Reklama

Memento mori, szczególnie w te dni

03/11/2005 15:03
Jedyne co na świecie dosięga każdego, bez względu na status społeczny, wyznanie i kolor skóry, to śmierć. Jednych dopada ona w czasie najmniej spodziewanym, innych przed spotkaniem z nią czekają męki i cierpienia. Jednak nikt od niej nie ucieknie i to jedyna sprawiedliwość na tym ziemskim padole. Początek listopada to dni, w czasie których zwalniamy swoje życie i przypominamy sobie o jej istnieniu.

Dla osób wierzących śmierć stanowi bramę, dla tych co nie wierzą stanowi koniec całkowity. Jakkolwiek dla jednych i drugich stanowi ona finał ziemskiej wędrówki. Ilu nas spotka się na grobach najbliższych za rok nie sposób powiedzieć, tym bardziej gdy stykamy się z tragediami takimi jak ta sprzed kilku dni w Kiełpinie. Czy dziecko, które było na początku swojej drogi życiowej musiało zginąć? Pewnie nie, ale jednak odeszło, pozostawiając pustkę , żal i wielką rodzinną tragedię. 10 lat to nie jest wiek do umierania…

W te dni cmentarze w Polsce zapełniły się jak co roku. Groby przystrojone niczym ogródki, a na nich świeczki i lampiony. Każdy w ten sposób chciał oddać cześć swoim najbliższym, których już nie ma, którzy odeszli, często się nawet z nami nie żegnając. Odeszli ci wielcy, i ci zwyczajni, tacy jak my. Gdy wieczorem odwiedziłem lokalne cmentarze zauważyłem ludzi, którzy w spokoju i zadumie stawali nad grobami, aby już bez hałasu i w pełnej zadumie powspominać tych co byli. W południe było to raczej niemożliwe, gdyż wszechobecny hałas i swoista rewia mody, nie tylko tej kożuchowo-odpustowej , nie stwarzały ku temu warunków.

Zawsze żal i politowanie wzbudzały moje bogobojne ciocie, które 1 listopada traktowały jako dzień „pokazania się” przed rodziną, sąsiadkami. Najlepsze kwiaty (często dobrane bardzo folkowo) , największe świece, no i oczywiście nowy płaszcz, czy choćby beret. Dzisiaj niewiele się pod tym względem zmieniło. Czy o to chodzi w te dni? Pewnie nie, ale tradycja w narodzie nie ginie, nawet tak głupia tradycja.

W te dni wspominamy nie tylko najbliższych, ale także tych, których nie znaliśmy, ale którzy jakoś odcisnęli w naszym życiu swoje piętno. Pamiętam ilekroć byłem w Paryżu nie mogłem nie odwiedzić grobu Jima Morrisona. Będąc na tym paryskim cmentarzu czuje się atmosferę innego świata. To samo pewnie odczuwamy odwiedzając Powązki, stare cmentarze krakowskie, czy też groby ofiar II wojny światowej.

Dreszcz emocji i ciarki przebiegające po plecach – to przychodzi samo. Na naszych kartuskich cmentarzach również możemy odnaleźć takie miejsca, takie groby. Atmosfery cmentarzy nie da się przyrównać do żadnej innej. Tam jest inny klimat, tam stykamy się nie tylko z historią, ale przede wszystkim ze świadomością, że i my także kiedyś tam spoczniemy. Oby jak najpóźniej, ale od tego ucieczki nie ma.

Spotkaliśmy się przy grobach, które często są także miejsce corocznych spotkań rodzinnych, gdyż w dobie gonitwy i zatracaniu siebie nie znajdujemy czasu dla najbliższych. To jest również jakiś znak czasu. Niedobry, ale jednak. Wydaliśmy dziesiątki czy setki złotych na wystrojenie grobów najbliższych i często uważamy, że swoje „odpękaliśmy”. Czy na pewno? Nie mnie to rozstrzygać, ale pamiętajmy, że za kilka dni należałoby się tam udać ponownie celem posprzątania grobów ze zwiędniętych kwiatów i pustych pojemnikach po zniczach. Ilekroć zdarzy się, że następna wizyta odbędzie się pod koniec października roku przyszłego… Smutne, ale prawdziwe.

Pamiętajmy więc , że nikt nie ucieknie od miejsca w którym wczoraj i dzisiaj odbywały się msze, nabożeństwa i rodzinne spotkania. Tak najzwyczajniej – memento mori…

JanuSzczepański
[email protected]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2005-11-06 20:32:15

    dzięki jak szczere, a jak nie to także dzięki, choćby za przeczytanie 8) choć powiem szczerze - ja nie rozumiem kartuskich klimatów, tu białe jest czarne, prostak księciem, a puszczalska dziewicą, wiele miejsc w kraju (i nie tylko w kraju) zwiedziłem, poznałem, ale ludzi o takiej mentalności jak w Kartuzach ciężko spotkać gdzie indziej, serio 8) nie chcę być alfą i omegą, ale widzę, że często (może czasami) czuję więcej niż tutejsi, ale oni aby do tego dojść potrzebują czasu i przemyśleń dla mnie wręcz dziwnych - najbliższy przykład na poparcie moich słów - sesja Rady, bodajże 16-tego listopada, sami otworzycie oczy na zachowania ludzi i ich zmienność, to , że kobieta zmienną bywa...jej natura, ale żeby chłopy mający się za wytrawnych (jak wino) polityków, tego nie kumam jakiem ropuch 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    karolajna - niezalogowany 2005-11-06 18:20:22

    A ja nie qmam o co chodzi??? jakie komentarze n.t. mojej wypowiedzi?? :? :rolleyes: uświadom mnie std

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    std - niezalogowany 2005-11-06 18:16:51

    ...a co do samego artykułu: SZCZERE GRATULACJE Panie Januszu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości