Przez trzy lata mieszkańcy powiatu kartuskiego pokazywali, że najważniejsze zmiany zaczynają się najbliżej – tuż obok domu, za płotem, we wspólnej przestrzeni. Projekt „Ja, Ty, My… Sąsiedzi” nie tylko aktywizował lokalne społeczności, ale przede wszystkim wydobył ich potencjał, kreatywność i gotowość do współpracy. Efekty mówią same za siebie: 53 grupy sąsiedzkie, 2098 uczestników spotkań, 20 wydarzeń sąsiedzkich, 16 warsztatów i spotkań edukacyjnych, 2 wyjazdy studyjne, a na końcu – powstanie sieci współpracy „Ja, Ty, My… Sąsiedzi”, która ma rozwijać się także po zakończeniu finansowania.
W sobotę, 25 października w Kartuskim Centrum Kultury odbyła się konferencja podsumowująca trzyletni projekt „Ja, Ty, My… Sąsiedzi”, który przez ostatnie lata aktywizował lokalne społeczności w powiecie kartuskim. Spotkanie zgromadziło uczestników projektu, przedstawicieli samorządów, ekspertów oraz mieszkańców, a jego celem było pokazanie efektów działań, wymiana doświadczeń i zaprezentowanie powstającej sieci współpracy sąsiedzkiej.
Projekt od początku opierał się na przekonaniu, że zmiana zaczyna się oddolnie – od ludzi, którzy chcą działać, spotykać się i tworzyć przestrzeń do współbycia. Potwierdzeniem tego są słowa Izabeli Itrich-Hopy, która obserwowała, jak to właśnie mieszkańcy – w tym seniorzy – stają się liderami działań.
- Muszę powiedzieć, że choć uczestniczyłam w tym projekcie, to raczej z boku – wspierałam i pomagałam jedynie w niewielkim zakresie. Wszystkie pomysły wyszły od naszych seniorów. To oni zaplanowali i zorganizowali trzy spotkania, pokazując tym samym, że potrafią działać samodzielnie, że nie muszą się bać podejmowania inicjatywy, a swoim zaangażowaniem mogą osiągnąć naprawdę wiele. Choć budżet nie był duży, udało się przygotować trzy piękne wydarzenia, w których każde zgromadziło około 40 osób. To razem około 120 uczestników – efekt naprawdę imponujący. Seniorzy świetnie się przy tym bawili, a jednocześnie udowodnili, że nie potrzeba wielkich środków, by tworzyć wartościowe rzeczy. Wystarczą pomysł, dobra organizacja i własne umiejętności. Chciałabym także podziękować KULowi za stworzenie przestrzeni dla takich oddolnych inicjatyw. Ten projekt pokazał, że wystarczy mała iskra, a ludzie potrafią ją rozpalić sami. To było przedsięwzięcie naprawdę warte czasu i zaangażowania – zarówno Agnieszki, jak i wszystkich, którzy wzięli w nim udział. Dziękuję – podkreślała Izabela Itrich – Hopa.
Gdy tradycja spotyka nowe możliwości
Z kolei historia Ogniska Czterech Książąt pokazuje, że nawet długoletnie oddolne działania można rozwinąć, gdy pojawi się wsparcie, przestrzeń i zachęta do współorganizowania.
- Reprezentuję nieformalną grupę Ognisko Czterech Książąt. Od 2017 roku organizujemy ognisko integracyjne dla mieszkańców czterech osiedli w Somoninie. Tegoroczna edycja była już siódmą. Do tej pory działaliśmy całkowicie oddolnie – sami się organizowaliśmy, sami dokładaliśmy środki, szukaliśmy sponsorów i po prostu robiliśmy to, co uważaliśmy za potrzebne. Spotkanie miało zawsze stały termin – środę przed Bożym Ciałem. Program „Ja, Ty, My.. Sąsiedzi” dał nam możliwość pójścia krok dalej. W 2024 roku skorzystaliśmy ze środków, które pozwoliły nam przede wszystkim zbudować zespół – około dwudziestoosobową grupę, która na stałe zaangażowała się w organizację wydarzenia. Wspólnie pracowaliśmy, wymienialiśmy pomysły i planowaliśmy przyszłe działania. Dzięki temu wiemy, że projekt będzie kontynuowany -akcentował Paweł Kowalewski.
Reklama
- W tym roku ponownie otrzymaliśmy wsparcie, co pozwoliło nam jeszcze bardziej rozwinąć i uatrakcyjnić wydarzenie. Mogliśmy zaprosić DJ-a, kapelę, przygotować więcej atrakcji. Przez ognisko przewija się co roku nawet 200–250 osób, co pokazuje, jak duże znaczenie ma dla naszej lokalnej społeczności. Jako nieformalna grupa długo byliśmy przekonani, że nie mamy szans na pozyskanie środków zewnętrznych – że wszystko możemy robić jedynie własnym sumptem. Ten program pokazał nam, że to nieprawda. Dał nam narzędzia, wsparcie i przede wszystkim wiarę, że możemy działać szerzej. Dodatkowo część naszych członków, jak Bożenka czy Magda, skorzystała z wyjazdu studyjnego, co było ogromną wartością dodaną. To doświadczenie umocniło nas jako grupę i pokazało, że razem możemy naprawdę dużo – dodawał.
„To był chyba najlepszy projekt mojego życia”
Bez wątpienia był to projekt, który rozpalił ludzi – małe społeczności - do działania. W projekcie kluczowe było to, że inicjatywa wychodziła od mieszkańców – od ich potrzeb, zainteresowań i pomysłów. To oni tworzyli wydarzenia, animowali spotkania i zapraszali sąsiadów do działania. Nie chodziło o duże budżety, lecz o siłę wspólnoty.
- Projekt trwał trzy lata i muszę przyznać, że wiele mnie zaskoczyło. Kiedy tworzy się nową inicjatywę, nigdy nie wiadomo, jak zostanie przyjęta – mamy założenia, cele, a potem rzeczywistość je weryfikuje. Najbardziej uderzyło mnie to, jak duża jest potrzeba aktywności i jak bardzo ludzie chcą działać. Ten projekt idealnie na to odpowiedział, zwłaszcza jeśli chodzi o grupy nieformalne. Organizacje formalne zwykle radzą sobie lepiej, natomiast te nowo powstające często nie wiedzą, od czego zacząć, jak przejść przez formalności. Tutaj mogły skorzystać z realnego wsparcia. Projekt pokazał także, że tworzenie wniosków czy aplikowanie o środki nie jest niczym strasznym – wystarczy spróbować i nie bać się pierwszych kroków. To był chyba najlepszy projekt w mojej zawodowej drodze. Jestem ogromną zwolenniczką oddolnych inicjatyw społecznych, a tutaj właśnie one były fundamentem wszystkiego – przyznaje Agnieszka Gleinert – Pobłocka, koordynatorka projektu.
Reklama
- Zanim napisaliśmy pierwszy wniosek, zrobiliśmy taką małą diagnozę – szukaliśmy osób, które chciały współtworzyć projekt, były gotowe zaangażować się w jego planowanie. W ten sposób powstała grupa inicjatywna, która później wzięła udział w pierwszej edycji. Żartujemy czasem, że byli trochę ‘królikami doświadczalnymi’, bo to na ich przykładzie sprawdzaliśmy, jak projekt działa w praktyce. A dziś ta grupa to już Rada Ławy Sąsiedzkiej – trwała i aktywna społeczność, która dalej rozwija to, co wspólnie zaczęliśmy – dodaje.
Małe działania – wielka zmiana
Ważnym elementem projektu była Rada Ławy Sąsiedzkiej – grupa liderek i liderów, którzy swoje doświadczenie z pierwszej edycji wykorzystywali dalej, wspierając kolejne działania mieszkańców.
Warsztaty sushi, zajęcia survivalowe, potańcówki sąsiedzkie, ogniska, wspólne wyjazdy, warsztaty bursztynu, a nawet mural w Kamienicy Szlacheckiej – każde z tych działań miało jeden wspólny mianownik: spotkanie ludzi, którzy chcieli być razem i razem tworzyć.
Projekt udowodnił, że wspólnota i sprawczość są w zasięgu ręki. Trzeba tylko zrobić pierwszy krok.
A czasem – wystarczy mała iskra.
Zadanie Ja, Ty, My – Sąsiedzi realizowane przez Kaszubski Uniwersytet Ludowy finansowane było ze środków otrzymanych z Narodowego Instytutu Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego (NIW-CRSO) w ramach Rządowego Funduszu Inicjatyw Obywatelskich NOWEFIO na lata 2021-2030.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze