiadali za nagłośnienie. Żyli na ulicy długi czas. Stawali się coraz lepsi i sławniejsi....." No i co ? Widzisz w tym coś złego ?
Ale z Ciebie obrońca uciśnionych, Krecik. Ja nie piszę o upodobaniach tylko o sztuce tworzenia. A Ci zarozumiali chłoptasie, (których prowadzi tatuś jednego z nich i dzięki któremu pokazują się na scenie) nie jest niczym nadzwyczajnym i żadnej sztuki w tym co robią nie ma. I już na ten temat więcej nic nie napiszę, bo zostanę pożarta żywcem :twisted:
Tak jest ! Brawo, brawo, brawo ! Całkowicie się zgadzam z takim rozumowaniem. O muzycznych gustach staram się nie dyskutować. Jedni lubią rock, inni poezję śpiewaną, czy jazz.... Każdy ma prawo do własnych upodobań i ja to szanuję. Ale jeżeli komuś sprawia przyjemność samo granie i śpiew, to myślę sobie, że robi to przede wszystkim dla własnej frajdy. Jeszcze lepiej jeżeli okaże się, że to muzykowanie komuś podoba się bardzo, tak bardzo że gotów jest nawet zapłacić za bilet, żeby tego grania posłuchać. Ale jeżeli przyjdzie tego grania posłuchać tylko właśnie 5 osób, to też frajda dla muzyka i ten prawdziwy nie odejdzie od instrumentu ze słowami : "dla 5 nie będę grał...." Bardzo mi się podoba to co napisałeś melangoleum..... Kiedyś byłem na koncercie Procol Harum. Nie będę opisywał szczegółów, ale było to dla mnie szczególne - wielkie przeżycie. Przez prawie dwie godziny wszyscy dosłownie chłonęli ich muzykę. Na koniec, już po bisach kiedy opadła wielka kurtyna i zgasło światło na wielkiej estradzie, - publiczność wychodziła i robiło się coraz bardziej pusto. Siedziałem z kumplami i czekaliśmy, aż będzie można spokojnie wyjść, bez tłoku i tej całej przepychanki. I nagle muzycy Procol Harum zaczęli grać "Bielszy odcień bieli"...... To było coś pięknego, po chwili kurtyna podniosła się, zabłysły reflektory, a oni grali..... Publika na wariata zaczęła wracać na swoje miejsca..... A oni, - jakby nigdy nic- grali przez jakieś 5-6 minut ten kultowy utwór, potem skończyli i kurtyna opadła. Nigdy tego nie zapomnę. To właśnie jest takie granie dla tych najwierniejszych 5 osób o których napisałeś......
a byłem i było świetnie. potwierdzam. ludzie (w tym ja) bawili się konkretnie. Mimo opóźnień koncert jak najbardziej udany. nie tylko z naszych okolic. ojj nazjeżdżało się ludzi... Nie pisałem o naszych koncertach. W Żukowie nie graliśmy moja droga. Sprawdź informacje zanim się wypowiesz/wypiszesz :razz: . Ale jeśli już piszesz o naszych występach... Nie sądzę, że przychodzi na nie 5 osób (bynajmniej ostatnio tak nie było) ale nawet dla tych pięciu byśmy zagrali, bo właśnie o to w tym chodzi żeby dawać radość chociaż tym, którzy na koncercie są. I to chyba normalne, że na koncert ikony polskiego punk-rocka przyjdą tłumy. Tyle tylko, że nie tylko gwiazdy potrzebują słuchaczy. Jeśli się nasuwa to bardzo Cię proszę wysuń ją. Ale tym razem poprzyj ją czymś konkretnym.
dyplomacja :rolleyes: byłeś na koncercie Kultu? To był właśnie KONCERT. To była publika!!! To była publika z naszych okolic!!! A teraz się zastanów dlaczego na Wasze koncerty przychodzi najwyżej pięć osób :mrgreen: Bo mi nasuwa się tylko jedna odpowiedź
szkoda mi temat brudzić żeby wyjaśniać. po prostu spróbuj i się przekonaj. ;)
Ja wolę słuchać myzyki niż patrzeć na wykonawców. Dlatego preferuję radio :mrgreen: A co Ty w Waszego bluesa wkładasz od siebie??
Oj sorry... Rzeczywiście lepiej popatrzeć na Ivana tańczącego przy playbacku niż na tych którzy w muzykę wkładają coś od siebie...
A może z występującymi na scenie?? O tym nigdy nie myślisz?
pogoda w czasie koncertu była całkiem dobra... może to tak tylko w naszych okolicach jest coś niedobrego z publiką :?: :rolleyes: może rzeczywiście trzeba do Holandii się wybrać :mrgreen: :mrgreen:
swoje pewnie zrobiła tez pogoda :???: a tego co pamiętam to słoneczko za mocno nie grzało :???:
hehe no to kartuzy nie odstają...
gdyby nie to, że było tam 10 (w porywach 30) ludzi... byłoby fajnie. :neutral: :neutral:
No nie wiem. Chcąc wyjaśnić - uważam, że gość z CK pomaga nie tylko kapelom swojego syna ale też innym zespołom. Znam osoby i bandy, które mają za co temu facetowi dziękować. Jak się ma twórczość M.H. do pokrewieństwa z kierownikiem sekcji... nic mnie to nie obchodzi. Co do tamtego dnia - mam niemiłe wspomnienie związane z tym, że ktoś przegalopował po moim instrumencie. :evil: Za co tu lubić kartuskich muzyków? Spoko, żartowałem (ale na te wiosła można było uważać :grin: ). Mam nadzieję, że moi znajomi działający w tym miasteczku będą mogli kiedyś grać dla ludzi chcących posłuchać muzy. Tego Wam życzę, pozdrawiam.
Kulcikriu nie zagraliśmy gdyż nie było z nami naszego harmonijkarza. :mrgreen: A jechaliśmy tam z przekonaniem, że widownia będzie spora. Nawet żal było nam nie grać. Stąd wyrósł pomysł żeby pojechać chociaż pooglądać. Tak też zrobiliśmy. Myślę, że wszystko już klarowne.
Tak. Kult zagrał wspaniały koncert. Jakoś mnie to nie dziwi. Koncert w Żukowie nie dorastał nawet do imprez D.I.Y. - organizowanych ostatnio masowo (lato?), przez skłotersów. Jednak - fajnie było zobaczyć nowy, oryginalnie wyglądający skład Creamera: http://creamer.pl/foto.php?fotka=zukowo melangoleum, byliście tam i nie zagraliście. Wiem, że oglądały imprezę tylko inne zespoły i widownia przypadkowa (np. ja) ale czy trzeba grać dla publiczności? Czy granie dla przyjemności jest już wyłącznie domeną kapel punkowych?