W piątek po południu premier Mateusz Morawiecki poinformował Polaków o tym, że od soboty do poniedziałku wszystkie cmentarze i nekropolie zostaną zamknięte. Wiadomość spowodowała, że ludzie masowo ruszyli na groby bliskich, by znicze zapłonęły przed zakazem wstępu. Ostatnich odwiedzających można było spotkać jeszcze przed północą.
Późnym wieczorem udaliśmy się z naszym obiektywem na cmentarze przy parafii św. Marcina w Sierkowicach, w Chmielnie i przy kartuskiej Kolegiacie. W związku z decyzją o zamknięciu cmentarzy, którą Mateusz Morawiecki ogłosił w piątek przed godziną szesnastą, większość osób pośpieszyła, by odwiedzić nekropolię przez zakazem. Do późnego wieczora mieszkańcy powiatu krzątali się przy grobach najbliższych.
Przypomnijmy, że swoją decyzję premier argumentował przyrostem zakażeń i przekroczeniem dobowego progu 20.000 zakażeń.
- Liczba zachorowań każdego dnia jest wyższa i nie możemy pozwolić, żeby przed cmentarzami czy w komunikacji gromadziły się duże grupy osób. Wielu ze starszych ludzi, którzy by poszli na te cmentarze, mogłoby tam po trzech tygodniach leżeć - mówił Mateusz Morawiecki.
- Tradycja jest mniej ważna niż życie. Proszę powstrzymać się od wyjazdów, również poza miasta. Jeżeli pandemia nie będzie się nasilała, w drugiej połowie listopada będzie pewnie można odwiedzić groby - dodał.
Groby bliskich będzie można odwiedzać od wtorku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Co to za bełkot? w sobote bylo pełno ludzi na cmentarzach.
Ja byłem dzisiaj w Sierakowicach .
Ja byłem dzisiaj w Sierakowicach .Normalnie furtka na cmentarzu otwarta zadnych zakazów nie widać
Co to za bełkot? w sobote bylo pełno ludzi na cmentarzach.
Ja byłem dzisiaj w Sierakowicach .
Ja byłem dzisiaj w Sierakowicach .Normalnie furtka na cmentarzu otwarta zadnych zakazów nie widać