W piątek w Mirachowie w pierwszych w tym roku zawodach pożarniczych rywalizowali członkowie czynni z 10 jednostek OSP gminy Kartuzy oraz młodzieżowe drużyny pożarnicze.
Wszystkie drużyny przeszły tradycyjnie najpierw musztrę, po której odbyła się drużynowa sztafeta. Składała się ona z siedmiu odcinków po 50 metrów, które pokonywali kolejni zawodnicy. Musieli oni kolejno połączyć końcówkę węża z nasadą rozdzielacza, przeskoczyć płotek lekkoatletyczny, pokonać dwumetrowy rów, wyminąć slalomem trzy tyczki, przebiec po równoważni, pokonać drewnianą ścianę a na końcu podłączyć prądownicę do węża.
Do tradycji zawodów weszła zapoczątkowana w poprzednim sezonie sztafeta indywidualna, do której wszystkie jednostki wystawiły po jednym reprezentancie. Mieli oni do pokonania wszystkie siedem przeszkód i łącznie do przebiegnięcia 350 metrów. Poziom był bardzo wyrównany - dwoje zawodników uzyskało najlepszy czas - 84 sekundy.
Następnie odbyła się najbardziej widowiskowa konkurencja - ćwiczenie bojowe. Zadaniem strażaków było zbudowanie linii ssawnej, linii głównej oraz dwóch linii gaśniczych. Następnie uruchomienie motopompy i podanie dwóch prądów wody, którymi należało przewrócić pachołki i złamać tarczę. Poza sprawnym połączeniem wszystkich elementów równie ważna była szybkość z jaką udało się podać wodę.
Po zakończeniu wszystkich konkurencji odbyła się odprawa. Wręczenia nagród, dyplomów i pucharów dokonała burmistrz Kartuz Mirosława Lehman. Najlepsze drużyny będą reprezentowały gminę na zawodach powiatowych.
Pogoda na szczęście dopisała, było chłodno, ale słonecznie. Widzowie przybyli licznie całymi rodzinami. Poza emocjami sportowymi mogli także posilić się darmowym bigosem.
masz racje....
Nic dziwnego jak się ćwiczy 3 dni przed zawodami to się zajmuje ostatnie miejsce! :D