We wtorek obchodzimy Dzień Kobiet - święto wszystkich pań, od najmłodszych po najstarsze. Tego dnia dziesiątka zwycięzców naszego konkursu odebrała swoje nagrody.
Przypomnijmy, że konkurs polegał na opisaniu Najpiękniejszego Dnia Kobiet. Wziąć udział mogły zarówno kobiety, które chciały zrobić sobie niespodziankę na to wyjątkowe święto, ale także mężczyźni pragnący sprawić przyjemność damie swojego serca.
Zwycięzcom serdecznie gratulujemy i zachęcamy do udziału w naszych kolejnych konkursach.
Karnetem o wartości stu złotych na dowolną usługę w Salonie Fryzjersko-Kosmetycznym "Avangarde" nagrodziliśmy pana Michała z Grzybna, który opowiedział o ubiegłorocznym Dniu Kobiet spędzonym razem ze swoją ukochaną:
Choć mam jedynie 21 lat już wiele razy głowiłem się w jaki sposób umilić partnerce jak i sobie dzień kobiet. Nie wynika to bynajmniej z wielości obchodzonych przeze mnie świąt tego typu, ale raczej z niemożności zapanowania nad moją wybujałą wyobraźnią.
Rozmyślając nad niezapomnianym Dniem Kobiet bardzo łatwo stracić zmysły i odlecieć w krainę fantazji, które zazwyczaj aż ociekają abstrakcją i nierealnością. Nieco trudniej wymyślić coś, co będzie w równym stopniu realne i bajkowe. Oczywiście od pomysłu do realizacji bardzo daleko (zawsze trzeba brać poprawkę na zaskakujące nas życie), więc postanowiłem opisać dzień, który wydarzył się naprawdę i nadal trudno o nim zapomnieć (przynajmniej na razie). W celu nadania nutki tajemnicy mą partnerkę w opowieści nazwę "M".
8 Marca 2010
Bezlitosna rzeczywistość sprowadza mnie do parteru już na starcie - choć miło byłoby obudzić partnerkę (po udanej nocy rzecz jasna) pocałunkiem zapraszającym na wcześniej przygotowane śniadanie (pomijając piękną scenerię za oknem wymarzonej sypialni i bukiet róż czekający na zanurzenie w nim noska M) - tak nie mogło się stać...musiałem bardziej kombinować. Nie mieszkamy przecież razem. Oboje studiujemy: M w Toruniu, ja w Gdańsku. Widujemy się średnio co dwa tygodnie. Tak już od półtorej roku. Pewnie to sprawia, że każdą wspólną chwilę chcemy spędzić wyjątkowo.
Dziś jest poniedziałek. Znów musiałem namówić Ją by olała zajęcia i spędziła kolejny dzień ze mną. Na szczęście się udało. W przeciwnym razie mój niecny plan zaskoczyłby jedynie tę niekumatą część moich szarych komórek.
Dzień kobiet rozpocząłem niespodzianką. Przygotowałem 23 róże (symbolizujące długość naszego związku w miesiącach). Każda z nich z unikalnym podziękowaniem dla M za to jaka jest - treść dokładną pozwolę sobie pominąć ze względu na jej osobliwość. Na szczęście mam dobry kontakt z siostrą M, więc udało mi się rozmieścić kwiatki w różnych miejscach domu, gdy M słodko spała.
Choć umawialiśmy się na popołudnie przyjechałem po nią o 10:00. Stan portfela nie pozwalał mi na wynajęcie limuzyny, a nawet taksówki, z resztą z Sierakowic (miejsca zamieszkania M) do punktu docelowego było dość daleko i bym się po prostu nie wypłacił, więc podjechałem pożyczoną od rodziców "różową strzałą" (nazwaliśmy tak z oczywistych względów różowe renault twingo).
Niespodziewająca się niczego M jeszcze spała. Zaskoczyłem ją pocałunkiem w zakryte grzywką czoło. Przywitała mnie uśmiechem. Gdy już wstała z łóżka i rozejrzała się wokół, jej twarz jeszcze bardziej rozpromieniała. Zauważyła kwiaty. Zaczęła zbierać róże jedną po drugiej czytając zawieszone na nich kartki. Za każdą nagradzała mnie pocałunkiem. Gdy przeczytała ostatnią natknęła się na jej własną sukienkę i wszystkie akcesoria potrzebne do porannej toalety - wszystko przygotowałem po to, by jak najszybciej w nią "wskoczyła" i wyruszyła ze mną w tajemniczą podróż.
Tak też się stało. Choć czas oczekiwania nieco się przedłużył: "Michał, nie jesteś głodny? może zjesz coś? Na pewno? Ty nic nie jadłeś! masz, zrobiłam Ci kanapkę", "a nie chcesz wypić herbaty?", "może zrobimy sobie coś na drogę?" ... w efekcie wyruszyliśmy około południa.
Pierwszym etapem podróży była trasa Sierakowice - Kartuzy. Nie zapomniałem oczywiście o muzyce. Drogę umilał nam najnowszy krążek Jamie"go Culluma, choć i tak był jedynie tłem dla naszych jak zawsze ekscytujących rozmów. Pytań ze strony M nie było końca, ale nie zdradziłem ani części tego co nas czeka.
Choć bardzo bym chciał spędzić ten dzień jedynie w towarzystwie M, nie mogłem tego uczynić ze względu na późniejsze "niecoalkoholowe" plany. W Kartuzach czekała na nas dwójka najlepszych przyjaciół. Tego dnia pełnili funkcję kierowcy i jego osoby towarzyszącej. Poza tym mieli oni bardzo odpowiedzialne zadanie nieco później - o czym pisnę parę słówek.
W takim składzie dojechaliśmy do granic trójmiasta. Tam zasłoniliśmy M oczy. Prosiliśmy o niepodglądanie - choć prawdopodobnie bezcelowo, bo wcześnie tego dnia wybudzona M, opierając się na moim ramieniu szybko zasnęła.
Naszym pierwszym celem był gdyński klif. Dlaczego tam? Miejsce kojarzyło mi się z naszym pierwszym zauroczeniem. Gdy się poznawaliśmy mieliśmy zwyczaj spacerowania w ładnych miejscach w regionie - na klifie przeżyliśmy swój pierwszy wspólny zachód słońca. Nie miałem oczywiście zamiaru tylko tam spacerować. Choć było zimno zaplanowałem tam posiłek. Nie w restauracji lecz na klifie rzecz jasna.
Podczas gdy ja z M udałem się na mały spacer nasi przyjaciele (oficjalnie mający zająć się w tym czasie sobą) zaczęli przygotowywać nam miejsce poczęstunku. Oczywiście przedstawiłem je klarownie dzień przed ósmym marca, więc nic nie podpadło przy M, a i ja byłem spokojny. Posiłek (sałatka, finezyjne kanapki, drobne przystawki - wszystko pieczołowicie przygotowane dzień wcześniej u mnie w domu) miał zostać skonsumowany przy małym Ikeowym stoliczku nakrytym serwetą, dwóch rozkładanych krzesłach tejże firmy i najbardziej lubianym przez M winie Carlo Rossi. Zadbałem nawet o naczynia, sztućce i świeczki! Wszystko to miało zostać przygotowane w ok.20 minut (co biorąc pod uwagę wysokość klifu było dość trudne). Oczywiście pomijając i krzywiznę podłoża i trudne warunki meteorologiczne skutkujące zwiewającą serwetą - udało się.
Po spacerze wzdłuż brzegu morza i odwiedzeniu "molo" dostałem "strzałkę" na tel. co oznaczało gotową niespodziankę. Udaliśmy się więc w stronę klifu. Wchodząc na niego M niczego nie podejrzewała. Aż do chwili przyuważenia stolika ;) Do dziś nie mogę zapomnieć widoku tak ogromnej radości i szczęścia w Jej oczach. Usiedliśmy, zjedliśmy ze smakiem com przygotował, a na koniec przykrywając się kocem dokończyliśmy butelkę wina. (choć tego trunku przełknąć zwykle nie potrafię, tego dnia było inaczej ;) )
Niestety jedyną pamiątką z tamtego wydarzenia jest zdjęcie z telefonu jednego z przyjaciół, który po przygotowaniach schował się za drzewem w okolicy ;D załączam obrazek oczywiście.
Po posiłku zeszliśmy w dół klifu. Zjedliśmy ukochaną przez M czekoladę Lindta i zadzwoniliśmy po naszą "pseudotaksówkę". Tam czekała na nas gorąca herbata. Ruszyliśmy dalej.
Następny przystanek - lodowisko przy sopockim molo. Jeżdżenie po tafli lodowiska wydawało mi się z założenia urocze. Dlatego chciałem to choć raz przeżyć tak jak w filmach ;p Tak też było. Pomijając moje epickie upadki oczywiście :) Ale przynajmniej podtrzymało to nam dobry humor.
Po zejściu z lodu ruszyliśmy do kawiarni Ferber na Długiej. Osłodziliśmy sobie życie kawałkiem ciasta i rozgrzaliśmy się gorącą czekoladą. Mmmm. słodkości.
Po tym wszystkim ruszyliśmy w stronę domu, żeby spędzić ze sobą trochę "normalnego czasu" - właśnie tego przez związek na odległość bardzo nam brakuje, dlatego postanowiłem i to zawrzeć w planach. Dzień zakończył się więc wspólnym oglądaniem filmu "500 days of summer" (POLECAM!) w Sierakowicach i długim, słodkim leżakowaniem.
Zawsze gdy wspominam ten dzień twarz mi się sama uśmiecha ;) Jest to dla mnie niezapomniany dzień kobiet. Jest tak bo sprawiając radość M, sam poczułem się spełniony i szczęśliwy. Choć chciałoby się wybrać do romantycznego Paryża czy pięknej Wenecji, chciałoby się zjeść kolację w ekskluzywnej restauracji lub podróżować limuzyną, myślę, że wszystko co zrobiliśmy tego dnia było w swojej prostocie wyjątkowe. Przede wszystkim przez wzgląd na prawdziwość i uczucie jakie temu wszystkiemu towarzyszyło.
Myślę, że właśnie tak spędzony dzień można nazwać niezapomnianym. Nie uzyska się tego tytułu wystawną kolacją czy tysiącami złotych zainwestowanymi w prezenty czy wycieczki, tylko pomysłowością i darem prosto z serca. Tak było w tym przypadku. I uwierzcie mi lub nie, ale to procentuje, a ja i M jesteśmy ze sobą do dziś i nadal się sobą nie znudziliśmy.
Duży kosz z kaszubskimi wyrobami z gęsiny Przetwórstwa Drobiowego "Drobgen" z Tuchlina przyznaliśmy pani Ani z Sierakowic, która wykazała się inwencją twórczą, opisując Dzień Kobiet i radość ze swojej kobiecości w niebanalny sposób:
Tak, jestem kobietą! Uświadamiam to sobie codziennie rano wkładając rajstopy o niebo lepsze od tych, które moja mama, ciotki i babcie dostawały w szarym , papierowym pudełku z okazji Dnia Kobiet, a potem z czułością zanosiły niczym niemowlę do " łapania oczek" i wkładały na smukłe nogi tylko od "wielkiego dzwonu". Na starych fotografiach roi się od tulipanów, słodko- mdlących , kremowych tortów i trzęsących się z byle powodu galaretek z bitą śmietaną.
To ja! Trzydzieści lat później. Oblepiam swoją obecnością ściany mojego domu, wymoszczonego niczym gniazdko czarnej jaskółki. Zalegam mój dom, jak kurz na dawno nie sprzątanych półkach. Jestem matką, żoną, kobietą. Zapominam najważniejsze numery telefonów, ale nigdy numeru mojej ulubionej szminki. Pijąc każdego ranka słodkie cafe latte i delektując się przy tym smakiem dawno niemodnego papierosa, jak modliszka planuję kolejny skok - na udane zakupy, awans w pracy i setki spraw, które były do załatwienia " na wczoraj".
Kolejny raz, jak co dzień zrywam kartkę z kalendarza - 8 marca - słońce wzejdzie o godzinie 6.21, a zajdzie o 17.32 - imieniny Beaty i Wincentego - Dzień Kobiet. No tak!
Moje święto! Nasze święto! Kobiet, które niczym anioły stróże pilnują własnych i cudzych dzieci, mężów i setek mniejszych i większych spraw. Kobiet, które wczesnym rankiem wyprowadzają psa, parzą poranną kawę i biegną niczym mrówka po świeże bułeczki. Uzupełniają ze skrupulatnością wiewiórki zawartość lodówki, mają " bliskie spotkania" z pralką, froterką i ogromną zażyłość z płynem do naczyń nowej generacji, a w czterech ścianach kuchni z książką kucharską.
Zakładam nieszczęsne rajstopy w kolorze ciemny grafit, wciskam dawno nie noszone pantofle na niebotycznym obcasie… jeszcze tylko muśnięcie różu i spojrzenie w znienawidzone rankiem lustro. Jestem gotowa na świętowanie !
Z pobliskiej kwiaciarni główki wychylają tulipany, ale jakieś takie bez wymowy, śpiące w celofanowych pierzynkach. Zdają się krzyczeć : - Wybierz mnie ! Właśnie mnie! To właśnie na mnie czeka Twoja Pani! Panowie z rzadka tu zaglądają, ale nie dzisiaj. Dziś jest przecież 8 marca, święto ich Pań!
W radio, jakby od niechcenia, w biegu, dwaj smutni panowie wspominają o Naszym Święcie i coś o "wielkich" kobietach. Słyszę tylko - Skłodowska, Tierieszkowa, Szymborska, Krzywonos… No nie panowie! A my ? Przecież każda z nas jest niezwykła w swojej zwykłości!
Tego Dnia miało być wyjątkowo, a kierowca autobusu nawet dzisiaj nie umiał się do mnie uśmiechnąć . W pracy tradycyjny " Kwiatek dla Ewy" , a dalej już tylko cisza…
Chciałabym Tego Dnia pozwolić sobie na nicnierobienie, albo przynajmniej na zaległą wizytę u fryzjera, przyjaciółki czy w bibliotece. Móc zanurzyć się w gorącej kąpieli, pachnącej truskawkami, a potem delektować się smakiem bezy w sosie malinowym. Przeczytać "uśpioną" pod poduszką książkę, wyjść na długi spacer drogą donikąd, chłonąć zapachy perfum, na które nigdy sobie nie pozwolę. Włożyć na siebie spódnicę w wielkie, śmiejące się maki i tańczyć jak dziecko do upadłego, przy muzyce ze starej, zdartej w czasach świetności winylowej płyty…
Za oknem szaro i ponuro, zalega niechciany, brudny śnieg, a zima śmieje mi się szyderczo prosto w twarz. Otulam się kocem w kratę i zamykam oczy… Przede mną stoi ojciec sprzed trzydziestu niemal lat, w tandetnej, pasiastej koszuli, ale jakże odświętny. Stoi tak z czerwonym, samotnym tulipanem w dłoniach ogromnych jak bochen żytniego chleba i czekoladą, której ze względu na jej skład nie dało się przełknąć i szepce do mnie przejęty:
- Wszystkiego Najlepszego, moja Mała Kobietko! Zasypiam.
Mały kosz z kaszubskimi wyrobami z gęsiny Przetwórstwa Drobiowego "Drobgen" z Tuchlina przyznaliśmy pani Justynie z Kiełpina i pani Magdzie z Somonina.
Witam. Pragnę Wam opisać mój (jak dotąd) niezapomniany Dzień Kobiet.
No więc niestety Dzień Kobiet nie jest dniem wolnym od pracy więc jak
większość ludzi byłam 8 marca w pracy. Tego Dnia dostałam kilka życzeń
sms-em, jednak nie od mężczyzny, na którym mi zależy. Nie byłam z tego
powodu jakoś specjalnie załamana, gdyż jak to czasem u facetów bywa
czasem zdarza im się zapomnieć, a przypomina im dopiero prezenter w
radio, czy TV. No więc jak już pisałam byłam w pracy. Była już godzina
17 i ciągle nic. Nagle zrobił się szum i koleżanki z pracy zaczęły coś
dziwnie się zachowywać. Kierowniczka poprosiła mnie do siebie (a jak ona
już kogoś bierze na dywanik to nie zawsze się dobrze kończyło). Okropnie
się zdenerwowałam. Wchodzę do biura, a zza drzwi wyskakuje mój teraz już
narzeczony z bukietem... goździków!!! Powiedział, że mnie porywa. A ja
przecież nie skończyłam jeszcze pracy. Ku mojemu zdziwieniu kierowniczka
o wszystkim wiedziała wcześniej i się zgodziła ;O Zostałam zaproszona na
kolacje a jakby tego było mało następnego dnia na mega zakupy (nie żebym
z tego się najbardziej cieszyła). Byłam w szoku. Ale że to co dobre
szybko się kończy to i dzień dobroci się też skończył. Muszę go częściej
wyciągać na amerykańskie komedie romantyczne Justyna z Kiełpina
Dzień kobiet nigdy nie był specjalnie udanym dniem dla mnie, od czasów podstawówki dostawałam tulipana, który po przyjściu do domu od razu "padał"... Tak też zapowiadał się 8 marca 2009 roku, kiedy to byłam w 8 miesiącu ciąży. nie miałam co liczyć nawet na zwykłego kwiatka, gdyż mój mąż był za granicą. Byłam załamana. Nie miałam przy sobie swego ukochanego mężczyzny i ten dzień był od rana dla mnie smutny i nie zapowiadał się ciekawie.
O godzinie 18, mój mąż zadzwonił do mnie z życzeniami, pytał jak się czuję co robię i gdzie jestem, gdyż jego kolega miał wrócić z zagranicy z jakąś niespodzianką dla mnie.
Faktycznie niespodzianka była i to ogromna. O godzinie 21 wszedł do domu mój mąż z ogromnym bukietem róż. To był najszczęśliwszy dzień kobiet jaki kiedykolwiek przeżyłam.
Następnego dnia trafiłam do szpitala ze skurczami, gdyż szok jaki przeżyłam widząc go po 2 miesiącach tak na mnie zadziałał że maluszek zechciał również zobaczyć tatę ;))) Magda z Somonina
Komplety srebrnej biżuterii ze Sklepu Jubilerskiego DeeM w Kartuzach trafią do pani Emilii z Miechucina, Agi z Dzierżążna i pana Rafała z Kartuz, którzy nadesłali ciekawe propozycje.
Wymarzony Dzień Kobiet... to pewnie byłoby tak, że...
obudzę sie o godzinie 6 rano jak zwykle z tym wyjątkiem, że po
przespanej całej nocy pierwszy raz od urodzenia naszego 10-miesięcznego
synka (już jak o tym myślę to się uśmiecham:)). A mój mąż... to dopiero
niespodzianka! sam zrobił sobie kanapki do pracy!:) A dalej to dopiero
niespodzianka: synek zasypia po wyjściu męża do pracy dając mi odespać
godzinę nocnego wstawania.
Po śniadanku z pociechą idę do cioci na dół na kawkę i pogawędkę.
Kolejnym punktem wymarzonego dnia byłby spacer z dzieckiem nad jezioro
(może zrobiłabym parę zdjęć bo taka ładna pogoda jest-słonko świeci i w
końcu czuć wiosnę w powietrzu).
Kiedy mąż wróci z pracy zaserwuję mu obiad (zrobiony wczoraj wieczorem
żeby mieć dziś wolne) a on z uśmiechem na twarzy powie po pierwszym
kęsie: Wyśmienity!Wspaniale gotujesz Kochanie!
Po obiedzie pobawimy sie z synkiem, a kiedy nadejdzie 19 umyjemy
szkraba. I wyjątkowo mąż zajmie sie usypianiem:)
A jak mały zaśnie to mój maż ukochany zrobi podchodząc mnie od tyłu
wręczy mi bukiet różowych tulipanów...śliczny ten bukiet:) A potem
obejrzymy dobry film, który o dziwo będzie tego dnia w telewizji o tej
porze...
Hmm...fajny byłby taki dzień...pewnie w tym roku tak nie będzie...a
może... zobaczymy... Emilia z Miechucina
W moim rodzinnym domu od zawsze był obchodzony dzień 8 marca, może nie uroczyście ale każdego roku "nasi" mężczyźni (tatusiowie, bracia, chłopacy, mężowie) witali nas z kwiatami lub słodyczami.
Jednak zawsze marzyłyśmy z mamą i siostrą aby ten czas spędzić bardzo "samolubnie" i wziąć wolny dzień od pracy, wstać z łóżka o 10:00, zjeść przygotowane przez naszych mężczyzn śniadanie, zafundować tylko i wyłącznie w ten jeden dzień w roku dla naszej trójeczki masaż twarzy czy jakąś maseczkę, gdzie na taki zabieg nigdy nie mogłyśmy się razem wybrać, następnie przyjechać do domu i zjeść już przyrządzony obiad wraz z deserem, potem przy kawce poplotkować, nie słuchać smętnych "opowieści z mchu i paproci" naszych panów, a wieczorem jeszcze co nieco pogawędzić przy lampce wina.
Wiem że to pewnie takie dosyć przyziemne marzenia jednak teraz gdy siostra mieszka za granicą prawdopodobnie będzie to jeszcze trudniejsze aby wspólnie spędzić na takich damskich przyjemnościach ten nasz "babski dzień"- Dzień Kobiet. Ale zawsze można sobie o takich wspólnych chwilach chociaż pomarzyć....:) Aga z Dzierżążna
Kobieta jest wyjątkową osobą w życiu mężczyzny, dlatego należy ją również
traktować w specjalny sposób. Moim wymarzonym Dniem Kobiet byłby dzień, kiedy wcześnie rano mężczyzna wstaje i swej partnerce życia przygotowuje śniadanie,gdy ukochana jeszcze śpi. Potem na eleganckim nakryciu przynosi to z serca przygotowane śniadanie do łóżka,wraz z pięknym bukietem kwiatów i
prezentem. A kiedy ukochana otworzy swe piękne oczy,ucieszy się z
niespodzianki. Wtedy należy powiedzieć : "Kocham Cię mój Skarbie, jesteś
kobietą mego życia, choć zasługujesz na wiele więcej". Przecież małe
rzeczy cieszą najbardziej i to one dają poczucie miłości i
bezpieczeństwa. Następnie w tym dniu bardzo dużo razy bym mówił jak ją
Kocham, ile dla mnie znaczy i ile bym zrobił dla niej, bo dla kobiety
liczy się uczucie, szczerość i opieka,troska nad nią. Zaprosił bym
ukochaną na obiad do restauracji; a na stole świece i wino. Zapytałbym
się czego potrzebuje, co mogę dla niej jeszcze zrobić. Potem romantyczny
spacer, miłe rozmowy i cały dzień razem spędzony. Gdy wrócimy do domu
będzie dla niej wyszukany romantyczny film, który w objęciach będziemy
oglądali z zapalonymi świecami i lampką wina.Wieczorem samodzielnie
przygotuję kolację, aby widziała jak bardzo się staram dla niej. Po
całym dniu bym zrobił masaż ukochanej i powiedział, że dziękuje za ten
wyjątkowy dzień i że dziękuje,że jest w moim życiu. Rafał z Kartuz
Książkę z Księgarni "Biały Kruk" w Kartuzach otrzymuje pani Magda z Przodkowa, która wykazała się wyobraźnią, nadsyłając nam opowiadanie:
Za górami, za lasami mieszkała sobie dziewczyna o imieniu Karolina. Była młodą i śliczną blondynką zakochaną po uszy w chłopaku o imieniu Patryk, on też kochał ją bardzo mocno..Byli parą od trzech lat, rzadko kiedy się kłócili, mieli plany związane już ze wspólna przyszłością. Powoli zbliżał się w kalendarzu 8 marzec, czyli Dzień Kobiet- dzień , w którym każda kobieta chce czuć się wyjątkowo. Karolina zastanawiała się czy Patryk czymś ją zaskoczy , czy będzie to taki sam dzień jak rok , czy dwa lata temu. Gdy nadszedł ten dzień Karolina o 9 rano otrzymała śniadanie do łóżka od Patryka, on pocałował ja w policzek i poleciał do pracy. Ona zauważyła, że pod róża na stoliczku był liścik, na którym pisało: Wieczorem o 17 podjedzie po Ciebie limuzyna, do której wsiądziesz i pojedziesz tam gdzie zabierze Cię kierowca. Karolina nie miała pojęcia co Patryk szykuje. Ubrała swoją najpiękniejsza sukienkę, ślicznie się wymalowała i czekała na limuzynę. Gdy nadeszła godzina 17 pod jej dom podjechała biała limuzyna, kierowca otworzył jej drzwi i odjechali..W czasie drogi dopytywała się gdzie jadą, ale kierowca nic jej nie chciał powiedzieć. Gdy dojechali na miejsce kierowca zawiązał Karolinie oczy apaszką i oddał w ręce Patryka. Karolina nie wiedziała o co chodzi, ufała Patrykowi dlatego szła cały czas za jego ręką. Gdy znaleźli się na miejscu Patryk zdjął apaszkę Karolinie, gdy ona otworzyła oczy spojrzała i zaczęła płakać..Patryk stał z orkiestrą która wynajął i zaczął śpiewać jej piosenkę pod tytułem: Tylko ona zespołu Effect. Karolina nie wierzyła w to co widzi. Patryk śpiewał jej piosenkę, na środku stał stół z świecami. Gdy skończył śpiewać podszedł do niej i ją pocałował a następnie zaprosił do stolika. Kolacja była już przygotowana, w czasie kolacji orkiestra przygrywała im ich ulubione piosenki. Gdy oboje skończyli jeść Patryk oznajmił Karolinie, że to nie koniec wieczoru. Kazał jej znowu zawiązać oczy apaszką. Po kilku minutach, kazał zdjąć i na ścianie pomieszczenia w którym się znajdowali ujrzała jakiś obraz. Patryk przygotował krótki filmik o ich wspólnym życiu, o tym jak się poznali, co ich połączyło w kilku słowach całe trzy lata które razem spędzili. Karolina płakała ze szczęścia, gdy film się skończył Patryk podszedł do niej i dał jej bukiet jej ulubionych róż, i powiedział, że bardzo ją kocha i że chce z nią spędzić resztę swojego życia. Karolina była w szoku po tym co Patryk jej przygotował, ale po chwili przytuliła go i powiedziała, że też chce z nim spędzić całe swoje życie. Gdy oboje wyznali co czują i czego oczekują Patryk chwycił Karolinę za rękę i zaprosił do tańca. Przetańczyli pół nocy ze sobą, potem wrócili do domu. Karolina na zawsze miała w sobie te wspomnienia, był to dla niej najpiękniejszy dzień w życiu. Magdalena z Przodkowa
Książkę z Księgarni "Fajtek" w Kościerzynie otrzymuje pani Ania z Kościerzyny, która wspomina 8 marca jeszcze z czasów PRL-u, gdy była małą dziewczynką. Jak wygląda Dzień Kobiet oczami dziecka?
8 Marca.Rok 1985. Przyszłam już ze szkoły i biegnę do Mamy, do biura przy zakładzie produkcyjnym. Dziś wielki dzień z okazji Dnia Kobiet przyjeżdża dyrektor z Gdańska!
Siadam cichutko w kąciku, Panie które przyszły wprost z linii produkcyjnej niecierpliwie czekają i wreszcie jest! Dyrektor siada za biurkiem, wyjmuje listę. Panie podchodzą kolejno, dyrektor wręcza goździki (obowiązkowo główką do dołu), paczkę kawy i rajstopy - panie kwitują odbiór. Na końcu uścisk ręki dyrektora i następna pani podchodzi po odbiór upominków..To święto, prezenty i sposób ich wręczania (kwitowanie odbioru) tak wyśmiewanie w dzisiejszych czasach. ja jednak wciąż żywo pamiętam rozognione policzki i uśmiechy na twarzach Pań które choć na parę minut przypominały sobie o swojej kobiecości (w miejscu gdzie fizycznie pracuje się na linii produkcyjnej nie jest to łatwe). Niech żyje Dzień Kobiet!
Storczyk z Kwiaciarni Danuty Zaremby w Kartuzach otrzymuje pani Beata z Kartuz za zabawne wspomnienie z roku 1984:
W 1984 roku wszystkie Panie z zakładu w którym pracowałam w dzień 8-go marca ówczesny Dyrektor zaprosił do kawiarni Osiedlowa na spotkanie na godzinę 13.00. Zostałyśmy zwolnione z wykonywanych obowiązków służbowych od godziny 13.00,by świętować Dzień Kobiet. Tak więc w grupie 32 kobiet plus 20 mężczyzn ,którzy nam towarzyszyli zebraliśmy się w Osiedlowej. Tam przygotowano nam stoły wzdłuż w kształcie prostokąta, gdzie z jednej strony usiadł Dyrektor z zastępcą i kilkoma kierownikami. Wszystkie Panie przywitano ,złożono życzenia ogólnie wszystkim , pojedynczo obdarowano nas po jednym tulipanie , w między czasie stawiano na stoły obiad dla każdego. Po złożonych życzeniach Dyrektor wstał i zaproponował odśpiewanie Paniom Sto Lat, więc zanucił ….stooo laaat i w tym momencie wypadła dyrektorowi z ust górna sztuczna szczęka do wyporcjowanego stojącego obiadu no i wszyscy wpatrzeni w twarz dyrektora ….. wybuchnęli głośnym śmiechem .Dyrektor nic więcej tylko pośpiesznie chwycił szczękę , zarazem przepraszając wszystkie Panie w dniu ich święta. Pośmialiśmy się jeszcze przez chwilę no a potem biesiadowaliśmy łącznie z tańcami. W pewnej chwili do tańca poprosił mnie zastępca dyrektora ,podczas którego ja mimowolnie pochylając twarz na kołnierz garnituru z-pcy dyrektora wybrudziłam go mocno czerwoną szminką z moich ust wręcz usta się odbiły na pięknym nowym garniturze. Dostrzegła to jedna z moich koleżanek szepcząc mi później do ucha. Oczywiście do końca biesiadowania ten Pan w tym wybrudzonym garniturze był. Zastanawialiśmy się z koleżankami co powie Jego żona o ,,odbitych na czerwono ustach na kołnierzu.To jest dzień kobiet niezapomniany, kiedykolwiek spotykam się do dziś z ówczesnymi współpracownikami wracamy wspomnieniem do 8 marca z 1984 roku w kawiarni Osiedlowa przy ul Jeziornej. To był jeden z wielu świąt dnia kobiet w moim zakładzie pracy, gdzie zorganizowano go w kawiarni, inne organizowano także na świetlicy zakładowej ,gdzie panie były zwalniane z obowiązków służbowych z części dnia pracy, spotykając się przy kawie i ciastach. Każdego roku dostawałyśmy z reguły tulipana plus jakieś upominki niekiedy rajstopy albo czekoladę albo paczkę kawy naturalnej lub tzw. bon na zakup słodkości lub zakup rzeczy osobistych. Zawsze w dzień 8 marca kobiety wyręczane były w obowiązkach przez mężczyzn współpracowników. Moje wspomnienia z 8-go marca z lat pomiędzy 1975 a 1988 mogłabym nazwać Zakładowe Święto Dnia Kobiet. Beata z Kartuz
Moim marzeniem jest, otrzymanie w tym dniu od męża zwykłego tulipana.
Będąc dzieckiem pamiętam, że mój tata zawsze w tym dniu przynosił mamie
własnie tulipana. Czasami był zgnieciony lub złamany w torbie, bo
przecież to mężczyźni kiedys bardziej swiętowali w tym dniu, ale nigdy
nie wrócił z pracy bez kwiatka - tulipana.
Ja niestety nie mogę liczyć na tulipana - nawet złamanego, gdyż mam
urodziny dzień wczesniej, więc mój mąż kupuje mi kwiaty z tej okazji i w
tym dniu, ale nigdy na dzień kobiet. Twierdzi, że co dzień kupować
kwiaty to za dużo. Jolanta z Kartuz
A więc...zaczynam dzień od śniadania do łóżka, kwiaty, potem reszta przedpołudnia przeznaczona na kobiece przyjemności; manicure, pielęgnacja twarzy,masaż. Następnie spotkanie z koleżankami na kawce i ciastku na ploteczkach a potem może jakieś zakupy...
Wieczorem kolacja przy świecach dla 2 osób i tańce. Angelika z Kartuz
Idealny dzień dla mnie jako dla kobiety, dzień który jeszcze się nie zdarzył, ale zawsze zdarzyć się może…
Rano budzi mnie pocałunek ukochanego mężczyzny, który zasypuje mnie czułymi słówkami .Idę do łazienki -ważę 2kg mniej ,tym czasem pyszne śniadanie jest już gotowe ,w trakcie śniadania rozpakowuję prezenty od partnera np. drogie klejnoty .Potem relaksująca kąpiel z olejkami następnie pół godziny ćwiczeń w klubie fitness z moim przystojnym trenerem. Chwila oddechu i odwiedzam fryzjera po fryzjerze przychodzi czas na masaż-masażysta stwierdza że pierwszy raz masuje tak piękne ,zgrabne ciało!!! Zrelaksowana ruszam na zakupy z przyjaciółkami(karta bez limitu) Wracam do domu ,popołudniowa drzemka i robię pokaz mody przed wielkim lustrem -mierząc wszystko co dziś kupiłam! Mój facet zaprasza mnie na romantyczną kolację przy świecach ,obsypuje mnie kwiatami i komplementami. Wracam do domu ,biorę gorącą kąpiel ,i zasypiam w silnych ramionach mężczyzny… Marzena z Szarłaty
Dzień Kobiet wg mnie powinien być wyjątkowy, z tego względu, że mężczyźni nie należą do osób,którzy poświęcają dużo uwagi kobietą, które im towarzyszą w swojej codzienności.
Zazwyczaj tłumaczą się brakiem czasu, zapracowaniem czy też zmęczeniem.
Z reguły zdają sobie sprawę z tego ile kobiety robią dla nich,ale nie potrafią im tego okazać.Dlatego jestem zwolenniczką takiego święta, święta dzięki któremu można
wyrazić swój szacunek do pracy jaką wykonują kobiety, podziękować za to co robią dla nich i jak bardzo starają się o to by każdy dzień był wyjątkowy, a mężczyzna zadowolony.
Kobieta w takim dniu powinna być rozpieszczana, powinna poczuć, że jest wyjątkowa dzięki swojej pomocy,opieki, troski i pracy.
Święto 8-go Marca można spędzać na różne sposoby.Warto spędzać je wyjątkowo tak by dzień ten był niezapomniany.Taki dzień wg. mnie wygląda następująco:
W ciągu dnia warto zaplanować swojej kobiecie wizytę u kosmetyczki, masażystki bądź fryzjera po to by mogła zapomnieć o wszystkich troskach i się zrelaksować....
Drugą część dnia mógłby zaplanować w domu.Zorganizować miły wieczór,coś ugotować, włożyć świeże kwiaty do wazonu z przeznaczeniem dla partnerki, zapalić świece na stole,
dziesiątki świeczek w koło pokoju przy zgaszonym świetle i lampce czerwonego wina.
Zakańczając ten wspaniały dzień powtórnym podziękowaniem za wszystko przy np.romantycznej komedii.
Bo pamiętajmy każda kobieta lubi gdy jej mężczyzna dostrzega nie tylko jej piękno, ale i także to jaka jest każdego dnia i jakie ma wspaniałe serce. Natalia z Kartuz
W temacie niezapomnianego dnia kobiet można by pisać długo.
Kawa o poranku podana do łóżka z różą i uśmiechem zapowiada niezapomniany dzień...
Później w trakcie dnia krótki SMS o wielkiej mocy ,,Kocham Cię" wywołuje uśmiech na twarzy.
Mój ukochany czeka na mnie po męczącym dniu i z nonszalanckim uśmiechem mówi,że ma dla mnie niespodziankę.Zabiera na kawę i moje ulubione ciastko.
Wieczorem radość przynosi film,który oglądam przytulona do mojego skarbu. Monika z Cieszenia
Najpiękniejszym i najbardziej zadziwiającym dniem w moim życiu był 8 marca 2009 roku. Mąż postanowi sprawić nam przyjemność... Zamówił bilety na lot do Paryża. Wylecieliśmy o 4 w nocy. polecieliśmy jedynie na jeden dzień. Trochę zwiedziliśmy, tamtejsze budynki i ludzie... coś nie do opisania. A największa przyjemność sprawiło mi to, iż mogliśmy całować się i cieszyć się Sobą pod Wierzą Eiffela. Do domu wracaliśmy już wieczorem... Ten gest,jakże szalony uświadomił mi ,że muszę być dla niego wyjątkowa kobietą. Ola z Sierakowic
Chciałabym ten dzień spędzić z ukochaną osobą tylko we dwoje.kolacja przy świecach w jakimś hotelu butelka wina w pokoju,jacuzzi, dyskoteka w klubie, spacer we dwoje przy zachodzie słońca. Poprostu tego dnia chciałabym czuć że jestem kochana i ważna dla mojego mężczyzny że jestem dla niego jedyną wspaniałą kobietą i czuć że mu dobrze ze mną. Agnieszka z Kiełpina
Był 8 marca 1999 wróciłam do domu z zajęć i zobaczyłam na półce kartkę z życzeniami nadesłaną przez mojego narzeczonego.Jakie było moje zdziwienie kiedy zauważyłam,że przesyłka jest otwarta.Myślałam wtedy,że moja mama z ciekawości otworzyła i przeczytała.Zdenerwowałam się wtedy i zapytałam ją dlaczego otwiera moją pocztę,ale nic nie usłyszałam tylko mama podała mi kopertę zaadresowaną do mnie.Nawet nie wiecie jak było mi wstyd kiedy okazało się,że mój chłopak pamiętał o nas i przysłał nam okolicznościowe kartki.Widziałam po minie mojej mamy,że było jej przykro.Wieczorem kiedy mój chłopak przyjechał do mnie opowiedziałam mu tę historię i razem z mamą mocno uśmialiśmy się z tego.Teraz jeśli mój mąż chce coś komuś dać robi to osobiście,a ja co roku o tej porze mam co wspominać z uśmiechem na ustach.Mamy dwie córki i w tym dniu zawsze po koleji dostajemy do rąk własnych te upominki,które mąż i tata przygotował dla nas w tym dniu.Dla innych może to jest mało zabawne i romantyczne,ale dla mnie uśmiech na wiele,wiele lat. Lidia z Sierakowic
Każdy człowiek pragnie mieć przyjaciela. Otacza nas bardzo wiele osób, jednak często w tym tłumie czujemy się samotni. Wśród dużej grupy ludzi, których codziennie spotykamy jest wielu naszych kolegów, znajomych, a także tych, o których prawie nic nie wiemy, bo widujemy ich tylko podczas zakupów lub spacerów w parku. I chociaż dużo wokół nas osób, to przyjaciół wśród nich jest niewielu. Mamy duże szczęście jeśli jest choć jeden. Dzień Kobiet okazał się moim najlepszym dniem życia, jaki mogłam sobie wymarzyć, ponieważ wtedy spotkałam mojego obecnego męża. Tego dnia przede wszystkim pojawił się w moim życiu. A stało się to właśnie 8 marca w autobusie, kiedy wypadł mi portfel z dokumentami. Gdy wychodziłam z autobusu, zatrzymał mnie mężczyzna, który wręczył mi zgubę. Przestraszyłam się i jednocześnie ucieszyłam, że nie wiedząc, iż go zgubiłam, miałam swój portfel już przy sobie. Znalazca chciał porozmawiać, ale ja nie miałam czasu, ponieważ byłam spóźniona do pracy. Podziękowałam i szybko się oddaliłam. Dzień strasznie mi się dłużył i chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu, by móc wreszcie odpocząć. Wracając, byłam niezmiernie zaskoczona, ponieważ przed moim domem spotkałam tego samego mężczyznę i to z bukietem róż. Byłam ciekawa, jak mnie znalazł. Później z rozmowy z nim dowiedziałam, że sprawdził w portfelu moje dane. Wraz z kwiatami otrzymałam także życzenia. Zaprosił mnie również na kolację. Miałam pewne opory, bo w końcu byłam bardzo zmęczona, ale przekonał mnie, że należy mu się nagroda za znalezienie portfela. Zresztą mnie samej potem wydał się to świetny pomysł, ponieważ byłam zaintrygowana jego osobą i mile zaskoczona jego gestem. Kolacja i rozmowa już ze znajomym mężczyzną o imieniu Leszek okazała się udana. Ten dzień okazał się najlepszym dniem samym w sobie. Zaczęliśmy się spotykać. A po dwóch latach pobraliśmy się i jesteśmy szczęśliwym małżeństwem od roku. Miałam ogromne szczęście, bo tak pięknego dnia spotkałam jednocześnie moją miłość życia, ale też najlepszego przyjaciela. To najpiękniejszy prezent, o jakim kobieta może marzyć. Szczególnie 8 marca. Anna z Kiełpina
Dzień Kobiet jest świętem międzynarodowym. Od prawie już wieku wpisał się do kalendarza dni świątecznych, ale nigdy w Polsce nie był dniem wolnym od pracy.
W tym dniu, kobiety są obdarowywane upominkami, ale także i kwiatami. Bo jaka kobieta nie lubi dostawać prezentów ? Powód jest bardzo prosty, miło nam, gdy się o nas myśli i jesteśmy doceniane, a nic tak nas nie cieszy, jak dowody sympatii.
Przyszedł jak zawsze do mnie, przyniósł piękne tulipany. Usiedliśmy i rozmawialiśmy o poprzednich dniach które każdy z nas przeżył. W pewnym momencie, zerwał się i powiedział że ma dla mnie niespodziankę. Ucieszyłam się bardzo, bo jaka kobieta nie uwielbia niespodzianek. Chyba żadna. Z zachwytem usiadłam do samochodu, nie znając planu naszej drogi. Jechaliśmy bardzo powoli, słuchając w trakcie podróży romantycznych piosenek. W końcu dotarliśmy na miejsce. Była to, maleńka restauracja. Weszliśmy do środka, a tam czekała na nas już romantyczna kolacja. Nie wiedziałam co powiedzieć. Dech zapierał mi w piersiach. Po skończonej kolacji, on, oznajmił mi że to nie koniec niespodzianek na dzisiaj. Usiedliśmy do samochodu, a ja nie znając celu naszej dalszej podróży i tak byłam szczęśliwa. Po kilku godzinach dojechaliśmy na miejsce. Okazało się że zabrał mnie, aby pokazać mi wschód słońca i nie tylko. Wysiedliśmy z pojazdu. On zasłonił mi oczy opaską. Bałam się, bo nie wiedziałam co za tym wszystkim się kryje. Szliśmy bardzo powoli, a on trzymał mnie bardzo mocno za rękę, tak jak by chciał mi coś przekazać, coś powiedzieć. W pewnym momencie, powiedział, że mam odsłonić oczy i zdjąć opaskę. Zrobiłam to. A następnie, przeraziłam się, gdyż na około mnie było pełno różnorodnych kwiatów. Zaczęłam się zastanawiać, o co tu wg chodzi. A on uklęknął przed mną, wyjął pierścionek i poprosił mnie o rękę. Nie wiedziałam co powiedzieć. Tego uczucia do dziś nie da się opisać. Bo nie każdy w tym dniu może przeżyć, tyle co ja przeżyłam. Niby tak zwyczajnie, a prawie jak w bajce. Od tego dnia stałam się najszczęśliwszą kobietą pod słońcem. Aleksandra z Przodkowa
Mój wymarzony Dzień Kobiet chciałabym żeby wyglądał następująco: wstaje
rano toaleta, śniadanko i cały dzień tylko dla mnie... najpierw udałabym
sie do SPA na rózne zabiegi, masarze następnie makijaż,fryzurka no
oczywisci chciałabym żeby obsługiwali mnie tylko mężczyżni w tym SPA i
salonie piękności:) następnie zakupy i potem do knajpki z koleżankami na
jakieś winko i ploteczki. Myśle że moje marzenia są podobne jak
większości kobiet i są bardzo realne spełnienia. Beata z Cieszenia
Każdy dzień w roku ma w sobie coś godnego zapamiętania, tak tez jest z
Dniem Kobiet.
Uwielbiam dzień kobiet, chyba tylko ze względu na to, ze dziewczyny w
szkole traktowane są jak księżniczki:) są zwolnione od pytania na
lekcji, oraz zostają obdarowane upominkami od kolegów :) przeważnie są
to kwiatki, czekoladki czy cukiereczki, ale bywało tak, że zdarzało im
się zapomnieć, że to `już` wtedy kupili chociaż kakałka do picia ze
szkolnego sklepiku :) Może dosyć pisania o moich ogólnych
spostrzeżeniach na temat Dnia Kobiet, więc zacznę opisywać ten
niezapomniany.... Spacer,
upominek i słowa `Kocham Cię`, niby nic takiego, ale dla mnie znaczyło
tak wiele... wierzę, że pewnego dnia spotka mnie coś dużo lepszego,
marzy mi się spacer nad morzem o zachodzie słońca z ukochana osoba przy
boku. Tego roku to święto zapewne będę świętować sama, w domu...
Zgłosiłam się do konkursu, aby poczuć się doceniona, wymyśliłam krótki
wierszyk, może nie jest to arcydzieło, ale jest mój własny i lubię go.
Dzieci małe, średnie, duże
bierzcie szybko w ręce róże
dajcie Paniom uśmiech i kwiatki
dla każdej koleżanki, siostry i matki.
Kobiety małe i duże uwielbiają dostawać róże,
pamiętaj o tym kolego
gdy zbliża się dzień w roku jedyny
Dniem kobiet` zwany, przez wszystkie Panie uwielbiany. Małgorzata z Kaplicy
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze