Mikołajki to dzień, na który milusińscy czekają z wytęsknieniem niemal przez cały rok. Od lat Mikołajki świętuje też sołectwo Borucino. Mikołaj i w tym roku nie zapomniał o najmłodszych mieszkańcach. Z upominkami odwiedził ich w domach, przynosząc nie tylko słodkości, ale też radość i świąteczną atmosferę.
To była niezwykła mikołajkowa niedziela w sołectwie Borucino. Z samochodowych głośników słychać było świąteczne piosenki, a ulicami miejscowości od domu do domu przechadzał się nie kto inny jak święty Mikołaj z worem pełnym upominków. Tym samym mikołajkowa radość dotarła do każdego małego mieszkańca sołectwa.
Mikołajki w sołectwie Borucino to już tradycja. Odbywają się od kilkunastu lat. Rokrocznie odbywała się jedna duża impreza mikołajkowa. Plany organizatorom już przed rokiem pokrzyżowała pandemia. Dlatego pojawił się pomysł, że to Mikołaj odwiedzi dzieci. Przygotowano paczki dla każdego dziecka z sołectwa i uprzedzono, by dzieci czekały na Mikołaja przed swoim domami. Jeśli ktoś nie zobaczył podążający w ich kierunku mikołajkowego orszaku, to z pewnością usłyszał, bo na samochodzie ustawiono głośnik i puszczano świąteczne piosenki. Radość u dzieci była duża. Ta inicjatywa spotkała się z bardzo miłym odzewem mieszkańców.
fot. Sołectwo Borucino
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Mikołaj? Fajne sowieckie tradycje w "katolickim" państwie.
Przecież katolik nie ma pojęcia w co wierzy. Nawet ksiądz nazywa ich parafianami a żaden nie kuma co znaczy to słowo.
A gdzie Benosia?
Borucino wymiata, tak 3mać, a powyżej dialog dwóch oszołomów parafiny(ateista) z parafiną koszerną (shalom) buahahahaha
Stefek, to może opowiedz mi co wspólnego z chrześcijaństwem ma wspólnego ten wasz pogański Mikołaj, parafianinie.
Mikołaj? Fajne sowieckie tradycje w "katolickim" państwie.
Przecież katolik nie ma pojęcia w co wierzy. Nawet ksiądz nazywa ich parafianami a żaden nie kuma co znaczy to słowo.
A gdzie Benosia?