Maciuś urodził się 25 lipca. Obecnie ma cztery miesiące. Mimo iż dopiero przyszedł na ten świat, już musi stoczyć najważniejszą walkę w życiu - o swoje własne życie. Mały mieszkaniec Sulęczyna urodził się bowiem z poważną wadą serca. Lekarze w Polsce rozkładają ręce. Nie chcą podjąć się tak skomplikowanej operacji. Nadzieja pojawiła się w Genewie. Szansa dla Maćka kosztuje jednak ponad milion złotych! Stąd prośba o wsparcie. Tylko wspólnie możemy sprawić, że Maciuś wygra tę walkę!
Oczekiwania na dziecko kojarzą się z pięknymi chwilami. Niestety rodzice Maciusia druzgocącą wiadomość usłyszeli już w połowie oczekiwań na swoje maleństwo. Już wtedy zaczęła się walka o jego życie. A wraz z pierwszym oddechem do walki ten dołączył Maciuś, który mimo tego, że dopiero przyszedł na świat, już musi stoczyć najważniejszą walkę - o własne życie.
- ”Proszę przygotować się na najgorsze” – po tych słowach lekarza wali się świat rodziców… Jak można przygotować się na śmierć dziecka?! Jeszcze go nie poznaliśmy, ale już byliśmy gotowi oddać za niego własne życie… Był 20 tydzień ciąży, gdy radosne oczekiwanie na przyjście na świat synka zmieniło się w prawdziwy koszmar… Od lekarza wyszłam zalana łzami. To był cios, szok – nikt nie spodziewał się tak straszliwych wieści… Nasz ukochany synek Maciej urodził się 25 lipca ze złożoną wadą serca pod postacią: odejścia obu naczyń z prawej komory, przełożeniem pni tętniczych, zwężeniem zastawki pnia płucnego, ubytkiem przegrody międzykomorowej, pojedynczą tętnicą wieńcową, przełożeniem trzewi oraz agenezja nerki prawej. Tak wiele nieprawidłowości w tak maleńkim serduszku… Bomba ukryta w środku, która może zabić nasze dzieciątko! - mówią rodzice Maciusia.
Reklama
Od razu po wzięciu pierwszego oddechu Maciuś zaczął walkę o życie.
- Zamiast do moich bezpiecznych objęć, trafił na Oddział Intensywnej Terapii. Tam podłączono lek, dzięki któremu serduszko biło… Ze względu na zaburzenia elektrolitowe, synek dostał kolejny lek we wlewie dożylnym. Jego wynaczynienie spowodowało okropne rany… Z bliznami walczymy do dziś – rehabilitacją, która pochłania ogromne środki… Dziś (w momencie uruchamiania zbiórki) Maciej ma 4 miesiące. Większość swojego króciutkiego życia spędził w szpitalu… Dziś mamy go w domu i obserwujemy, jak męczy się coraz bardziej, a jego serce słabnie z każdym dniem! Przez wadę serca nie przybiera na wadze. Męczy się nawet jedzeniem – nie było opcji karmienia naturalnego, je tylko z butelki. Jest cały mokry z wysiłku przy każdym karmieniu… Zdarzają się też bezdechy…- podkreślają rodzice Maćka.
Reklama
Najbliżsi maluszka boją się każdego dnia, lęk paraliżuje i nie pozwala im spać.
- A co, jeśli nie usłyszymy, że przestał oddychać? Okropne myśli nas nie opuszczają…- przyznają rodzice.
Maciuś przeszedł jedno cewnikowanie serca, przyjmuje leki i czeka na całkowitą korektę wady serca – by mógł żyć! Tu jednak pojawia się olbrzymi problem… Dla polskich lekarzy wada jest zbyt skomplikowana. Rozkładają ręce, nie są w stanie nam pomóc…
- Po wielu poszukiwaniach i konsultacjach udało nam się znaleźć ratunek w Genewie, gdzie tego typu operacje są wykonywane z sukcesem! Wiemy już, że nasz synek może żyć – długo, szczęśliwie! Otrzymaliśmy kwalifikację do operacji i kosztorys… I tu dotarliśmy do miejsca, dlaczego zbiórka… Operacja kosztuje ponad milion złotych! To kwota, której nie mamy i nie jesteśmy w stanie sami zdobyć… A dodatkowo mamy bardzo mało czasu! Dostaliśmy informację, że jak tylko zgromadzimy środki, Genewa wyznaczy termin operacji. Lepiej jednak, by ta odbyła się jak najszybciej! Nie wiemy, co przyniesie każdy kolejny dzień… Jeśli coś złego zacznie się dziać, stan dramatycznie i nagle się pogorszy, już nikt na świecie nie zdąży z ratunkiem… Maciuś odejdzie, zostawiając w naszych sercach pustkę nie do wypełnienia… - przyznają zrozpaczeni rodzice.
Reklama
- Dlatego bardzo prosimy – pomóżcie nam uratować synka! Liczy się każda, nawet najmniejsza forma pomocy! Nasz Maciej jest takim pogodnym dzieckiem… Nie wyobrażamy sobie życia bez tego słodkiego uśmiechu… Dziękujemy za wszelką pomoc, udostępnienia, słowa wsparcia i modlitwę - apelują i dziękują rodzice Maciusia.
Wesprzeć Maćka w walce o życie można wpłacając środki za pośrednictwem platformy siepomaga.pl. Link poniżej:
Na pomoc małemu mieszkańcowi Sulęczyna ruszyli także rodzina, przyjaciele, a także mieszkańcy miejscowości. W najbliższym czasie w okolicznych sklepach czy instytucjach pojawią się puszki, do których będzie można wrzucać pieniądze dla Maćka. Zbiórki mają zostać także przeprowadzone przed kościołami. Trwa organizacja wydarzeń charytatywnych. Jednym z nich będzie Zlot motoryzacyjny dla Maciusia, który zaplanowano na 16 grudnia.
Jak zapowiadają organizatorzy, w sobotę 16 grudnia o godzinie 10.30 odbędzie się zbiórka na placu przy Szkole Podstawowej w Sulęczynie. Stamtąd ruszy przejazd trasą Tuchlino - Mściszewice - Klukowa Huta - Sulęczyno. W trakcie przejazdu w każdej miejscowości odbędzie się zbiórka pieniędzy do puszek. Po powrocie do Sulęczyna (około godziny 12.30) odbędą się liczne licytacje. Będzie można także zakupić grochówkę, watę cukrową, ciasta, popcorn, chleb ze smalcem i wiele innych produktów. Całkowity dochód z wydarzenia zostanie przeznaczony na leczenie Maciusia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze