Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
RobinHut, ale może ludzie nie mają tyle samozaparcia, aby pracować samemu nad sobą. Wolą robić to w grupie lub przy pomocy wskazówek od osób, które postrzegają jako autorytety w danej dziedzinie. Sportu lub żywienia. Istnieje też taka możliwość, że np. nie mają takie osoby wsparcia w swoim otoczeniu, np. mąż woli walnąć trzy piwka przed telewizorem, zamiast ruszyć 4 litery. Ty masz żonę, Twoja żona ma Ciebie, oboje macie czas - sprawa jest prosta i wymarzona. Nie wszyscy tak mają. Gdy niemal 20 lat temu zacząłem bawić się w bieganie, tylko przez chwilę było kilka osób zainteresowanych tego typu aktywnością. Łatwiej było spotkać w Kartuzach debila, który w biegacza próbował czymś trafić, niż innego biegacza... Wiem, co to samozaparcie, dlatego jestem w stanie wziąć pod uwagę to, że okoliczności mogą być na tyle trudne, że niektórym tego samozaparcia może zabraknąć. Poza tym osobiście wolałbym, aby moja kobieta szła do fitnessu niż sama latała po lesie. Gdy ja latam po lesie, to największym zagrożeniem w tym lesie jestem ja ;) . Taki żart, ale kiedyś mojemu psu udowodniłem, że tylko mnie powinien się w lesie obawiać... Spotykało się sarny, dziki, półdzikie psy i inne okoliczności przyrody, ale to nadal ja byłem najbardziej niebezpieczny. Kiedyś skręciłem z drogi w las, gdy mnie obszczekiwały półdzikie psy. Oczywiście uciekły, a ja byłem za wolny i nie miałem napędu na cztery łapy :D ... Inną sytuację mają kobiety... Świat jest zbyt dziwny, aby pozwalać sobie na niepotrzebne ryzyko... RobinHut, rozumiemy, że nie lubisz dietetyków i fitnessy. Wszyscy zrozumieli. Daj jednak ludziom podejmować decyzje, nawet błędne. Niech wydają pieniądze w taki sposób, w jaki chcą. Ja jestem raczej jednostką aspołeczną i umiem się odnaleźć w samotniczym trybie życia, jednak np. pod koniec studiów chodziłem na zajęcia z capoeiry i całkiem miło wspominam zabawę w grupie :P . Próbowałeś czegoś "grupowego"? Pozdrawiam Japco
Mozna pracowac nad soba ale bez inwestowania w oszustów typu dietetyczki czy fitnesowe koguciki czy lalunie ;) Co niektorzy na tym forum pytaja już nawet o dobre wróżki z okolic Kartuz....MASAKRA ;) A swoja droga i tak wniosek jest jeden - i ci co uprawiaja sport i ci co nie uprawiaja go i tak umierają w średniej wieku dla mężczyzn i kobiet .... ;)
errata: pochwaliłeś... Za szybko palce mi chodzą czasem :P
RobinHut, pochwaliłem się, że masz wspaniała kobietę, która z Tobą biega, a nie bierzesz pod uwagę tego, że niektórzy chcieliby trochę popracować nad swoim zdrowiem, kondycją i figurą. Skoro nie chcesz tym osobom pomóc, to przynajmniej im nie przeszkadzaj. Niektórzy potrzebują motywacji w postaci wskazówek od dietetyka, inni motywację znajdują w tym, że spotkają się w jednym miejscu z innymi osobami, które również chcą się trochę spocić... Masz partnerkę do biegania, jesteście w stanie razem wyjść... Niektórzy tak nie mają. King of Snake, chyba nie udało się Tobie rozładować napięcia, więc ja spróbuję: :D Aha, izotonik to napój, który ma stężenie takie, żeby płyn był łatwy do wchłonięcia przez organizm, czyli np. wystarczy trochę soku dolać do wody. Tyle, aby płyn nie był całkiem wodnisty, a jednocześnie nie był na tyle słodki, aby wzmagać pragnienie. Aha nr 2, nie polecam odchudzania się. Organizm przyzwyczaja się do bardziej oszczędnego wykorzystania kalorii, a jednocześnie nastawia się do magazynowania w momentach, kiedy ma taką możliwość. Podstawa jest taka, aby po prostu jeść mniej i nigdy nie pozwalać sobie na jakiekolwiek wyskoki, powodujące rozepchanie żołądka. Przykładowo: jeśli będziemy jedli 50 kCal mniej dziennie, to po roku mamy 18.250 kCal. Kiedyś słyszałem, że 1 kg masy ciała to 7.000 kCal, a więc ograniczenie pożywienia o 50 kCal dziennie daje po roku 2,6 kg masy ciała mniej. Aha nr 3, w tym miesiącu zrobiłem sobie 2-dniową głodówkę. Co ciekawe, po wszystkim miałem ssanie na jedzenie przy jednoczesnej awersji do słodyczy i alkoholu. Mój organizm szukał wartości odżywczych, a nie pustych kalorii. Pozdrawiam Japco
No ja mam ponoć mocno zrytą korę mózgową, niektórzy jak widzę mają ją naciągniętą jak materiał na bęben perkusji, ;) Pobiegnijcie do dietetyczki, zapłaćcie jej za spotkania i może coś wam się poprawi od tego, hihihi
wyluzujcie dziewczyny :D znacie powiedzenie - kto sieje wiatr zbiera burze ? proszę, nie raportujcie że on mnie obraża ...... :P
A z rycia ziemi pozostal plon i owszem, zryty mozg:)
Robinie, chocbys sie pocil i smrodzil nie wiem jak, gburem byles i pozostaniesz, milego dzionka.
To proponuję ci psychologa jeśli dietetyczka już ci nie pomaga, hihihi
Zacytuj mi proszę, gdzie napisałam że chodzę do dietetyka czy na fitness?? Usługi dietetyka to takie same jak np. psychologa. Nie widzę w tym nic nie stosownego, jeśli ma się czas, cheć i pieniądze to sprawa indywidualna, a ty widać po słownictwie jestś nikim, i myślę, że żona twoja to wytwór twojej wyobraźni, chciałabyś mieć taką, ale niestety... faceci muszą reprezentować jakiś poziom, a ty go niestety nie masz...:) miłego dnia życzę:)
Aluś, skoro wieloryby odchudzają się płacąc za tzw fitnesy czy oszukańcze dietetyczki to chyba nie czuja się najszczęśliwsze , moja żona biega ze mną, ma świetną figurę, jest szczęśliwa i mądra i nikomu żadnemu frajerowi czy frajerce nie płaci za wciskanie kitów - POTRAFISZ ZROZUMIEĆ O CO MI CHODZI ? ;) behe2, z gburem ryjemy ziemię i jest z tego jakiś plon, ty ryjesz w klawiaturę i pocisz się i nic oprócz smrodu twojego potu spod pachy i tak nie ma ;)
Chciałam tylko zauważyć, ze tak się Robinek skupia na fitnessie, bieganiu, dietetycznych gabinetach, a chyba nie to najważniejsze:) Lepiej być szczęśliwym "pasztetem" jak to Robin nazywa niż nieszczęśliwą wiecznie narzekającą z idealną figurą panią. Przejrzyj sobie wyniki badań, które potwierdzają, że najbardziej szczęśliwe kobiety to te które dobrze czują się w swoim ciele, nawet jeśli tu i ówdzie jest więcej na brzuszku.
Sadze, ze dowcip Kinga jest skierowany raczej w strone Robina... zeby zrozumial, ale matoł i tak nie wie o co chodzi, skoro takich epitetow uzywa na forum, to pewnie razem ze szwagrem gburem uprawia te 30 ha, a glową ryje w ziemi i tak mu ten mózg zryło:)
Tobie tez raczej rozumu nie przybedzie od pisania tych glupot i chyba juz w ogole...
Co Ty Robin masz z ta inteligencja?? Co fitnes i odchudzanie ma do tego? Wez mi to wytlumacz
Sądzisz, że Alusia zrozumie ????? ;) No chyba, że schudnie na fitnesie i dietetyczce ;)
Widzę, że nowy romans się zawiązał ;) Aluś i Robin się sparowali i już czuć chemię... ;) A tak na rozładowanie dowcip (tak lekko uszczypliwy w stronę Alusi, który nie cierpi facetów tak samo, jak Robin kobietek): Spotykają się dwie koleżanki: - Hej, kopę czasu - ale Ty przytyłaś!!!!! - Teraz to już schudłam - wcześniej wyglądałam tak jak Ty...
Aluś, jak wspomniałem - to, że ubędzie ci kilogramów nie oznacza, że będziesz mądrzejsza, niestety.... ;) A gburem to jest mój szwagier, ma ponad trzydzieści ha ziemi, ;)
Ha ha, dobry jesteś widzę że szacunek do kobiet procentuje w twoim związku. Ja nie mam potrzeby, żeby biegać, wole inne formy aktywności, ale skoro ty widzisz taka potrzebę u twojej żony, to niech biega bidulka. Współczuję jej takiego gbura w domu, pewnie jak raz biegać nie chce to jej manto spuszczasz, bo po twoim słownictwie widać z jaki typem mamy do czynienia. A jeśli chodzi o artykuł do którego zacząłeś głupi temat to kobietki WYGRAŁY ZA DARMO wizyty i konsultacje:)
Pomoc dietetyka jest wskazana, ale trzeba pamiętać, że daje on jedynie wskazówki. Zamiast samemu zgłębiać pewną wiedzę, korzysta się z wiedzy kogoś, kto w tym siedzi... Nie wydaje mi się, że problem z wagą to choroba... Dzisiaj 70. rocznika wyzwolenia obozu w Auschwitz. Chodzi takie powiedzenie o tym obozie: w Auschwitz nikt na otyłość nie chorował... Wiem, że taki tekst jest gwałtem na pamięci ofiar tego obozu, ale ... daje do myślenia... Skłania do wniosku takiego, że rzeczywiście na otyłość nie chorują osoby, które nie jedzą więcej, niż ich organizm potrzebuje do życia... A propos fitnessów: doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w obecnych czasach bardzo ciężko umówić się z kimkolwiek na wspólne bieganie. Nawet na tym forum próbowano się umawiać i skończyło się raczej tylko na gadaniu... Jeśli ktoś nie chce być samotnikiem, idzie w miejsce, gdzie może spotkać inne osoby, które też chcą poćwiczyć. I wtedy super sprawą jest taki fitness... Aby zimą, w każdych warunkach, biegać po dworze, trzeba mieć dobre zdrowie, kondycję oraz trzeba zawsze trafić z ubiorem odpowiednim do pogody, a to się nie zawsze udaje. Łatwo jest biegać po dworze, gdy się lata codziennie lub niemal codziennie, bo wtedy reaguje się na bieżąco na zmiany pogody. Gdy się wychodzi pobiegać 2 lub 3 razy w tygodniu, łatwiej jest o popełnienie błędu, który może skutkować przeziębieniem. Np. w grudniu załatwiłem się, gdy nie wziąłem szalika na bieganie. 10 stopni mrozu, trochę mi zawiewało pod dresik i, gdy do domu wróciłem, cycki miałem czerwone od mrozu. Oczywiście zdrówko się na jakiś czas trochę popsuło :P Aha, muszę zacząć chodzić na fitnessy, skoro RobinHut tak je reklamuje :D . Wystarczy, że przejdę na drugą stronę ulicy :P Pozdrawiam Japco
Alus, skoro zarabiasz na siebie to pewnie możesz zdradzać swojego mężusia na siłowni ;) Moja zona biega ze mną i chciałabyś mieć taka figurkę jak ona ;) Współczuj sobie...... moderowane
Bo to jest właśnie szowinistyczne myślenie tępego faceta. Na szczęście jest to gatunek na wymarciu. Nic poza noszeniem pustaków nie potrafią, a jak wracają po całodniowej harówce (na zachcianki głupiej żony) to ślinią się na widok każdej napotkanej dziuni. A tak wracając do tematu, to nie wiem właściwie skąd te przekonia, ale facet może zdradzać i wyginać się jak kogut, facet może kasę na automatach tracić, może co miesiąc puszczać z dymem papierosowym z 500 zł na miesiąc. Ale Kobieta????????? No po prostu skandal jakby chciała wydać pieniądze na swoje potrzeby. Robinku chyba żyjesz jeszcze starym systemem, kobiety same zarabiają na swoje potrzeby przynajmniej większość, i nie muszą na co dzień znosić właśnie takich tanich komentarzy. Współczucia dla Twojej Żony o ile takowa się znalazła;)
Hehe chyba robinowi ktos rogi doprawil na silowni, prosze nie wrzucaj wszystkich do jednego wora bo faceci na fitnesach tez nie sa swieci. Chodza i napinaja sie jak koguty zeby jakas uwage zwrocila a potem "siedza" w saunie hihi
Robin, glupia to moze jest twoja zona, a ty nazwales tutaj wszystkie glupie zony, a moze to z toba jest cos nie tak?
Jezeli ludzie chcą placic za bieganie to niech placa skad to wasze oburzenie?? Jedni płacą za sex ale przeciez sami tez moga za darmo a inni za bieganie, dużo jest takich abstrakcji
Pewnie , że mam rację, baby chodzą na te całe fitnesy żeby poplotkować albo wyrwać jakiegoś przystojnego "trenera osobistego" ;) A chłopy do roboty i harować na te głupie żony ;) A na tych fitnesach to wszystko to jest jedna wielka ściema no i zarabiają na głupkach kasę bo to jakiś napój "izotonic" trzeba kupić, a to koszulki specjalne trzeba kupić, ludzie !!!! idiotów naprawdę na świecie nie brakuje. Jak wspomniałem - dresy, adidasy i pobiegać a gwarantuję, że zdrowie się poprawi , sylwetka poprawi się a o samopoczuciu nie wspomnę , i biegać po lasach, polach a nie w tych klimatyzowanych salkach - zapomnicie o grypach czy anginach ;)
Robin ma co nieco racji:
Powiem tak - do roboty niech się wezmą lampucery jedna z drugą zamiast biegać po fitnesach czy dietetykach to im tyłki i brzuchy nie będą rosły, a jak już pani jest leniem śmierdzącym to wystarczy kupić dresy, buty i np trzy razy w tygodniu najpierw długie spacerki a potem powoli biegać i sylwetka będzie bez pomocy tych szamanów od diet czy fitnesów, ;)
Ale chyba bezpieczniej jest jak sie odchudza z pomoca fachowca niz samemu glodząc się albo jakieś inne diety cud. A co do fitnesu to chyba lepsze niz lezenie na kanapie i narzekanie. Pamiętaj otyłość to choroba!!!! Wiec jeśli chociaż troche mozna sobie pomóc to nie porównuj tego z próżnością
Punciak, ale moje myślenie czy tych kobiet co to całymi dniami tylko w lusterkach sterczą i płacą za jakieś fitnesy czy inne bzdury jak np tzw dietetyków? hihihi
Robinhut- co to za prostackie myślenie?!
Ech te kobiety, myślą, że jak schudną o 2 kg to przybędzie im 2 kg mądrości czy inteligencji, hihihi
RobinHut, ale może ludzie nie mają tyle samozaparcia, aby pracować samemu nad sobą. Wolą robić to w grupie lub przy pomocy wskazówek od osób, które postrzegają jako autorytety w danej dziedzinie. Sportu lub żywienia. Istnieje też taka możliwość, że np. nie mają takie osoby wsparcia w swoim otoczeniu, np. mąż woli walnąć trzy piwka przed telewizorem, zamiast ruszyć 4 litery. Ty masz żonę, Twoja żona ma Ciebie, oboje macie czas - sprawa jest prosta i wymarzona. Nie wszyscy tak mają. Gdy niemal 20 lat temu zacząłem bawić się w bieganie, tylko przez chwilę było kilka osób zainteresowanych tego typu aktywnością. Łatwiej było spotkać w Kartuzach debila, który w biegacza próbował czymś trafić, niż innego biegacza... Wiem, co to samozaparcie, dlatego jestem w stanie wziąć pod uwagę to, że okoliczności mogą być na tyle trudne, że niektórym tego samozaparcia może zabraknąć. Poza tym osobiście wolałbym, aby moja kobieta szła do fitnessu niż sama latała po lesie. Gdy ja latam po lesie, to największym zagrożeniem w tym lesie jestem ja ;) . Taki żart, ale kiedyś mojemu psu udowodniłem, że tylko mnie powinien się w lesie obawiać... Spotykało się sarny, dziki, półdzikie psy i inne okoliczności przyrody, ale to nadal ja byłem najbardziej niebezpieczny. Kiedyś skręciłem z drogi w las, gdy mnie obszczekiwały półdzikie psy. Oczywiście uciekły, a ja byłem za wolny i nie miałem napędu na cztery łapy :D ... Inną sytuację mają kobiety... Świat jest zbyt dziwny, aby pozwalać sobie na niepotrzebne ryzyko... RobinHut, rozumiemy, że nie lubisz dietetyków i fitnessy. Wszyscy zrozumieli. Daj jednak ludziom podejmować decyzje, nawet błędne. Niech wydają pieniądze w taki sposób, w jaki chcą. Ja jestem raczej jednostką aspołeczną i umiem się odnaleźć w samotniczym trybie życia, jednak np. pod koniec studiów chodziłem na zajęcia z capoeiry i całkiem miło wspominam zabawę w grupie :P . Próbowałeś czegoś "grupowego"? Pozdrawiam Japco
Mozna pracowac nad soba ale bez inwestowania w oszustów typu dietetyczki czy fitnesowe koguciki czy lalunie ;) Co niektorzy na tym forum pytaja już nawet o dobre wróżki z okolic Kartuz....MASAKRA ;) A swoja droga i tak wniosek jest jeden - i ci co uprawiaja sport i ci co nie uprawiaja go i tak umierają w średniej wieku dla mężczyzn i kobiet .... ;)
errata: pochwaliłeś... Za szybko palce mi chodzą czasem :P