Tajemniczy lej, który znaleziono w lesie koło Sulęczyna, nie powstał w wyniku upadku meteorytu. Przyczyną jego utworzenia była - jak wcześniej przypuszczano - detonacja materiału wybuchowego. Sprawę zbadali przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Meteorytowego.
Jak podaje RMF FM badacz kraterów meteorytowych Zbigniew Gruba przebadał krater i odłamki leżące w pobliżu leja. Stwierdził on, iż nie ma tam charakterystycznych dla meteorytów śladów osmaleń ani też dowodu na to, że meteor wbił się w ziemię.
Z dna krateru wydobyto substancję przypominającą sproszkowany materiał wybuchowy. Zbigniew Gruba znalazł też pozostałość po worku podobnym do tych, których używali geolodzy w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych do pakowania trotylu potrzebnego do badań geologicznych. Członkowie Polskiego Towarzystwa Meteorytowego stwierdzili, iż to właśnie geolodzy mogli zostawić zakopane w ziemi materiały wybuchowe potrzebne do badań.
Hipoteza jednego z mieszkańców Sulęczyna przewiduje jednak, iż wybuchnąć mógł trotyl pozostawiony przez pracowników jednej z firm zajmujących się wydobywaniem kamieni.
Andrzej Baranowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze