Reklama

Miał raka. Zmarł. Lekarz zapomniał poinformować pacjenta o chorobie?

W kartuskim szpitalu Mieczysławowi B. usunięto guz. Jednak wyniki badań, wskazujących na to, że ma on raka, przekazano mu dopiero po roku. Na terapię było za późno i mężczyzna zmarł. Teraz rodzina zmarłego na podstawie zaświadczenia Wojewódzkiej Komisji ds. Orzekania o Sprawach Medycznych, ubiega się o odszkodowanie w kwocie 300.000 zł. Jak jednak tłumaczy prezes kartuskiego szpitala, nie zostanie ono pokryte z kasy szpitala, a z polis ubezpieczeniowych lekarza i szpitalnego radcy prawnego.

Całą sprawę opisał Dziennik Bałtycki. Mieczysław B. przeszedł w lutym 2011 roku operację usunięcia z ręki guza, powodującego ból. Do badań histopatologicznych pobrano mu jego wycinek. Badania te wykazały rzadki nowotwór złośliwy, a ich wynik dotarł 18 marca tego roku do szpitala. Pięć dni później pacjent udał się na kontrolę w szpitalu u dra Jarosława K. Ten nie poinformował go o wynikach badań, twierdząc później, że w tym dniu nimi nie dysponował. Pacjent wrócił więc spokojny i nieświadomy zagrożenia do domu.

- Wówczas była luka w przepisach, dotycząca tego, kto po zakończonym leczeniu ma poinformować pacjenta o wynikach badań histopatologicznych. Teraz minister zauważył problem i wprowadził zarządzenie, które reguluje tę kwestię - mówi Karol Góralski, prezes Powiatowego Centrum Zdrowia w Kartuzach

Rok później Mieczysław B. ponownie pojawił się w kartuskim szpitalu, a lekarz doradził mu odbiór wyniku ubiegłorocznych badań. Rozpoczęto wtedy też leczenie, polegające na amputacji zaatakowanej przez nowotwór ręki. Na to niestety było za późno, a mężczyzna zmarł.

Rodzina zmarłego pacjenta zwróciła się do Wojewódzkiej Komisji ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych w Gdańsku. Złożyli tam wniosek, w którym żądali od kartuskiego szpitala 300.000 zł oraz zadośćuczynienia. Komisja zaś uznała całą sprawę za "zdarzenie medyczne".

- Sprawa jest już dawno zamknięta. Szpital nie zapłaci nic. Została podpisana ugoda pomiędzy ubezpieczycielami kancelarii prawnej, która na czas nie zareagowała na żądanie odszkodowania i lekarza. Szpital na szczęście nie ucierpiał na tym finansowo, a ucierpiało tylko jego dobre imię. To była pierwsza taka sprawa z tytułu "zdarzenia medycznego" w historii kartuskiego szpitala - dodaje Karol Góralski.

źródło: Dziennik Bałtycki
oprac. MSz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ladybird - niezalogowany 2015-10-08 07:39:17

    Kartuski szpital to chyba pierowzór szpitala w "Daleko od noszy". Mój mąż trafił tam ponieważ zaczął mieć objawy hiperglikemii, lekarz rodzinny zbadał mu cukier, miał bardzo wysoki i dostał skierowanie do szpitala. Tam podano mu kroplówki i zostawiono na oddziale, gdzie spędził 5 dni. W tym czasie walnęli mu 30 jednostek insuliny, plus tabletki na obniżenie cukru. Mimo tego, po każdej dawce insuliny mąż źle się czuł. Po wyjściu ze szpitala poszliśmy do diabetologa, okazało się, że przez cały ten czas pobytu w szpitalu, nie zrobiono mu ANI JEDNEGO badania, ani cholesterolu, badań trzustki, USG i innych, które jak wymienił diabetolog, są podstawowe aby stwierdzić u kogoś cukrzycę i typ cukrzycy I czy II. Po prostu ktoś stwierdził na podstawie badania glukomentrem, że ma cukrzycę typu I, a reszta lekarzy, która w tym czasie miała dyżur na oddziale, tylko to powtarzała. Po wykonaniu wszystkich zaleconych badań okazało się, że mąż ma cukrzycę typu II i to taką, gdzie nie trzeba przyjmować insuliny, jedynie jak mu skacze cukier, to ma wziąć tabletkę. Zanim oczywiście dostalismy się do diabetologa, to przez 2 miesiące się kłuł i brał tą insulinę. Bo w końcu pobranie komuś krwi i zlecenie badań zbyt mocno nadszarpnęłoby budżet szpitala. Po prostu załamka.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    RobinHut - niezalogowany 2015-10-07 09:24:59

    To niech rodzina oprócz odszkodowania pozwie sobie cywilnie tego konowała, który zapomniał powiedzieć, że gość ma raka ;) W mojej rodzinie tez ludzie umierają, taki jest los człowieka. Swoją drogą jakbym miał raka wolałbym nie wiedziec o tym bo po co ? O ile konowały wydłużą mi życie ? Poza tym co to za życie ? Cały czas jakieś badania, chemie i inne goowna i czekanie na wyniki jak na wyrok ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2015-10-06 23:12:59

    Robin nie nudzą cię wypowiedzi ludzi, biorących publiczną kasę, którzy mają w głębokiej d.pie ludzi którzy składają się na ich wynagrodzenia?? Co to znaczy dobre imię szpitala, za co lekarz który nie sprawdził wyników brał kasę. Swoją drogą porozmawiaj z rodziną zmarłego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości