Strażacy - ochotnicy z Sulęczyna przez osiem lat, do 2002 r., na Powiatowych Zawodach Sportowo-Pożarniczych zdobywali prawie wszystko, co było do zdobycia. W ub. roku wydawało się, że era druhów z tej OSP się skończyła. Członkowie czynni zajęli dopiero czwarte miejsce.
W tym roku wszystko wróciło do normy. Ekipy młodzieżowe (dziewczęta w kategoriach 12-15 lat i 15-18 lat oraz chłopcy w grupie 15-18 lat) zdobyły pierwsze miejsca.
- Jaka jest recepta na sukces? - pytamy prezesa OSP Andrzeja Rodę.
- Dużo szkoleń, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia - odpowiada.
Prezes mówi, że jednostka (ok. 50 członków czynnych i tyle samo w młodzieży), to jedna, wielka rodzina.
A. Roda przy wsparciu sponsorów po raz siódmy zorganizował obóz dla dzieci i młodzieży. Takie przedsięwzięcia integrują strażackie środowisko. W lipcu br. do Człuchowa na 12 dni pojechało 67 osób. Odpłatność była symboliczna, a część młodzieży z rodzin w trudnej sytuacji materialnej nie płaciła nic. Dla wielu była to jedyna szansa na spędzenie wakacji poza domem.
- Był tam z nami ks. wikariusz Wojciech Trapkowski, który jest strażakiem - ochotnikiem. Odprawiał dla uczestników obozu msze święte. Odwiedzili nas: proboszcz ks. Andrzej Karliński, wójt Jan Kulas, przewodniczący Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych Andrzej Potrac. Przebywaliśmy w ośrodku wypoczynkowym nad jez. Lichnowy. Młodzież zwiedziła m.in. zamek człuchowski i Chojnice. Wyjazd był możliwy dzięki wsparciu UG w Sulęczynie, Komisji ds. Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, parafii, Banku Spółdzielczego w Sulęczynie i Polsko-Niemieckiej Wspólnoty Młodzieży - opowiada A. Roda.
W takiej gminie jak Sulęczyno, w okresie letnim strażacy mają więcej pracy. Przyjeżdżają turyści - więcej samochodów na drogach, to więcej wypadków. Lasy w gminie zajmują 4,8 tys. ha. Gdy jest gorąco - płoną.
- W sezonie było wyjątkowo spokojnie. Od początku roku do wypadków wyjeżdżaliśmy 12 razy, ale w czasie wakacji tylko dwa razy. W ub. roku gasiliśmy 17 razy pożary lasu. W tym roku mieliśmy tylko trzy niegroźne pożary ściółki leśnej. Natomiast plagą są gniazda os i szerszeni. Bez przerwy proszą nas o interwencje. Raz musieliśmy nawet wzywać pogotowie ratunkowe do osoby pogryzionej przez osy. Mieliśmy też jeden szczególny przypadek. Z osiedla domków letniskowych w Podjazach otrzymaliśmy telefon, że coś atakuje drzewa. W błyskawicznym tempie pokrywały się pajęczyną - kokonem. Na początku nikt nie wiedział, co to jest. Dopiero w Sanepidzie w Kościerzynie powiedzieli nam, że mieli już z takim szkodnikiem do czynienia. W tej akcji o pomoc poprosiliśmy Państwową Straż Pożarną z Kartuz - powiedział prezes OSP w Sulęczynie.
Z prezesem OSP w Sulęczynie
rozmawiał Ryszard Leszkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze